Forum REDMOTORZ

Pełna wersja: K-750 ile pociągnie (kg)
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
Mam pytanie, może ono się pojawiło już ale zapytam czy moją k-750 moge ciągnąć drugą kachę lub dniepra i czy da rade. Jak się zachowuje silnik. To takie pytanie przyszłościowe gdyby nam ( ja i kolega) sie zdarzyła taka sytuacja w terenie lub po prostu na trasie
Najlepiej poczytaj sobie temat o przyczepkach
Ale do 100 kg daje rade
A motor kolegi na jakąś nie dużą odległość możesz pociągnąć
Bo przeciążenie grozi wyzionięciem ducha przez albo tłoki albo zawory
Tłokami i zaworami bym się nie martwił, jedynie co może polecieć to sprzęgło.
przy przeciążeniu mogą się wypalić.
ktoś takie coś opisywał na forum.
Sprzęgło, kuplung i dyfer - to są słabe punkty. Jeśli wytrzymają to ogranicza Cię tylko moc ciągnącego motocykla i sprawność jego silnika.
Cezar mnie ciągnął ze 150 km.
Ja z motocyklem pewnie 500 kg
u Cezara Kowal i kupę gratów na koszu.
No ale to było oryginalne MW :razz:
A co przy takim wysiłku z przegrzewaniem się motoru ?
jak wstawisz w pizdę w terenie to też tak myślisz o przeciążeniu :mrgreen: . Myślę że aż takich wielkich nie ma aby ducha wyzionął oczywiście mowa o ciągnięciu na równi.
Ivan na krojantach bodajże 11 osób zabrał ( duże chłopy) i sprzęgło poszło. Sytuację kolega Czarek lepiej może opisać
galar napisał(a):Cezar mnie ciągnął ze 150 km.
Ja z motocyklem pewnie 500 kg
u Cezara Kowal i kupę gratów na koszu.
No ale to było oryginalne MW :razz:

Ja swoje też ważę :razz: Grunt, że wtedy więcej awarii nie było
Sprzęgło musi być wyjątkowo trefne aby nie wytrzymało holowania,nie ma znaczenia masa bo to bardzo mocny mechanizm.Mój kumpel kilkakrotnie holował swoim napędowcem będąc z tobołami inny zaprzęg załadowany również;fakt-ma dobrze zrobiony silnik ale nie myśli o przegrzewaniu czy przeciążeniu.Ciągnął też sporą betoniarkę i jedyny problem to były hamulce.Moim skromnym-kuplung i dyfer to słabe punkty ale dyfer cierpi jak się nie kręci.
przy katapultach chyba bardziej cierpi niż przy staniu jeżeli nie ma ktoś wyrobionego odruchu wciskania sprzęgła przy podnoszeniu dupy :mrgreen:
Widziałem gościa co iżem zaciągał poloneza Wink ale tutaj dobrze wiedzieć jaką mase można holować żeby silnik nie dostał w dupe
Holowanie po katowickiej z prędkością 60 km/h
Pod lekkie górki redukcja na trójkę i 45-50 km/h
Z silnikiem nic się nie stało.
Ale jazda była z głową, równa bez szarpania
i piłowania silnika do granic wytrzymałości.
Słyszałem o przypadku, rzecz działa się na Ukrainie, w okolicach Lwowa, jak na zlocie założył się właściciel M72 - nawiasem mówiąc pięknie zrobionej z koszem, że przeciągnie dwa Dniepry, usiłujące jechać w drugą stronę.
Wytrzymał dyfer, wytrzymał kuplung, wytrzymało sprzęgło - skręcił się wał korbowy....

Często zdarza mi się holować napędowcem kumpla Kaskę - jakaś trefna jest i nic się dnieprasowi nie dzieje, ani się nie grzeje zbytnio, ani nie psuje, więc spokojnie można ruska ruskiem holować, o ile jest to holowanie z głową, no i holowany nie ma zaciągniętego na max hamulca :mrgreen: . Jak holowanie po terenie - dajmy na to pierwszy i drugi bieg - raczej co jakiś czas kilkanaście km przerwa na studzenie, bo silnik łapie temperaturę, ale to tylko po terenie i polnych drogach.
Ciągałem na próbę po uliczce osiedlowej lekką przyczepę kempingową o masie 290kg - masakra!!!
Iża 56 na sznurku przez 40km - fraszka.
Przyczepa towarowa o masie z ładunkiem ok.150kg, 3 osoby, bagaże ok.50kg na moto przez 300km - jazda męczarnia a efekt końcowy to wypalony zawór i tłok (niektórzy widzieli gdyż trzymam je na pamiątkę i często pokazuję jako atrakcję) gdy do domu zabrakło jeszcze ok.80km które wróciłem na sznurku za samochodem.
Stron: 1 2