FORUM.REDMOTORZ.EU

Technika - Ruskie awarie w trasie

czarny - 25 Styczeń 2005
Temat postu: Ruskie awarie w trasie
Mam taki pomysł żeby każdy opisał co mu się zrypło w trasie - chodzi mi o dalsze trasy - może to w przyszłości uchronić kolegów przed podobnymi przygodami.
Opisze swoje awarie:
- trasa Wrocław - Świnoujście - urwana ośka alternatora - powrót na szczęście w 2 bryki i zamiana akumulatorami po drodze.

- Trasa Wrocek Szczecin - wytarcie się prowadnic zaworowych (prowadnice żeliwne i zły materiał dany przez zakład szlifierski) - naprawa głowicy w szczecińskim zakładzie - zamiast zabawy na zlocie :evil:

- trasa Niemcza - Kluczbork (Piotrków Trybunalski) - dziura w tłoku - prawdopodobna przyczyna 3 miesięczna jazda ze zbyt wczesnym zapłonem - powrót na 1,5 cylindra - ale jechał :lol: (tylko spalił ze 2 litry oleju)

- Awaria u mojego ojca - trasa przez góry - wystrzelone kolanku wydechu i podbicie motoru na zakręcie (na kolanku) - złamane dwa zebra i obojczyk

- Na pocieszenie powiem że w te wakacje zrobiłem trasę Wrocław - Praga - bez żadnej awarii.

Pozdrawiam

gogzo - 26 Styczeń 2005

trasa Wrocław-Krakow odcinek betonowki (2km) urwal sie delikatnie kabelek od regulatora (przeoczenie) :D - wynik jazda po A4 w pelnej nocy bez swiatel za TIRem :D masakra
czarny - 26 Styczeń 2005

Kurde rzeczywiście miałem raz to samo (kabelek z regulatora) - z Piły wracałem na akumulatorze od żuka

ps. zapomniałem wcześniej dodać że prowadnice od tamtego wyjazdu dorabiam wyłącznie z BA1032 - i działa (nie polecam stosować uszczelniaczy - które często zakłady szlifierskie chcą wstawiać)

MacBrus - 26 Styczeń 2005

Trasa 2 lata temu na zlot zimowy do Giżycka i spowrotem (-12 stopni non stop) Wynik popekane spręzyny zaworowe i rozbite osadzenie koła zębatego od rozrządu:( Ale sprzęt zrobił 600km tylko strasznie głośno pracowały klawiaturki od rozrządu no i zapłon mechaniczny był nieustawialny :evil:
Korba - 26 Styczeń 2005

Nooo, moja awaria za to mo?e niezbyt daleko od domu, ale za to powazna. Ale jednak zbyt daleko ?eby pcha?. 40 km od chaty, rokr?ci?a si? lub pek?a jedna ze srub trzymaj?cych obie cz??ci korbowodu, w wyniku czego korbow???d zlaz? z wa?u, panewki wypad?y, lata? sobie tam kilka chwil, zrobi? w silniku totalna demolk?. Remontowac silnika sie nie op?aca?o, naby?em drugi, ca?y, lepszy. Jak b?dzie mozna, to zamieszcze fotk?. Jak ktos ma foty awarii, to moznaby dzia? odpowiedni stworzy?, gdy juz b?dzie gdzie, a mam nadziej?, ?e b?dzie
czarny - 28 Styczeń 2005

Korba - ale na te Twoja awarie to chyba nie ma lekarstwa - chyba ze zapinki w srubach korbowodow. Ciekawi mnie czy miales je.
jln - 28 Styczeń 2005

Mniej inwazyjn? metod? zabezpieczenia ?rub korbowodowych jest zastosowanie kleju Loctite 620. Wytrzymuje do 200st C, a si?a potrzebna do odkr?cenia np. dla M10 to oko?o 2,3KGm. ten typ zabezpieczenia poleca np. firma Cessna do swoich silnik???w lotniczych.
Pipcyk - 28 Styczeń 2005

U mnie awarie by?y r????ne.
Najcz?stsz? by?y awarie alternatora, wyko?czy?em trzy wirniki w kt???rych p?ka? drut i zostawa?em bez ?adowania. A? w ko?cu poszed?em po rozum do g?owy i wykona?em wirnik z porz?dnego drutu DNE i problem znikn?? raz na zawsze.
Raz rozkr?ci?o mi sie ko?o zamachowe.
Za to z jednym silnikiem po remoncie na ruskich cz??ciach by?y same cyrki. Co jaki? czas po ostygni?ciu traci? szczelno?? ;)
Po prostu sycza? przy g?owicy ;) i prycha? spalinami.
Dokr?ca?em to kilka razy i kupa.
Okaza?o si? ?e tuleja ?eliwna przesuwa?a si? wzgl?dem cylindra.
Poza tym zdeformowa?a sie jeszcze i silnik spo?ywa? potworne ilo?ci oleju.
Dlatego w?a?nie nie zrobi? ju? nigdy remontu dniepra na ruskich t?okach i cylindrach.
Bo to po prostu nie ma sensu. To loteria , b?dzie hula? albo nie

Pipcyk - 28 Styczeń 2005

Zapomnia?em jeszcze o jednym.
Po ostrej je?dzie zaprz?giem uby?y dwa z?by w kole talerzowym przek?adni g????wnej ;)

rocker71 - 28 Styczeń 2005

A mi się na przykład skończyły się panewki na wale, w sumie na niedalekiej, bo ok. 50-cio kilometrowej trasie, ale to w sumie nic wyszukanego :-)
MacBrus - 2 Luty 2005

Przypomnia?o mi si? ?e ostatnio czyli sierpie? 2004 jak wraca?em ze zlotu w Gi?ycku to w po?owie drogi do Warszawy motocykl dziwnie si? zacz?? zachowywa? przy wyprzedzaniu i i og???lnie przy zakretach.Jak dojecha?em okaza?o si? ?e wszystkie szprychy na tylnim kole sa poluzowane i to mocno :twisted: :twisted: luz na szprychach by? prawie 1 cm.
KOKI - 12 Luty 2005

A naprzyk?ad sobie jade Dnieproz? mam do domu jakie? 60km i furka zaczyna kicha? na jeden gar prycha? cuda jakie?. Walka trwa?a jak?? chwil? wreszcie odkr?cam dekiel od zawor???w a laska wygl?da jak spr??ynka! Prostowanko kamieniem zalecza?a spraw? co jaki? czas ale potem porzyczy?em patent i dopasowa?em wszystkie laski od garbusa! Teraz mam dolniaka i ?wi?ty spokuj! :idea:
gsxs - 21 Luty 2005

No wy to potraficie nastroić pozytywnie !!!!!!! mam rosję od niedawna i włos mi sie zjeżył po przeczytaniu waszych wspomnień, a takie miałem pozytywne myślenie, dzięki ,dzięki
gogzo - 21 Luty 2005

no to panie przyzwyczajaj sie na rozne niespodzianki w trasie. nigdy nie wiesz gdzie co i kiedy w moto ci sie skonczy :D
MacBrus - 28 Luty 2005

Ale zauwa? ?e ka?d? prawie awarie ruska w trasie da si? naprawi? w polu i mo?na jecha? dalej a jaki wsp????czesny motocykl tak mo?e????? :twisted: :twisted: :twisted:
Korba - 28 Luty 2005

Apropos naprawiania w trasie, to ja mialem ciagle problem z luzami na zaworach na prawym cylindrze. Tylko na prawym!! Co 300km, musialem krecic srubkami od regulacji, wkrecac coraz bardziej, bo laski popychaczy sie ''ubijaly'' i robily coraz krotsze. Nawet myslalem, ze to gwint na regulacji luzu mi puszcza, ale nie. Bylo ok. Zastanawialem sie, co bedzie predzej , czy zabraknie regulacji, czy laski sie wreszcie ubija (i stana sie tak grube, ze nie zmieszcza sie w swoje szklanki :lol: ) . Nie mialem okazji sie przekonac, bo sprzedalem parcha... :evil:
Andrzejm72 - 28 Luty 2005

Właściwie to to byly dwie awarje
odkręcona nakretka alternatora (moje niedbalstwo) skutek ,peknieta zębatka napedu pompy oleju :cry: 100km na holu .Wracałem z piccy ze Szklarskiej Poręby :mrgreen:
Druga: peknięte ucho rozżądu w głowicy , jakos doczłapał sie do domu.

janek_1 - 28 Luty 2005
Temat postu: iskra
ja mialem nielichy przypadek wracalem ze zlotu i doslownie 200 m od chaty maszyna padla (kaska). Sprawa z archiwum x jest paliwo iskra sprezanie a piernac nawet nie chce dwa tgodnie myslalem co jest grane zalamanie nerwowe prawie mnie dopadlo. w koncu znalazlem przebicie na przerywaczu ale takie chamskie ze dawal iskre ale jak mu sie chcialo a do tego bylo nie zauwazalne!!!
Swistak - 14 Kwiecień 2005

Cze??!
Moja najgorsza przygoda to zapieczony sworze? w g????wce korbowodu. W efekcie t?ok stan?? pod jakim? dziwnym k?tem i wy?ama? pier?cienie. Zmasakrowa? si? i t?ok i cylinder. Ale po ostygni?ciu odpali?em na jednym garze i docz?apa?em si? 30km do domu.
A naj?mieszniejsza to padni?ty kondensator (ale nie do ko?ca!). Win? zwala?em na wymieniony dzie? wcze?niej aparat zap?onowy i uparcie regulowa?em zap?on na wszystkie znane mi sposoby :lol: W efekcie przeja?d?ka na Mazury zaj??a mi dob?! (350km) Za to w drodze powrotnej wspomniany wcze?niej aparat zap?onowy po prostu si? zmieli?!

Pozdrawiam!

gobert - 31 Sierpień 2005

Ja miałem swego czasu ciągle kłopoty z ładowaniem w 6V instalacji.
Dzisiaj już sobie radzę, i nie boję się jechać w dalszą trasę, zawsze biorę miernik. W silniku po 10000 tys. nic, raz tylko zmieniałem filc na wale na simmering (s czy z?), i palec rozdzielacza. Nie liczę tu usterak związanych z napędem koszowym i dyfrem, bo powstały w czasie katowania motocykla w terenie.
Wczoraj wracając w Dnieprze kolegi wysunęła się zapinak na wałku, zsunął się zabierak i rozwałił gumowe sprzęgło.Mieliśmy zapas!
Wcześniej rozpadło się inne z powodu pęknięcia stalowej obręczy...

grasser - 1 Wrzesień 2005

yy.... zalozcie jakis podnoszacy na duchu temat ... np ile max przejechaliscie bez awarii co ? :P
czarny - 1 Wrzesień 2005

taki temat jest - ile przejechałeś ruskiem
jbr - 12 Styczeń 2009

Dziś trochę nietypowo, bo napiszę relację z awarii. Niestety nie udało mi się dojechać moim Dnieprkiem na Święto Kosza :sad: . W połowie drogi silniczek zaczął stukać. Początkowo był to odgłos jakby zbyt dużego luzu zaworowego. Później nasilał się, zaczął rzęcholić i się zesr....ło. Sprzęcik pozostał w przydrożnym sklepiku, a ja dojechałem jako pasażer w koszu Józia.
Wczoraj przytransportowałem denata do domu, a dziś z rana ruszyłem na myjnię, aby zmyć zalegające tony soli. Czynią one szkody co niemiara.
Ale wróćmy do zasadniczego tematu. Sprzęt trafił do ciepłego garażu i zabrałem się za operację.

Po zdjęciu dekla nie ciekawego nie widać.

Po zdjęciu głowicy wszystko pojawiły się pierwsze oznaki:

Głowica i cylinder ucierpiały w starciu z tłokiem:


Ale najciekawsze ukazało się po zdjęciu cylindra:

Tyle zostało ze sworznia tzn. bardziej z jego długości :mrgreen: :

Ale hitem jest ile pozostało z tłoka:


Trochę przypomina te tuningowe Luli :mrgreen: :mrgreen:


Uwierzcie mi, reszty tłoka i sworznia nie znalazłem :!: Musi tkwić widocznie w czeluściach silnika. Ale nic to :wink:
Były konkursy na człowieka roku, najfajniejszy patent etc, etc
Ja zgłaszam więc swoją kandydaturę w konkursie na awarię roku :mrgreen: :mrgreen:

czarny - 12 Styczeń 2009

no tłok to masz teraz jak żużlowa maszyna - niezła awaria - stary temat a tu panie nowe fotki.
Pozdrawiam

Cubick - 12 Styczeń 2009

jbr napisał/a:
Ja zgłaszam więc swoją kandydaturę w konkursie na awarię roku :mrgreen: :mrgreen:


O kuźwa, tego już się w trasie nie naprawi. Będę na Ciebie głosował :!: :!: :!:

wilga2000 - 12 Styczeń 2009

Co to były za tłoki ???
jln - 12 Styczeń 2009

Zapewne "made in charaszo"!
jbr - 12 Styczeń 2009

jln napisał/a:
Zapewne "made in charaszo"!

Prawda to. Ale takie widocznie było ich przeznaczenie :wink:
Na warsztacie czeka już następca, jeszcze tylko polakierować :wink:

Żeby było śmieszniej niedawno zakładem mojemu koledze nowe Almoty przekonując go, że to podstawa, aby używać ruskiego pieca :mrgreen:
A u mnie po prostu zaczęło się od pęknięcia sworznia i to zniszczyło tłok :sad:

Cezar - 12 Styczeń 2009

No Jacek naprawdę fajny tłok. Też oddam głos na Ciebie.
Ale następca fajny :grin:

Baq - 12 Styczeń 2009

Kurcze, jak czytam ten temat to aż strach jeździć. Przez Jbr to teraz wraz z każdym podejrzanym odgłosem z silnika będę drżał :P
kpt.Kloss - 12 Styczeń 2009

Towarzysze ! Nie dajcie sie omamic!
To nie zadna awaria! To akt sabotażu wycelowany w Jbr i jego maszyne!
Nie ma takich zbiegów okolicznosci, zeby w takim sprzecie i w takiej misji nastapiła taka awaria!
No i na koniec - ku pokrzepienie serc- zeby nie było, ze jak ruskie to zawsze g...no.
Widziałem taka awarie ( urwanie tłoka) w EMW...złosliwy powie, ze to tez wschodnie :mrgreen:

sowa750 - 12 Styczeń 2009

Po prostu silnik sobie pomyślał tak "jbr już mnie nie kocha ma innego więc jak mam umrzeć to z klasą żeby o mnie pamiętał" :mrgreen:
gobert - 13 Styczeń 2009

W ruskim sprzęcie nie ma żadnej reguły, zrobisz sprzęt na cacy i masz awarię bo w części która "na oko" wygląda "ładnie" ktoś nie wykonał całego procesu technologicznego jak należy.
Natomiast parchy, które wydają z siebie tony dymu, dzwonią jak na mszę potrafią się kulać wiele setek kilometrów, i pomimo szczerych chęci włąściciela nie chcą dać się zarżnąć.

Najlepsze są wymęczone dolniaki!

janek_1 - 13 Styczeń 2009

Tak Gobert znasz Ty się na katowaniu oj znasz:)
Cubick - 13 Styczeń 2009

Moje ostatnie awarie:

klin na kardanie - pamiętam jak go zakładałem. Wpadł mi za głęboko ale olałem. Przejechał jakieś 600km i puścił nakrętkę 30km przed zlotem.

linka sprzegła: przycięta kiedyś dolną półką ale myślałem że nic jej nie jest i olałem wymianę. Urwała się jakieś 15 km na powrocie ze zlotu.

Baq, zaczynam się bać siebie a nie maszyny. Z Gobertem też się zgadzam jak najbardziej ale na wady ukryte nie mamy wpływu :wink:

motozgrzyt - 14 Styczeń 2009

Awarie i jeszcze raz awarie, nigdy nie wiesz gdzie je będziesz miał :D
Oto powrót 11.01.2009 ze zlotu pingwina


i tak 40km, przyczyną tego stanu rzeczy było zablokowanie się silnika, stopneło go i już, teorii wiele a do domu dojechać trzeba było :D , gdy już człowiek ochłonął i zabrał się do naprawy, oczom ukazał się widok


i kto by pomyślał, że taka mała śrubka silnik zablokuje :roll:

No ale jak już skrzynia zdjęta to luknę sobie na łożysko oporowe i oto ukazała mi się jakość wykonania poszczególnych elementów :D


nie dziwię się że Lula dorabiał te części :D

stepa - 14 Styczeń 2009

Wetnę się w temat.Ta śruba sprzęgła to normalna przypadłość,co drugi to przeszedł/przejdzie;dobrym sposobem jest je zapunktować ale spawarką,delikatnie.
A o łożyskach oporowych już parę razy pisałem ,z jakiego to gównolitu zrobione,i ciągła regulacja linki nieunikniona,jedyne wyjście-jak Lula-dorobić z porządnego materiału.

kpt.Kloss - 14 Styczeń 2009

Ale z jaka klasa ten Twój powrót Motozgrzyt:
klasyka polskiej motoryzacji i klasyka ruskiej.
Nie czesto widzi sie taki zestaw w dzisiejszaych czasach.

jln - 14 Styczeń 2009

Ja u siebie też walczyłem z wygniataniem grzybka wyciskania sprzęgła. W końcu zastosowałem gotowe lożysko wzdłużne, a sam grzybek może być wówczas z dowolnego materiału.

stepa - 14 Styczeń 2009

Brakuje już tylko numeru łożyska.
Cezar - 14 Styczeń 2009

motozgrzyt napisał/a:
Awarie i jeszcze raz awarie...

A ja mam dla kontroli tych śrób takie coś. Dla pewności punktowanie i loctite.

Gumiś - 14 Styczeń 2009

stepa napisał/a:
Brakuje już tylko numeru łożyska.

Kiedyś tez o tym pisałem, mam coś takiego od 2 lat, da się zrobić nawet na oryginalnym grzybku, tylko trzeba trochę pokombinować. Łożysko 51100

wilga2000 - 15 Styczeń 2009

Czy sam loctite wystarczy ?
Czy konieczne jest punktowanie ?

gobert - 15 Styczeń 2009

JLN jeśli możesz to podaj wymiary tego łożyska.
Kiedyś orientowałem się w tym temacie i wyszło mi, że stosując najmniejsze łożysko jakie znalazłem musiałbym powiększyć 2-3 mm na średnicy otwór w obudowie skrzyni.

stepa - 15 Styczeń 2009

Piotrek-to łatwiej obszlifować łożysko jak mięsa starczy,tak zrobiłem kiedyś z oporowym, polskim ,dopasowując je do główki ramy.
endrju - 15 Styczeń 2009

wilga2000 napisał/a:
Czy sam loctite wystarczy ?
Czy konieczne jest punktowanie ?


No , świat idzie z postępem, po to wymyślili te loctite ,żeby nie punktować. Ja osobiście mam tylko loctite i kilka tyś. na liczniku. Nic się nie dzieje.Ale jak to mówią strzeżonego Pan Bóg strzeże więc jak dodatkowo zapunktujesz to plus dla Ciebie, A bez względu na to co wybierzesz to taki otwór jak ma Cezar zawsze sie przyda.

P.S. Oczywiście spawanko jak najbardziej tak.

kg200bol - 15 Styczeń 2009

Ja osobiście nigdy nie stosowałem żadnego kleju, zawsze wystarczał porzadny wkretak taki na który zakłada się klucz. a następnie punktowanko. Kilka sprzegieł skreciłem nigdy jak na razie żadna śruba się nie odkręciła . Ale to pewnie tylko moje "głupie szczęście"
jln - 15 Styczeń 2009

Nie ma powodu szlifować łozyska, bo jest ono trochę mniejsze od oryginału. Ma to dodatkowo taką zaletę, że całe łozysko mieści się w "tłoku" wyciskowym, a w związku z tym cały ten "tłok" może być dłuższy o około 7mm, co znacznie poprawia jego prowadzenie w obudowie. Aby całość, funkcjonowała znacznie sprawniej od oryginału, w obudowie skrzyni, wstawiłem panewkę z brązu. Resztę dopowiedzą zdjęcia poniżej. Numer łożyska napiszę jutro, bo mam te dane w pracy.








Symbol łozyska firmy INA AKL-7 wymiary fi7Xfi17X6

gobert - 16 Styczeń 2009

Filigranowe to łożysko, da radę?
Stepa może by założyć oddzielny temat dotyczący łożyska wycisku sprzęgła?
A ta kulka na końcu jakie ma zadanie?

jln - 16 Styczeń 2009

Nośność tego łozyska to 300KG. Na pewno wystarczy, tym bardziej, że łozysko to nie pracuje ciągle, a do tego, ma o dwie kulki więcej! A kulka na końcy grzybka, ma niwelować nieosiowość kwadratowego gniazda w tarczy sprzęgłowej, co w sprzęcie made in charaszo, jest w zasadzie regułą.
gniotek750 - 20 Styczeń 2009

I ja pochwalę się swoją awarią


Świeżo robiony szlif cylindrów ( dniepr ) nowe tłoki 1600 Polonez głowica po remoncie kapitalnym i pierwszy kilometr i nagle jebut silnik stoi zablokowany. Rozbiórka silnik i myślałem że mnie h.. strzeli. Pękł popychacz w momencie otwarcia zaworu ssącego i zawór wkomponował się w tłok , pękł grzybek i dodatkowo pokiereszował całą głowice.I na nowo remont
To się nazywa mieć szczęście :twisted:

Cezar - 20 Styczeń 2009

Ładnie ten tłok wygląda, jakby był wystawiony na strzelnicy :lol: Szkoda tylko pracy i czasu :cry:
wilga2000 - 20 Styczeń 2009

gniotek750 napisał/a:
I ja pochwalę się swoją awarią
[url=http://img300.images....th.jpg]Obrazek[/URL]

Świeżo robiony szlif cylindrów ( dniepr ) nowe tłoki 1600 Polonez głowica po remoncie kapitalnym i pierwszy kilometr i nagle jebut silnik stoi zablokowany. Rozbiórka silnik i myślałem że mnie h.. strzeli. Pękł popychacz w momencie otwarcia zaworu ssącego i zawór wkomponował się w tłok , pękł grzybek i dodatkowo pokiereszował całą głowice.I na nowo remont
To się nazywa mieć szczęście :twisted:



Pod tym względem dolniak jest lepszy ;)

muzyk_jsb - 23 Styczeń 2009

Ja w zasadzie nie miałem typowej awarii z ruskiej winy. Raz jechałem dnieprem od kumpla (70 km) i po drodze wygotowałem akumulator, bo miałem taki mały od skuterów (4.5 Ah) i nigdy nie dolewałem do niego wody (rok). Wstępne objawy były dość dziwne, mianowicie spalił mi wszystkie zapasowe żarówki z przodu (nieobciążony baterią alternator dnieprowy), ale jakoś jechałem póki jeszcze świeciła pozycja przednia w koszu. Jak tego brakło spanikowałem i zgasiłem bezsilny motor, a wiadomo że już nie odpali bez aku. Ponieważ była noc i to wyjątkowo ciemna ostatnie 15 km drogi pokonałem na sznurku.
W domu tylko dolałem wody do cel wymieniłem żarówki i jeździłem jeszcze pół roku zanim aku trafił szlag.
Tak poza tym to ok 30 tys na silniku dniepra niezbyt dopieszczonym, a teraz już 2,5 tys na dolniaku też średnio dopieszczonym i bez problemu nawet zawory nie wariują wreszcie. Czasem myślę że te sprzęty im lepiej chcesz zrobić tym gorzej dla nich.

gerard - 15 Grudzień 2009

a mi z ciekawostek..kiedy 4 tygodnie temu zderzylem sie z lodówka to gondola mi sie pogieła...sama.a poza tym tylko sprzegielka,dyfer 1 x na 2 lata,popekany tlok albo pierscienie 1 x w roku,urwany zawór 1 x na 6 lat,2 x w roku wycisk sprzegła,oj i 1 x na 6 lat pękniety blok silnika na dlugosci 20 cm tuz za tylna szpilka silnika(od prawej do lewej)ale szybko dalo sie to naprawic i bez rozbiórki samego pieca...a tak pozatym...nieczeste i nieregularne awarie i naewt przewidywalne :oops:
Cubick - 16 Grudzień 2009

Kurcze, Gerard, a już myślałem że przez rok nic się nikomu nie popsuło :mrgreen:
Jeżeli chodzi o trasę to sprzęgiełko na powrocie z Czołowa. Wcześniej wypadł klin z przegubu przy zwolnicy jak dojeżdżaliśmy na zimowe ŚK więc trasowe awarie mogę uznać za leciutkie. Mija rok, więc taka refleksja. Zrobione w tym czasie ok.5 tys i najgorsze były przypadki lecących szprych(jedna skończyła się tragicznie dla koła). Poz tym sama drobnica - oby przyszły rok nie był gorszy :razz:

Aha, i jeszcze efekt uboczny: (około) 50x9l=450--->450x4,25=1912,50 :wink:

Monster - 18 Grudzień 2009

Moja najgorsza awaria zaczęła się od zgubienia przedniej szpilki w silniku,tenże opadł do przodu,wyrwało sprzęgiełko i urwało obie łapy wycisku sprzęgła,no i wróciłem 80km na lince za Junakiem:-)parę dni wcześniej wybiłem kopniakiem dziurę w skrzyni(brak ogranicznika)przynajmniej pospawałem komplet za jednym razem :lol:
Cyrograf15 - 18 Grudzień 2009

W tym roku miałem raczej farta. Jedyna awarja to urwana linka sprzęgła. Mam skrzynie dniprowsą wiec szybciutko przeregulowałem wysprzęglik i pojechałem na spręgle nożnym. Da się tak nawet normalnie ruszać, ale jazda tym systemem po mieście jest bardzo upierdliwa.
Wojtek

stepa - 19 Grudzień 2009

Napiszę więcej ,Cyrografie,przy bardzo dobrze wyregulowanym półautomacie da się ruszyć do tyłu,na wsteku oczywiście!Wiem bo testowałem,naprawdę działa.
Gumiś - 19 Grudzień 2009

stepa napisał/a:
Napiszę więcej ,Cyrografie,przy bardzo dobrze wyregulowanym półautomacie da się ruszyć do tyłu,na wsteku oczywiście!Wiem bo testowałem,naprawdę działa.

W jaki sposób?????? :?: :?: :shock:

stepa - 19 Grudzień 2009

Mój błąd,nie opisałem.No zwyczajnie:lewą nogą naciskasz dźwignię aż sprzęgło się rozłączy(co wytrawny motocyklista wyczuć powinien) a prawą nogą(nie ręką!)ciach wsteczny.Wówczas lewą popuszczamy zwyczajnie jak do przodu i ruszamy,i jedziemy z uśmiechem.
Gumiś - 19 Grudzień 2009

stepa napisał/a:
Mój błąd,nie opisałem.No zwyczajnie:lewą nogą naciskasz dźwignię aż sprzęgło się rozłączy(co wytrawny motocyklista wyczuć powinien) a prawą nogą(nie ręką!)ciach wsteczny.Wówczas lewą popuszczamy zwyczajnie jak do przodu i ruszamy,i jedziemy z uśmiechem.

Ale jak lewa nogą wciśniesz dźwignię to włączy się jedynka, blokując jednocześnie możliwość włączenia wstecznego. A może czegoś nie niem?

stepa - 20 Grudzień 2009

Przy odpowiednio wyregulowanym półautomacie sprzęgło się rozłączy a bieg nie wejdzie(ani drgnie bo to tak działa że najpierw sprzęgło a potem bieg-nie wszystko na raz),wówczas wstek i rura do tyłu.Naprawdę przećwiczyłem i sam byłem zaskoczony że działa-głupot nie piszę.
Łukasz - 20 Grudzień 2009

stepa napisał/a:
Mój błąd,nie opisałem.No zwyczajnie:lewą nogą naciskasz dźwignię aż sprzęgło się rozłączy(co wytrawny motocyklista wyczuć powinien) a prawą nogą(nie ręką!)ciach wsteczny.Wówczas lewą popuszczamy zwyczajnie jak do przodu i ruszamy,i jedziemy z uśmiechem.


hehe caly Stepa - zupa we wiadrze, wsteczny wrzucony sposobem :mrgreen:

kłosek kaszuby - 20 Grudzień 2009

to jest dopiero rosyjska awaria http://www.youtube.com/watch?v=NeIaWDQ5BB4
Cezar - 21 Grudzień 2009

To tajne wojskowe lądowisko. Tu lądowały samoloty na oponach z białej gumy.
jacu - 21 Grudzień 2009

Highway to hell...
:mrgreen:

Cezar - 24 Styczeń 2010

Rozsadzony odstojnik w kraniku. Następnym razem trzeba odkręcić i wylać resztki wody jak ma być prawie -30 stopni.
Szybka naprawa i można jechać.

Maciej S. - 20 Marzec 2010

Wiosna, więc mała traska około 40km w kierunku Kostrzyna Wlkp z czego 30% teren, polne błotne drogi. Wracając zorientowałem się, że padło ładowanie. Dlaczego tak późno ? Ano, kontrolka ładowania nie sygnalizowała problemu, ale na któryś światłach w połowie drogi kierukowskaz jakoś tak niemrawo mrygał. Wyłączyłem więc wszystkie udogodnienia typu reflektor, grzane łapki i kontynuowałem jazdę bo baterię mam sporą.
Co się okazało: po włączeniu stacyjki kontrolka ładowania też się nie świeci a jest nią dioda świecąca 12V z równoległym opornikiem. Szybkie badanie miernikiem i okazuje się, że nie ma przejścia w obwodzie wzbudzenia (alternator 12V 9 diód). Szczotki ok. więc wybebeszyłem generator i okazało się, że przewodzik od ślizgacza do cewki wzbudzenia jest jakby upalony bo na oko brakuje 2mm. Polutowałem, ale zastanawa mnie przyczyna awarii. Może zwarte zwoje w obwodzie wzbudzenia ? Niestety tego stwierdzić nie mogłem posiadanym sprzętem więc złożyłem do kupu odpaliłem i gra jak dawniej, napięcie poprawne niezależnie od obciążenia. Mimo wszystko teraz nie mam do niego zufania bo niewiadomo co się stało.

stepa - 21 Marzec 2010

To właśnie koszmarne wykonanie wirników,jeśli jest dobry/sprawny to należało by go zalakierować dokładnie i wygrzać lakier w piecu-warsztaty przewijające silniki to zrobią.
szkielet1981 - 26 Kwiecień 2010

Wczoraj wybrałem sie na przejazdzke swoja kochana kasieńka trasa jakies 50 km od domu a co tam sobie mysle trza troche rozgrzac oblubienice, trasa slicznqa piekne lasy wokolo krotka przystań nad jeziorem no i powrot do domu jade sobie jade tak przecietnie 60-70 km/h i nagle łup brak czucia w manetce gazu motocykl słabnie wiec zjedzam na pobocze obadac sytuacje mysle sobie linki poszly no ale tydzien temu wymieniłem na nowe wiec co???? Rozkrecam rolgaz a tu pierdyknoł ten łancuszek w rolgazie trzymający linki no i co pieknie kur... pieknie do chaty jakies 30 km no wiec potrzeba matka wynalazców. Kołeczko ktore zazwyczaj kazdy ma przy peku swoich kluczy domowych uratowało moje zdrowie jak i sróbokret a wiec kawałek łacuszka jaki zostal zaczepilem o ten precik zawiazame go na srobokret i co i do domku dojechalem ciagnąc linki recznie troche reka dostała popalic ale najwazniejsze ze wrocilem w chwale na kołach nie pchajac maszyny ot moja historia z ostatniego wypadu a tak wyglada owy wynalazek fajnie ze sie tu opisuje awarie w trasie gdyz zawsze rozne pomysly kolegow moga nam zaoszczedzic kłopotu i czasu szerokosci



Uploaded with ImageShack.us

Maciej S. - 10 Maj 2010

Prąd mnie lubi a ja chyba jego. Wczoraj sobie jadę i kontrolka ładowania się lekko świeci. Po ostatnich przebojach z ładowaniem sprawdziłem na nosa czy ładowanie padło całkiem czy tylko trochę. Na zapalonych światłach włączam migacz, przygazówka i jak zwiększa się cześtotliwość mrygania to wnioskuję, że ładowanie jakieś tam jest. Jadę sobie więc spokojnie dalej.

Dzisiaj kontrola, podpięcie woltomierza i napięcie pod obciążeniem ładnie idzie do 14,4V, ale lampka tylko lekko przygasa. Wywalam altka (5 minut roboty, trening czyni mistrza) i wizja lokalna: oberwana jedna z dodatkowych diód od wzbudzenia. Kolejne 10 minut i po krzyku.

dawix15 - 11 Maj 2010

kurcze wybralem sie na maly wyjazd ok 100km. wszystko bylo ok ale jak odpalilem na 2 dzien moto to usłyszałem dziwne stuki ze silnika ;/niewiem co jest grane bo wszysko bylo ok.jak bede mial czas to zdejmę glowice
MARCIN m-72 - 11 Maj 2010

Ja pierwsze problemy z zapłonem i wysokimi obrotami, potem powrót parę kilosów na lince- ginące prądy,diagnoza kondensator. Na drugi dzień moto przejechało ze 40km i to na pełnym bucie bez zająknięcia, oczywiście bez jego wymiany
Cezar - 17 Maj 2010

Podczas jazdy wykręciła się smarowniczka w krzyżaku i ...


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us

świdro - 17 Maj 2010

no ladnie... a wiecej szkod nie narobilo?
Cubick - 17 Maj 2010

Dobrej jakości osłona i...smarowniczka też :razz: Mi kiedyś się odkręciła nakrętka od klina i niestety masakra była.
Lula - 17 Maj 2010

Cezar - to zapewne ja zrobiłem, tylko później to zauważyłeś :cool:
karrad13 - 17 Maj 2010

Lula , a czy Ty przypadkiem u mnie w elektryce nie grzebałeś :?: :wink:
Cezar - 17 Maj 2010

Lula napisał/a:
Cezar - to zapewne ja zrobiłem, tylko później to zauważyłeś :cool:

Nie zgadłeś.

durke - 17 Maj 2010

A czy to nie było powodem tego charakterystycznego rzężenia???
Cezar - 19 Maj 2010

Lutownica gazowa się przydaje. Nie tylko ja mogę to potwierdzić.
http://img179.imageshack.us/img179/14/img7555w.jpg

Gumiś - 24 Maj 2010

Bez słowa komentarza



Cezar - 24 Maj 2010

Czy to się stało przy opadnięciu wózka?
Cubick - 24 Maj 2010

Ja miałem więcej szczęścia ostatnio bo obudowa przetrwała. "Tylko" dwa zęby wyrwane po spadnięciu tylnego koła motocykla :neutral:
Gumiś - 24 Maj 2010

Cezar napisał/a:
Czy to się stało przy opadnięciu wózka?

Nie, w innych okolicznościach, dziś oddałem w łapki szalonego spawacza



Maciej S. - 24 Maj 2010

Oj, bardzo oszczędny jesteś w opisie awarii. Zapodaj trochę szczegółów co by podobnych awarii nie mieć, tym bardziej, że wybieram się w daleką trasę poza granice naszej ojczyzny a do holowania musiałbym brać żyrantów.
Gumiś - 24 Maj 2010

Maciej S. napisał/a:
Oj, bardzo oszczędny jesteś w opisie awarii. Zapodaj trochę szczegółów co by podobnych awarii nie mieć, tym bardziej, że wybieram się w daleką trasę poza granice naszej ojczyzny a do holowania musiałbym brać żyrantów.

Ale Macieju czasem zrobisz coś głupiego i sie potem zastanawiasz jak to można było zrobić. W sumie wstyd się przyznać :oops:

Balu - 24 Maj 2010

Nie łam się tylko powiedz....wszyscy lubią głupie rzeczy na rusku robić :D
MW-750 - 24 Maj 2010

Ty spawałeś a ja mam takie cuś do opchnięcia ..... :???:
świdro - 24 Maj 2010

a co z osiowoscia takiej skorupy po spawaniu?
galar - 24 Maj 2010

Dzis podczas przygotowywania zbiornika do malowania
wziąlem się za sprzęglo bo podczas rajdu Hubala zaczęlo się
dziwnie luzować i zaczęlo brakować regulacji.
Diagnoza ukręciła się laska popychacza której część zostala w grzybku.
Jaszcze takiej awarii nie mialem ale części już zamowione u Luli.

Kaz - 24 Maj 2010

Galar czy Ty potrafisz wrócić z jakiegoś wyjazdu bez awarii :razz:
Gumiś - 25 Maj 2010

świdro napisał/a:
a co z osiowoscia takiej skorupy po spawaniu?

Będzie poddana obróbce skrawaniem ;)

galar - 25 Maj 2010

Kaz napisał/a:
Galar czy Ty potrafisz wrócić z jakiegoś wyjazdu bez awarii :razz:


No przecież dojechałem o własnych siłach a wszystko wyszło jak wziąłem się za zbiornik
i coś mnie podkusiło aby pogrzebać dalej.

świdro - 25 Maj 2010

Gumiś napisał/a:
świdro napisał/a:
a co z osiowoscia takiej skorupy po spawaniu?

Będzie poddana obróbce skrawaniem ;)


ma sie rozumiec :wink: ale bardziej mi chodzilo "wyosiowanie" wszystkiego razem, bo z napedowcow jestem slaby ale z tego co wiem to nie jest to jedyny element przez ktory przechodzi oska i inne bebechy

Gumiś - 25 Maj 2010

świdro napisał/a:
Gumiś napisał/a:
świdro napisał/a:
a co z osiowoscia takiej skorupy po spawaniu?

Będzie poddana obróbce skrawaniem ;)


ma sie rozumiec :wink: ale bardziej mi chodzilo "wyosiowanie" wszystkiego razem, bo z napedowcow jestem slaby ale z tego co wiem to nie jest to jedyny element przez ktory przechodzi oska i inne bebechy

Tak, ale człowiek co to robi mówił, ze ma na czym bazować, a poza tym traktuję to trochę jak test co może zrobić

Lula - 25 Maj 2010

Gumiś - ze zdjęć wynika że "gryzły" się tobie zęby - bo na talerzu jakieś takie półokrągłe (chyba że zdjęcie przekłamuje?). A na ataku jakie są?

A spawanie obudowy to już mistrzostwo świata :shock: Podziwiam Ciebie za taką rzeźbę. :lol: Mnie by się taka technika naprawy, nawet w nocy jako koszmar nie przyśniła.

mariusz.spa - 25 Maj 2010

Gumiś czy to się opłaca spawanie, obróbka i w efekcie końcowym produkt z wytrzymałością o 20-30%mniejszą niż przed naprawą , spawam aluminium i stopy od 15lat ale tą naprawę bym Ci odradził ,ale może jeszcze trochę posłuży
pozdrawiam.

stepa - 25 Maj 2010

świdro napisał/a:
a co z osiowoscia takiej skorupy po spawaniu?

To oczywiście pierwsze pytanie jakie mi się nasunęło,niby można to połapać do obróbki za gniazda łożysk ale będzie to DRUGIE uchwycenie-pierwsze było w fabryce.Te elementy nie są drogie,nie spawał bym tego;ale miło popatrzeć i podziwiać ducha w narodzie niegasnącego.

Gumiś - 25 Maj 2010

No to żeby rozwiać wszelkie wątpliwości
Jak mówiłem to dla sprawdzenia co mogą zrobić, dyfer już jest poskładany na innych bebechach.
Koszt spawania i toczenia 30 zł, no dokładnie to uniwersalna waluta pół litra ;)

Maciej S. - 25 Maj 2010

Mnie ostatnio maszyna testuje ile mam cierpliwości. Wczoraj jadąc z roboty najpierw przeszedł tylko na jeden gar a po kilkuset metrach zdechł kompletnie. Iskra jest więc paliwko. Ostatecznie doczłapałem się domu na jednym garku i okazało się że za mało benzynki płynie z kranika. Jak jadę do 60..70km/h to nastarcza, jak odkręcę mocniej to po kilkuset metrach zdycha. Ale to jest pierdół.
Dzisiaj odkręciła mi się wkrętka od łożysk w kole wózka i nie byłby to wielki problem, gdyby nie fakt że część gwintu w falbanie się wyśrupała a na dodatek koło jest świeżo po remoncie (przetaczanie bębna, pisakowanie, lakier proszkowy centrowanie). No kurka wodna kolejne wydatki.

Cezar - 26 Maj 2010

Maciej S. napisał/a:
Mnie ostatnio maszyna testuje ile mam cierpliwości. Wczoraj jadąc z roboty najpierw przeszedł tylko na jeden gar a po kilkuset metrach zdechł kompletnie. Iskra jest więc paliwko. Ostatecznie doczłapałem się domu na jednym garku i okazało się że za mało benzynki płynie z kranika. Jak jadę do 60..70km/h to nastarcza, jak odkręcę mocniej to po kilkuset metrach zdycha. Ale to jest pierdół.
Dzisiaj odkręciła mi się wkrętka od łożysk w kole wózka i nie byłby to wielki problem, gdyby nie fakt że część gwintu w falbanie się wyśrupała a na dodatek koło jest świeżo po remoncie (przetaczanie bębna, pisakowanie, lakier proszkowy centrowanie). No kurka wodna kolejne wydatki.

Co do paliwa masz filtry? (papierowe)
Ja miałem i lipa zmieniłem na siatkowe i problemu nie ma.

bogus - 26 Maj 2010

Maciej proponuję Ci zrobić to co zrobił Galar.Raz a dobrze wyczyścić i zabezpieczyć kocioł.

[ Dodano: 26 Maj 2010 ]
W temacie awarii w naszych cudnych pojazdach to z zszokowały mnie wracając od Janka w ubiegłym roku sprężyny trzymające szczęki hamulcowe.Popękały mi 4 sztuki.Leczenie?Wsadziłem sprężyny od Malucha i jest spokój.
Mam jednak pytanko do szanownego grona.Srednio 2 razy w roku muszę wymieniać odśrodkowy przyspieszacz zapłony(uralowski)bo pęka mi w nich ta grubsza sprężynka.Siem wkurzyłem ostatnio i wyciągnąłem ją i bezczelnie zakręciłem drutem z niej miejsce w którym pracuje.Nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje.

Bąq - 4 Czerwiec 2010

Wczoraj standard, wracając od Mirka połamał mi się krzyżak w przegubie :razz: Pewnie od zbyt dużej kompresji po remoncie - 7,5 :mrgreen:

[ Dodano: 4 Czerwiec 2010 ]


świdro - 5 Czerwiec 2010

ja pier...ole baq! ty to masz zawsze wiatr w oczy no :razz:
stepa - 5 Czerwiec 2010

Wczoraj już po ciemku kumplowi rozerwało przedni szczękotrzymacz,połamało szczęki i tylko środek został na ośce co pozwoliło dojechać do domu.To awaria ździebko niebezpieczna!
szkielet1981 - 5 Czerwiec 2010

stepa napisał/a:
Wczoraj już po ciemku kumplowi rozerwało przedni szczękotrzymacz,połamało szczęki i tylko środek został na ośce co pozwoliło dojechać do domu.To awaria ździebko niebezpieczna!


A jak to mozliwe ze połamalo szczeki,może jakas wskazówka co bylo przyczyną aby moc sie tego niebezpiecznego zdarzenia ustrzeć?

marcysd - 5 Czerwiec 2010

A mnie dzisiaj w drodze powrotnej do domu, konkretnie jakieś 40km przed domem, pękł zeger zabezpieczający widełki od strony skrzyni. Łba już nie mam od czego tak.
Z pomocą sąsiada i brata, załadowaliśmy do busa kache i wróciła do domu.

Myślę teraz, że problem polega na tym, że zbyt ciasno zdystansowany jest wałek. Co prawda zrobiłem tak jak było przed remontem, ale nie wziąłem pod uwagę, że mam nową gumę przegubu, która może być nieco grubsza. W poniedziałek rozbieram to i ciekawy jestem, czy znajdę ten zeger, czy też ścięło go i spadł.

Balu - 5 Czerwiec 2010

marcysd ja mam z ruskiego gównolitu i jeździ. Może jednak ci wyślę to zabezpieczenie? :mrgreen:
marcysd - 6 Czerwiec 2010

Mnie się wydaje i coraz mocniej się do tego przekonuję, że problem jest bo wymienione było gumowe sprzęgiełko.
Teraz sobie przypominam, że jak zakładałem ostatnio zeger i gdy dyfer był już zamontowany, wszystko w górze to gdy kręciłem kopką to widziałem, że w trakcie obracania w pewnym położeniu skrzynia odpycha dyfer i to tak, że aż wahacz lekko się odchylał.
Myślałem, że po postawieniu motocykla na podłogę to się ułoży. Wydaje mi się, że przez to zeger dostał w dupę.

Najgorsze to jest to, że jak widełki się zsuną to nawet motocykla o metr nie da się przepchnąć.


Wczoraj w szczerym polu jak czekałem na transport pogoda była rewelacyjna :mrgreen:

Balu - 6 Czerwiec 2010

Ja jak zapomniałem tego zabezpieczenia założyć....myślałem że pojeździ to też widełki mi się wysuwały ale przez 40km ok 0.5cm i co postój brałem klucz i dopychałem do sprzęgiełka... Ja na twoim miejscu bym próbował założyć i jechać dalej....
marcysd - 6 Czerwiec 2010

Balu napisał/a:
Ja jak zapomniałem tego zabezpieczenia założyć....myślałem że pojeździ to też widełki mi się wysuwały ale przez 40km ok 0.5cm i co postój brałem klucz i dopychałem do sprzęgiełka... Ja na twoim miejscu bym próbował założyć i jechać dalej....


No nie poddałem się od razu. Jednak wsuwanie to była masakra, a jak już się udało to zsuwało się całkowicie po jednym obrocie koła.

Balu - 6 Czerwiec 2010

A to faktycznie nie ciekawie. Ja to jak pisałem do całkowitego wysunięcia to z 50km musiałem zrobić...
Łukasz - 6 Czerwiec 2010

Ja kiedyś w chwili złości przewierciłem widełki i kardana i zaaplikowałem tam śrubkę. :-) Nic nie spadało i jeździło :-)
stalker77 - 6 Czerwiec 2010

W tym szaleństwie jest metoda ;)

Może i zakołkowanie tego to dobry sposób ? W końcu w BMW i pierwszych Mkach wałek i widełki to był jeden element.

marcysd - 6 Czerwiec 2010

Łukasz napisał/a:
Ja kiedyś w chwili złości przewierciłem widełki i kardana i zaaplikowałem tam śrubkę. :-) Nic nie spadało i jeździło :-)


Przeszło mi to też przez myśl, ale taki otwór musiałby mocno osłabić wałek, który przenosi stosunkowo duże siły.
Jeszcze powalczę z materią tradycyjnie.

Balu - 6 Czerwiec 2010

Zawsze też można zrobić hewta na wałku... Będzie to takie stałe zabezpieczenie...
Łukasz - 6 Czerwiec 2010

Ja wierciłem wałek uralowski- powiem szczerze, że byłem PEŁEN PODZIWU z jak dobrej stali jest wykonany! Zabierak-gównolit, ale kardan- poezja :-)
marcysd - 7 Czerwiec 2010

Proszę Państwa wyszedł pierwszy rażący błąd mojego remontu. Mianowicie mam na myśli źle zdystansowany dyfer ze skrzynią. Jako, że miałem awarię wyżej opisywaną, zawitałem w garażu i po wstępnych wzajemnych przeprosinach za czyny i wypowiedziane słowa przeszedłem do reperacji.
Dyfer został zdjęty w rekordowym czasie. Ponownie założyłem zeger od strony widełek tym razem jednak zawleczkę od strony dyfra przesunąłem o dwa ząbki. Po złożeniu do kupy, pierwsza próba i co???
Różnica odczuwalna już w samym pchaniu motocykla na luzie. Wcześniej cofanie wymagało siły, a teraz jest miodzik. Widzę teraz jak maszyna była zdławiona ciasnym pasowaniem. Przed założeniem koła, próba kopniakiem przeszła jak w masełku. Wahacz nawet nie drgnął.
A dopiero jak siadłem na Kache dałem gaz, puściłem sprzęgło i pierwszy raz koło mi zabuksowało. Myślę se piach był. Ponowna próba i to samo. Sprawdzam czy instalacja z podtlenkiem azotu nie jest aby włączona - nie jest :wink: . Jestem w szoku :shock: :shock: :shock:
Zastanawiam się jak taka pierdoła blokowała koło. Będę musiał się przyjrzeć czy aby łożysko w skrzyni się nie wytegotało od siły działającej wzdłuż wałka zdawczego w kierunku silnika.

Życzcie mi aby ten problem został zażegnany. Kijowo tak wracać z wypadu na pace.

Slawo0406 - 7 Czerwiec 2010
Temat postu: re
Czy skok wachacza nie jest przypadkiem wiekszy niż skok suwaka ? Odradzam zastosowanie w tym miejscu śruby.Tam raczej chodziło o połączenie suwliwe. Tak sobie napisałem zanim ktoś zacznie to skręcać :wink:

[ Dodano: 7 Czerwiec 2010 ]
A i jescze jedno. Mnie tam sie nic nie psuje :oops:

marcysd - 7 Czerwiec 2010

Miałem dzisiaj koncepcję aby wywiercić i nagwintować sobie otworek w widełkach i schować tam śrubkę "robaczka" takiego bez łba. W razie kolejnej awarii podobnej do tej mojej z soboty, to na powrót do garażu byłoby jak znalazł. Jednak efekt dzisiejszych poczynań tak mnie oszołomił, że dałem sobie spokój. Obym nie żałował :twisted:
Bąq - 7 Czerwiec 2010

Dzisiejszy dzień mi przyniósł nowe niedomagania:

- olej przestał smarować lewy cylinder, a z kanału kontrolnego nic nie leci. Wcześniej była Niagara. Cylinder już zdjęty, brak symptomów tego stanu. Co prawda uszczelka pod kanałem miała może 0,2mm szerokości i może olej uciekał dołem, pocił się trochę.

- dzwonienie prawego cylindra po przegrzaniu, jeszcze nie obejrzane. Pewnie pierścienie.


Jest jeden plus, korbowód wyprostowany domową metodą jest rzeczywiście prosty :D

stepa - 24 Czerwiec 2010

szkielet1981 napisał/a:

A jak to mozliwe ze połamalo szczeki,może jakas wskazówka co bylo przyczyną aby moc sie tego niebezpiecznego zdarzenia ustrzeć?


Rozpieracz miał luz poosiowy i zawadzał o żebra wzmacniające bębna hamulcowego,jak zawadził konkretnie to było DUP!

Należy podkładkami kasować ten luz podkładając je pod dźwignię linki hamulcowej.

Cubick - 24 Czerwiec 2010

No to jest awaria :neutral:
soviet - 24 Czerwiec 2010

U mnie awaria silnika. Urwany zawór wydechowy na prawym cylindrze. Silnik pracował na wolnych obrotach. Skutki:
dziura w tłoku,
zniszczone gniazdo zaworowe,
zniszczona komora spalania
i może cuś więcej ale narazie nie stwierdzono.

http://www.fotosik.pl/pok...deeb9a7a60.html

http://www.fotosik.pl/pok...5a9ed4fa08.html


Do domu moto na przyczepie wróciło.


Następny silik do szczepienia już jest może cuś sie zrobi z dwóch.

dawix15 - 24 Czerwiec 2010

fuck co jest z tymi zaworami?
stepa - 24 Czerwiec 2010

ano sowieckie pewno,bo chyba nie paradowski!?
soviet - 25 Czerwiec 2010

Pewnie ruski gównolit jeszcze. Teraz jestem przed załołeniem kolejnych głowic i nie wiem co dalej. Czy wymieniać zawory na polskie czy zostać na kilka miesięcy przy ruskich. Mozę sie to skończyc jak poprzednio. hmmmmm
galar - 25 Czerwiec 2010

Sam sobie odpowiedziałeś.
Może trochę dłużej i trochę drożej ale pewniej.

Gumiś - 27 Czerwiec 2010

Wczoraj i dziś z Brodą58 i nutką byliśmy na takim małym rajdzie, impreza fajna, ale dla mnie to tragedia była. Przejechany dystans 200 km, ilość zużytych sprzęgiełek 4, czyli średnia wytrzymałość 50 km

Sztuka numer 1


Sztuka nr 2


Sztuka nr 3


Sztuka nr 4
Jeszcze w motorku ;(

Cubick - 27 Czerwiec 2010

Hehe, to jest to. Jak już ruszysz to gówno to się sypie jedno po drugim. I żadne filozoficzne dywagacje nie pomagają :neutral:
Gumiś - 27 Czerwiec 2010

Cubick napisał/a:
Hehe, to jest to. Jak już ruszysz to gówno to się sypie jedno po drugim. I żadne filozoficzne dywagacje nie pomagają :neutral:

Dzięki za słowa otuchy, ale teraz mogę startować w zawodach wymiany tego gumowego kółeczka na czas zszedłem poniżej 25 minut ;)

stepa - 27 Czerwiec 2010

Pogratulować,jesteś drugi po Luli.Przepierdzielowaniuniusieńkie jak 102!.
durke - 27 Czerwiec 2010

Trafiłeś Gumiś na dobra serię, tak swoja drogą skąd miałeś ich tyle ???
Gumiś - 27 Czerwiec 2010

durke napisał/a:
Trafiłeś Gumiś na dobra serię, tak swoja drogą skąd miałeś ich tyle ???

nie miałem, ogołociłem wszystkich kolegów, bo prócz brody i nutki jeszcze kilku niezrzeszonych koszowców było ;)

stepa - 27 Czerwiec 2010

Od razu tak pomyślałem-kumpel/kumpela to nieoceniona pomoc!
HANIBAL - 28 Czerwiec 2010

Witam
Wczoraj wieczorem przydarzyła mi się awaria która po pierwszych odgłosach wróżyła spore wydatki
Motocykl :Dniepr mt-12 ,3000 km po remoncie
Objawy to metaliczny odgłos na lewym cylindrze
Pierwsza myśl zawór albo sprężyna nie miałem możliwości zdjęcia głowicy zajrzałem tylko pod pokrywę regulacji luzów zaworowych a że mam wstawione zawory wydechowe od stara to moja pierwsza myśl że pękł na podtoczeniu grzybka nie będąc pewnym co dokładnie się wydarzyło zostawiłem go u znajomego w garażu
Dzisiaj po pracy schorowałem go na warsztat i po zdjęciu głowicy wszystko się wyjaśniło
Mianowicie oczom mym ukazało się ciekawe znalezisko mianowicie kulka metalowa o średnicy 1,5mm i dwa odłamki z brązu oględziny cylindra wykazały brak rys a zawory były całe wraz ze sprężynami
Myślę sobie skąd wzięła się w cylindrze taka mała kulka przecież za mała by pochodziła z jakiegoś łożyska
Zaczynam wiec szukać okazało się że kulka wzięła się z przepustnicy gaźników k-68 która trzyma iglicę
Po ponownym ustawieniu luzów zaworowych założyłem głowice i rus znów ożył
Wiele skód owa kulka nie wyrządziła ale sporo strachu mi napędziła
Ot taka moja historia
http://img231.imageshack....20100628174.jpg
http://img231.imageshack....20100628175.jpg
http://img231.imageshack....20100628176.jpg
http://img231.imageshack....20100628177.jpg
http://img231.imageshack....0100628178n.jpg
http://img231.imageshack....20100628179.jpg
http://img231.imageshack....20100628179.jpg
zdjęcia są słabe bo z telefonu

Bąq - 28 Czerwiec 2010

Patrze, czytam i sobie myślę, że ruska materia nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać, nigdy bym nie wpadł na to, że coś takiego może się wydarzyć.
gerard - 29 Czerwiec 2010

a ja jak znam siebie ze spostrzegawczoscia godna slonia ...zapewne nawet bym nie znalazl tej czesci ...wypadlaby przy rozbieraniu a ja bym nie zauwazyl...ale takie przyklady zycie juz zna...Lula znalazl w cylindrze...kamien.robil zapewne taki sam halas...
szkielet1981 - 29 Czerwiec 2010

Gumiś napisał/a:
durke napisał/a:
Trafiłeś Gumiś na dobra serię, tak swoja drogą skąd miałeś ich tyle ???

nie miałem, ogołociłem wszystkich kolegów, bo prócz brody i nutki jeszcze kilku niezrzeszonych koszowców było ;)


Kurde to kazdy jezdzi z zapasowaym sprzegiełkiem, i innymi czesciami??? Ja jedynie z zapasów jakie woze ze soba to swiece i kilka kluczy ....... no dajecie mi domyslenia :???:

[ Dodano: 29 Czerwiec 2010 ]
HANIBAL napisał/a:
Witam
Wczoraj wieczorem przydarzyła mi się awaria która po pierwszych odgłosach wróżyła spore wydatki
Motocykl :Dniepr mt-12 ,3000 km po remoncie
Objawy to metaliczny odgłos na lewym cylindrze
Pierwsza myśl zawór albo sprężyna nie miałem możliwości zdjęcia głowicy zajrzałem tylko pod pokrywę regulacji luzów zaworowych a że mam wstawione zawory wydechowe od stara to moja pierwsza myśl że pękł na podtoczeniu grzybka nie będąc pewnym co dokładnie się wydarzyło zostawiłem go u znajomego w garażu
Dzisiaj po pracy schorowałem go na warsztat i po zdjęciu głowicy wszystko się wyjaśniło
Mianowicie oczom mym ukazało się ciekawe znalezisko mianowicie kulka metalowa o średnicy 1,5mm i dwa odłamki z brązu oględziny cylindra wykazały brak rys a zawory były całe wraz ze sprężynami
Myślę sobie skąd wzięła się w cylindrze taka mała kulka przecież za mała by pochodziła z jakiegoś łożyska
Zaczynam wiec szukać okazało się że kulka wzięła się z przepustnicy gaźników k-68 która trzyma iglicę
Po ponownym ustawieniu luzów zaworowych założyłem głowice i rus znów ożył
Wiele skód owa kulka nie wyrządziła ale sporo strachu mi napędziła
Ot taka moja historia
http://img231.imageshack....20100628174.jpg
http://img231.imageshack....20100628175.jpg
http://img231.imageshack....20100628176.jpg
http://img231.imageshack....20100628177.jpg
http://img231.imageshack....0100628178n.jpg
http://img231.imageshack....20100628179.jpg
http://img231.imageshack....20100628179.jpg
zdjęcia są słabe bo z telefonu


Patrze na te foteczki i nie wyglada mi to na cylindry i glowice dnieprowskie lecz przypomina mi to ksztaltem k-750 no chyba ze sie okrutnie myle i pada mi na oczy :sad:

marcysd - 29 Czerwiec 2010

Też mi się wydawało że to dolny silnik ale się nie odzywałem :mrgreen:

Co do zapasowych części to ja poza kluczami wożę linkę sprzęgła i linkę gaźnika, kawałek druta, parę długich plastikowych opasek. To wszystko w schowku na baku.
Ponad to, po głowie mi chodzą sakwy boczne na pozostałe części.

HANIBAL - 29 Czerwiec 2010

marcysd Wysłany: Dzisiaj 11:32 Temat postu:

--------------------------------------------------------------------------------

Też mi się wydawało że to dolny silnik ale się nie odzywałem

http://redmotorz.eu/index...d=101&Itemid=55

marcysd - 29 Czerwiec 2010

HANIBAL napisał/a:
marcysd Wysłany: Dzisiaj 11:32 Temat postu:

--------------------------------------------------------------------------------

Też mi się wydawało że to dolny silnik ale się nie odzywałem

http://redmotorz.eu/index...d=101&Itemid=55


No to zwracam honor. Mea culpa i brak wiedzy. :oops: :oops: :oops:

PS: ale silnik jest dolny :-)
Pozdrawiam

muzyk_jsb - 29 Czerwiec 2010

Przecież dniepr 12 to cywilny odpowiednik mw 750 więc dolniak.
szkielet1981 - 30 Czerwiec 2010

Nie wiem jak was ale mnie osobiscie denerwuja powiedzenia typu " cywilne MW",MW to MW i koniec to tak samo jakby istniało okreslenie cywilny odpowiednik T-34 albo innego F-16 wrrrrr osobiscie mnie to sie nie podoba i tyle od moje zdanie uffff ulzyło mi :razz:
Cichy - 30 Czerwiec 2010

też sie dołączę do tematy.

wczoraj wieczorkiem wrócilem z długiej trasy warszawa - międzyzdroje - myślibórz - miedzyzdroje - warszawa.
na oko ok. 1500 km :mrgreen:
awaria ktorą miałem po drodze nie przyszła by mi nawet do głowy.. pod Toruniem puścił mi spaw na zbiorniku paliwa i benzyna lała sie na gorący silnik ... spawanie w trasie pomogło - naprawa zajeła godz i dalej w drogę

w tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować Cezarowi i Pietroniemu za podesłanie kontaktów do członków forum mieszkających w okolicy Torunia.
Ikarowi i Sławkowi z Torunia dzięki który udało sie sprawnie usunąć usterkę - bez waszej pomocy miałbym duży problem z kontunuacją podróży.
dobrze jest wiedzieć że są ludzie na któwych można liczyć

jeszcze raz wielkie dzięki
fotki z naprawy postaram sie jutro umieścić - jak sie rozpakuje z gratami

stepa - 30 Czerwiec 2010

To właśnie jest esencją naszego motocyklizmu!!!
MW-750 - 1 Lipiec 2010

Kiedyś dziury w zbiorniku zaklejało się gumą do żucia i bez problemu dojeżdżało do domu gdzie dopiero robiono naprawę. Można by też zrobić zbiorniczek zastępczy z plastikowej butelki połączonej długą rurką bezpośrednio na kranik. Oba patenty są dobre ale tylko na krótkie trasy.
Slawo0406 - 1 Lipiec 2010
Temat postu: re
Gdyby komuś się nie udało skorzystać z esencji to jest klej do zbiorników paliwa dostępny w każdym sklepie z częściami do sam ciężarowych. Z cieknącą bańką paliwa między jajami to jednak dla mnie za wielki hardkor :wink:
Cezar - 2 Lipiec 2010

Ważne, że cel osiągnięty!
Cichy - 2 Lipiec 2010

fakt - przyznaję że myśląć teraz o tym na spokojnie mogłem z usterką poradzic sobie we własnym zakresie łatająć dziurę jakimś specyfikiem.. ele nie przyszedł mi do głowy ten pomysł w tym czasie.
może to i lepiej :mrgreen: miałem okazje poznać Ikara i Sławka

IKAR - 3 Lipiec 2010

Cichy napisał/a:
fakt - przyznaję że myśląć teraz o tym na spokojnie mogłem z usterką poradzic sobie we własnym zakresie łatająć dziurę jakimś specyfikiem.. ele nie przyszedł mi do głowy ten pomysł w tym czasie.
może to i lepiej :mrgreen: miałem okazje poznać Ikara i Sławka


Cała przyjemność po mojej stronie :-)

Cezar - 4 Lipiec 2010

I chyba na tym ma to polegać :grin:
marcysd - 5 Lipiec 2010

Ja dzisiaj miałem ciekawe doświadczenie, a nazywając rzeczy po imieniu to awarie.
Jeżdżąc sobie po okolicznych górkach zauważyłem, że motor chwilami słabnie, tak jakby zaczynało brakować paliwa. Szybka kontrola, wszystko ok. Jadę dalej i znów przerywa. Dojechałem do domu, i jeszcze pokręciłem parę szybkich bąków po piachu i co się dzieje. Na luzie silnik chodzi i nagle gaśnie. Myślę o co kamon?
Co się okazało - w lewym gaźniku blokował się pływaczek w pozycji zamknięty, blokując dopływ paliwa. Po naciśnięciu przelewu w zbiorniczek wpływało gwałtownie tyle paliwa ile piwa idzie w juwenalia. Do tego wyczuwalny był delikatny trzask, świadczący na wyraźne blokowanie się iglicy w zaworku na skutek temperatury.
Jest jakiś sposób na to? Może posmarować czymś?

Bąq - 5 Lipiec 2010

Dać iglice zegarmistrzowi by zwiększył kont stożka. Dobry zegarmistrz ma taką małą tokareczkę. Muszą Ci się strasznie grzać gaźniki...?
marcysd - 5 Lipiec 2010

no właśnie, a nie powinny bo mam przekładki z włókna szklanego 8mm
kozichwost - 5 Lipiec 2010

Dzisiaj i ja rozdarłem dyfer w Dnieprze. Po ostatniej terenowo - pustynnej imprezie wróciłem na lawecie. Diagnoza - na talerzu brak 3 zębów, na ataku tylko 1/3 zęba......
stepa - 5 Lipiec 2010

Miło powitać w klubie bezzębnych!
http://picasaweb.google.p...Z40LeciaRokity#

kozichwost - 5 Lipiec 2010

stepa napisał/a:
Miło powitać w klubie bezzębnych!
http://picasaweb.google.p...Z40LeciaRokity#


Tylko gdzie ja biedny robaczek zakupie talerz, atak i zabierak do napędowca????

Cezar - 6 Lipiec 2010

kozichwost napisał/a:
stepa napisał/a:
Miło powitać w klubie bezzębnych!
http://picasaweb.google.p...Z40LeciaRokity#


Tylko gdzie ja biedny robaczek zakupie talerz, atak i zabierak do napędowca????

Wszystko jest dostępne. Do kompletu jeszcze musisz kosz satelit dopisać.

stepa - 6 Lipiec 2010

Zabierak jest osobną częścią i mógł przeżyć te harce,na niedawnej giełdzie w Łodzi zapewne byś kupił komplet,a kupować trzeba tylko w komplecie!Czyli: atak,talerz i kosz satelitów.
kozichwost - 6 Lipiec 2010

zabierak przeżył,ale i on zejdzie za niedługo śmiercią tragiczną - ząbki już ma ostre. Kosz satelitów jak i satelity przeżył, więc nie widzę sensu jego kupowania..... chyba że jest cos o czym nie wiem
stepa - 6 Lipiec 2010

Już wiesz ale jeszcze nie rozumiesz:kosz satelitów jest integralną częścią talerza,a talerz ataku.Wynika to z procesu obróbki podczas produkcji i nie wolno bezkarnie mieszać tych części.I kosz łączy się z talerzem tylko w jednym położeniu.Jest gdzieś temat o dystansowaniu dyfra napędowego-poszukaj.
ooooo:
http://forum.redmotorz.eu/viewtopic.php?t=1574

Bąq - 24 Lipiec 2010

Na liczniku 1624km od remontu silnika.

Dzisiaj wracając z III Pikniku Militarnego w Krokowie, podczas jazdy wychwyciłem nowe odgłosy z silnika, ale nic myślę sobie, że zawór klepie. Każdy zdobyty kilometr kosztował odpowiednim spadkiem mocy. Koniec, końców na światłach stanąłem w białej chmurze, a z odmy zaczęło kichać. Na trasie ok. 40 km wżarło mi prawie 1,5l oleju. Nie odważyłem się już dojechać do domu - 2 km, i Mirek wziął mnie na hol. Kompresja była po 7 na każdym garnku, teraz jest odpowiednio 4 i 3,5. Mógłbym napisać, że to te pierścienie almotowskie, jednak dziś po raz pierwszy dałem popalić dolniakowi w błocie i mam w tej awarii swój udział :oops:
Co prawda źle się zaczęło dziać dopiero w drodze powrotnej, a pierścienie powinny być już przygotowane na teren po takim przebiegu.

[ Dodano: 24 Lipiec 2010 ]
Zwracam honory pierścieniom, trudno im się dziwić, jeżeli korba ma ma prawie 0,5 cm luzu, a sworzeń tańczy sobie między zabezpieczeniami.

Ruska materia w końcu ze mną zwyciężyła i mnie złamała.

szkielet1981 - 25 Lipiec 2010

A mi ptrzez moja nieuwage sploneła by katarzyna, otóz sciagalem fajke z jednej swieci by posluchac jak pracuje na drugiej robiłem to przy zapalonym sprzecie prad mnie pierdyknoł w łape i fajka wyleciała wprost pod gaznik iskra z fajki plus odrobina benzynki i bach płomienie przestraszyłem sie nie na żarty ale szybka interwencja zapobiegła tragedi po ugaszeniu owego pożaru ruszyłem dalej cieszyc sie jazda takze uważajcie przy tego typu operacjach bo można niezle narozrabiac mi sie naszczescie udalo :razz:
Cubick - 25 Lipiec 2010

Szkielecie ja wożę w koszu ostatnio gaśnicę, chociaż nigdy u mnie benzyna poza komorą spalania nie dostała zapłonu :smile:

Baq, nie pękaj, nie wierzę że zostałeś pokonany! Wygląda na to że silnik w pewnym momencie stracił smarowanie dlatego różne rzeczy zaczęły się sypać ale to pokażą dokładne oględziny. Jak rozmawialiśmy, czekam na decyzję z Twojej strony, dzwoń jakby co!

Cezar - 26 Lipiec 2010

A tam od razu pokonany. Trza być twardym a nie miętkim. Do roboty i zdjęcia dla potomności proszę robić.
Bąq - 26 Lipiec 2010

Zdjęcia porobię jak już rozłożę silnik na części pierwsze i wrzucę do wątku. Generalnie się zatarł w każdym tego słowa znaczeniu. Sztyca pompy się kręci, ale miski jeszcze nie zdjąłem. Obydwa korbowody dostały po dupie. Łożysko wałka rozrządu też. Mam nadzieję,że chociaż wałek ocalał, bo miałem nowy. Popychacze są całe. Złośliwość ruskiej materii, przed wyjazdem dolewałem jeszcze oleju. Po jazdach na żwirowni tez sprawdzałem olej i pilnowałem temperatury. Dam sobie palec uciąć, że mi pompa oleju rozpuściła się w tym Lotosie. Straty były by mniejsze, gdybym wcześniej odpuścił i zadzwonił po pomoc.

Silnik prawdopodobnie idzie na półkę i będzie czekał na lepsze czasy. Będę polował na sprawny silnik Urala.

Cubick - 26 Lipiec 2010

Ciekawi mnie bardzo stan pompy oleju i ilość oleju po katastrofie. Wygląda na gwałtowne zużycie oleju bądź brak ciśnienia. Szkoda że tak się stało i że akurat teraz :neutral:
Maciej S. - 30 Lipiec 2010

W podróży na zlot gryfa pomorskiego około 20 km od domu nagle coś trzasło i potwornie rypie/szura w silniku. Ponieważ 3 tygodnie temu wymieniałem koła rozrządu i były trochę ciasne podejrzewałem, że poszły zęby. Wykręcam alternator a tu okazuje się, że ukręca się oś alternatora. Przy bliższych oględzinach wygląda, że ktoś wcześniej majstrował przy niej. Mam wrażenie, że była obspawana. Najgorsze, że przez te kilka sekund zrypała się duża zębatka rozrządu i we wnętrzu silnika jest pełno opiłków metalu.

[img] Uploaded with ImageShack.us[/img]

[img] Uploaded with ImageShack.us[/img]

Cubick - 2 Sierpień 2010

Awaria nietypowa i na pewno było tam coś grzebane :!: Mam wirnik do altka do oddania. gdybyś był zainteresowany to daj cynk!
Maciej S. - 2 Sierpień 2010

Wielkie dzięki, ale już zamówiony nowy altek. Mam nadzieję, że się podniosę z tej awarii. Na szczęście wióry metalu nie poszły w układ olejowy. Filtr był czysty. Wnętrze silnika obmiecione mocnym neodymowym magnesem + obmacane paluchami a one są bardzo czułe na drobinki czegoś ostrego. Do bornego musi chodzić. Najgorsze że wyjeżdżam na 2 tygodnie i nie będzie dużo czasu na naprawę.
fryta - 29 Sierpień 2010

Dziś po małym katowaniu na byłej żwirowni udało mi się rozwalić szczęki hamulcowe - oto efekt:


W sumie nie wiem czemu aż tak się porobiło, być może pękła okładzina i to ona zmasakrowała całą szczękę, zablokowanie koła było dosyć nagłe i silne, całe szczęście że stało się to w terenie przy małej prędkości.

Po powrocie do domku mój ojciec stwierdził:
"Już mnie nic w tym Rusku nie zdziwi" - i dlatego mówię NIE udoskonalaniem tego badziewia, ulepszysz hamulce do pierdyknie bęben itd. itp. bo "z gówna nie ulepi się garnka".

:D

Cubick - 29 Sierpień 2010

fryta napisał/a:
"z gówna nie ulepi się garnka"


I coś w tym jest. Ostatnio po regulacji hamulca(cywilizowane okładziny) jadąc w deszczu okazało się że po lekkim dotknięciu pedała hamulca następuje blok. Zupełnie jakby szczęki były same zasysane do bębna. Bardzo nieprzyjemne wrażenie. A najgorsze że uderzenie jest spore i może coś faktycznie pierdnąć. Po 2-3 takich hamowaniach zaczyna działać normalnie a po kilkunastu minutach nieużywania hamulca znów to samo :neutral: Nie wiem, czy winne są słabe sprężyny, czy mechanizm został skopany na etapie deski kreślarskiej...masakra jakaś. Boję się podciągać przedni bo jak będzie to samo to kiedyś przelecę przez kierownicę.

grzesieksiek - 29 Sierpień 2010

Cubick napisał/a:
fryta napisał/a:
"z gówna nie ulepi się garnka"


I coś w tym jest. Ostatnio po regulacji hamulca(cywilizowane okładziny) jadąc w deszczu okazało się że po lekkim dotknięciu pedała hamulca następuje blok. Zupełnie jakby szczęki były same zasysane do bębna. Bardzo nieprzyjemne wrażenie. A najgorsze że uderzenie jest spore i może coś faktycznie pierdnąć. Po 2-3 takich hamowaniach zaczyna działać normalnie a po kilkunastu minutach nieużywania hamulca znów to samo :neutral: Nie wiem, czy winne są słabe sprężyny, czy mechanizm został skopany na etapie deski kreślarskiej...masakra jakaś. Boję się podciągać przedni bo jak będzie to samo to kiedyś przelecę przez kierownicę.

Miałem kiedyś taką samą ,,przypadłość,,.Okazało się ,że dyfer miał delikatny luz na mocujących go śrubach do wahacza i w momencie hamowania przesuwał się trochę powodując blokowanie koła.Nawet kiedyś z tego powodu po deszczu miałem bliskie spotkanie z glebą jadąc solówką.Ach stare dzieje.

kozichwost - 30 Sierpień 2010

Piękny niedzielny upalny dzień - ideał na przewietrzenie ruskiej stali - przy wyjeździe pełen optymizm: cholercia - foty i się nie chcą ładować - jutro wrzucę z lepszejszego łącza
Cubick - 30 Sierpień 2010

grzesieksiek napisał/a:
Okazało się ,że dyfer miał delikatny luz na mocujących go śrubach do wahacza


To nie to, sprawdzałem, skupię się na sprężynach :neutral:

krawat dniepr - 31 Sierpień 2010

Cubick ja tez miałem taka sama sytuacje staje sie tak jak maszyna dluzej stoi w garazu,potem jak wyjezdzam to najpierw kilka razy deptam na hamulec.Raz wyjechałem dobrze ze wolno bylo i nadepłem lekko na tył i masakra blok potem juz było ok!!jak opanujesz co i jak daj znac!!
szkielet1981 - 31 Sierpień 2010

Też mi sie tak czasem blokuje ze az strach, ale to chyba poprostu trzeba wyczuc i jakosc smigac no nie wiem zauwazylem jednak ze gdy sprzeglo naciskam przy chamowaniu wowczas czesciej dochodzi do zblokowania sie koła, jednak najazniejsze jest to ze przed skrzyzowaniem udaje sie wychamowac jak do tej pory tfu tfu :wink:
fryta - 31 Sierpień 2010

U mnie szczęka hamulcowa zahaczyła o wnętrze bębna koła - tak jakby spadła hmmm sam nie wiem why .........
jackobi - 31 Sierpień 2010

Mi przy okazji takiego "chwycenia" złamało kosz grzybków regulacji hamulca, pospawałem i działa dalej. Chwytać zaczęło od czasu wymiany okładzin na polskie.
Mirek - 1 Wrzesień 2010

Mówicie (jak się domyślam) o piastach aluminiowych.
Ja jeżdżę na falbanach i jak do tej pory ten problem nie wystąpił.

franzjaskiernia - 1 Wrzesień 2010
Temat postu: ave
A mi dzisiaj padł dyfer 9 zębów z talerza poszło do lamusa miał tylko 1500 km przebiegu hmm dziwne ......kopalem rów pod wodę przy użyciu kaski ,,,,,tzn znaczyłem trawę gdzie później kopać i padł na wstecznym i bez kosza .
kozichwost - 3 Wrzesień 2010

Piękny niedzielny upalny dzień - ideał na przewietrzenie ruskiej stali - przy wyjeździe pełen optymizm:
http://img689.imageshack..../dsc00809tk.jpg
a podczas powrotu.....
http://img689.imageshack..../dsc00817tk.jpg
Co wy na to??

fryta - 3 Wrzesień 2010

Pękł sobie pierścionek :) i się zmielił, też tak miałem swego czasu.
Trzeba robić remont - a i pewnie cylindry też "podziobane".

kozichwost - 3 Wrzesień 2010

Cylinderek ocalał - tylko trochę tłokowego aluminium na niego odłożyło -tak czy tak zimą i tak szlify ;)
Mirek - 3 Wrzesień 2010

Dzisiaj wraz z Baq jadąc do Yogurta testowaliśmy maksymalną szybkość Urala na nowym aparacie zapłonowym (ruskim elektronicznym), wyszło 100 km/h i dalej ani rusz.
Na mechanicznym aparacie zapłonowym max szybkość dochodziła do 115 km/h.
Niestety musieliśmy przerwać doświadczenie, ponieważ przy prędkości 100 km/h nastąpiło ostre strzelanie z lewej głowicy. Świeca poszybowała w przestworza. Grzecznie na prawym garku wróciliśmy do domu.

muzyk_jsb - 3 Wrzesień 2010

Odnośnie moto kolegi kozichwost to sworzeń tłoka taki fioletowy jakby przegrzany może coś się przyblokowało i stąd ta usterka bo niby nie powinno ot tak pęknąć. :wink:
ja po ok 25 tys km sworznie miałem w kolorze słomkowym co wskazuje na niższą temp. w czasie pracy.

kozichwost - 3 Wrzesień 2010

wszystko chodzi jak powinno - ugotowałem maszynkę
Bąq - 4 Wrzesień 2010

Mirek napisał/a:
Dzisiaj wraz z Baq jadąc do Yogurta testowaliśmy maksymalną szybkość Urala na nowym aparacie zapłonowym (ruskim elektronicznym), wyszło 100 km/h i dalej ani rusz.
Na mechanicznym aparacie zapłonowym max szybkość dochodziła do 115 km/h.
Niestety musieliśmy przerwać doświadczenie, ponieważ przy prędkości 100 km/h nastąpiło ostre strzelanie z lewej głowicy. Świeca poszybowała w przestworza. Grzecznie na prawym garku wróciliśmy do domu.


Przez drogę powrotna spoglądałem nieufnie na świece po mojej stronie. Mikroprocesorowy układ zapłonowy widocznie ma zdrowy rozsądek :D

karrad13 - 4 Wrzesień 2010

muzyk_jsb napisał/a:
Odnośnie moto kolegi kozichwost to sworzeń tłoka taki fioletowy jakby przegrzany może coś się przyblokowało i stąd ta usterka bo niby nie powinno ot tak pęknąć. :wink:
ja po ok 25 tys km sworznie miałem w kolorze słomkowym co wskazuje na niższą temp. w czasie pracy.

Odnośnie sworznia , raczej źle to wróży , zdecydowanie nie powinien być fioletowy . Aż boję się pomyśleć jak musiał być nagrzany .

kg200bol - 5 Wrzesień 2010

Tak jak mówi korrad tak fioletowy sworzeń żle wróży i tu szukał bym przyczyny całej awarii. Ale to jest moje zdanie.

TOMEK

cacek - 5 Wrzesień 2010

Fioletowa barwa świadczy o tym że sworzeń nagrzał się powyżej 300 stopni C, a nie jest to normalna temperatura pracy tłoka. Oj działo się w tym silniku działo :)
piekar_2005 - 5 Wrzesień 2010

cacek napisał/a:
Fioletowa barwa świadczy o tym że sworzeń nagrzał się powyżej 300 stopni C, a nie jest to normalna temperatura pracy tłoka. Oj działo się w tym silniku działo :)


Tak się zastanawiam
Jeżeli sworzeń dostał tak popalić to cylindry chyba też się poodkształcały ??
Czy jeszcze na nich pojeździ, jak sądzicie ??

karrad13 - 5 Wrzesień 2010

Cylindrom może się nic nie stało , ale o pierścienie bym się martwił , podobnie zabezpieczenia sworznia trzeba by sprawdzić czy sprężystości nie straciły .
kozichwost - 6 Wrzesień 2010

cacek napisał/a:
Oj działo się w tym silniku działo :)

Działo się :) tłok, sworzeń i pierścienie na zatartym cylindrze wymienione. Stwierdziłem, że dotrę jeszcze zawory, bo wydechowy na pewno zdrowo oberwał resztkami pierścienia. Od wymiany zaworów i prowadnic zrobiłem 600 km - i tu zonk - prowadnica wydechu wyrobiona w jajo tak, że zawór ma 1mm luzu...... Rozumiem wiele ale po 600 km takie kwiatki????

Czy cylindry się odkształciły czy nie - nieważne - silnik i tak będzie miał remont zimą.

Łukasz - 6 Wrzesień 2010

A prowadnice jakie? Jak ukrainy to pewnie z plasteliny :-)
kozichwost - 8 Wrzesień 2010

Oczywiście, ze z Ukrainy - nie wiem czy to plastelina, czy nie ale na ssącym nie ma zużycia - dopasowałem prowadnicę od jakiegoś współczesnego samochodu zawory dotarłem i dniepr ożył......
Ale jak go znam za niedługo znów dołożę coś do tego tematu

Łukasz - 8 Wrzesień 2010

Witam ponownie!

Ja bym szybko uciekał od prowadnic i zaworów ze wschodu. Nieważne, Rosja, Ukraina. Gnie się to, pali, puchnie, wygina- zupełnie jak plastelina :mrgreen: Prowadnice, które miałeś pewnie powinny być z żeliwa. Teoretycznie twardy metal. U Ciebie się wytarło w jajo... Gdzie tu jakość? Niech Ci w jakimś zakładzie dorobią porządne z bronzu.

gerard - 8 Wrzesień 2010

a mi zepsula sie stacyjka....popekala cala jakby eksplodowa Wasciwie byla to implozja bo stacyjka eksplodowala do srodka ...do lampy .okolicznosci byly conajmniej niecodziennne .jak zwylkoe zreszta.mialem dachowanie i kluczyk wbil sie w stacyjke i ja rozerwal.wfekt taki ze nastepnego dnia o 10 rano juz warowalem pod sklepem i zmuszony bylem do kupna kolejnej...nowej z 1986 roku he he
fryta - 8 Wrzesień 2010

Gerard to dachowanie mnie zaciekawiło :) jestem ciekawy jakie były okoliczności tego zdarzenia :)
stepa - 8 Wrzesień 2010

Fryta-mniemam że tradycyjne.
fryta - 12 Wrzesień 2010

Od razu mówię że mam banana na mordzie jak to piszę :mrgreen:

Otóż dziś testowałem sobie nowe oponki (uralsziny) wszystko fajnie, założyłem i test na żwirowni, jedną górkę pokonałem bez problemu, myślę sobie jestem kozak :D biorę tę wyższą, rozpęd i też moja - hmmm no to zobaczmy tę najwyższą, ok 10m pod górkę w grząskim piachu, rozpęd i jestem na górze - pierwsza myśl, jest zajebiście, dobra guma to podstawa ale chcę ruszyć i dupa, patrzę na przęgiełko gumowe, ooooo się rozwaliło :mrgreen: :mrgreen: ojoj ale przykro :) i dalej pchałem moto do domku, parę kilosów tylko także spoko luz, koszowy był to i lekko było. Co się uśmialiśmy po drodze to Nasze - ogólnie wypad udany - trza jedynie sprzęgiełko wymienić. Mam tylko nadzieję że dyfer jest ok bo coś zazgrzytało ale jestem dobrej myśli.

Życie jest piękne co nie? :mrgreen: będzie co robić :lol:

Najwyższa górka: (na fotce wydaje się dużo mniejsza)


Zmielone sprzęgiełko:

Aslan - 12 Wrzesień 2010

Ja miałem tego łikenu taki dziwny problem.
Złapał mnie deszcz na postoju w lesie podczas manewrów ASG, po deszczu normalnie odpalił ale po przejechaniu kilku metrów zgasł i nie dało się go odpalić, zmęczeni próbą odpalenia na popych(akurat piaszczysta ścieżka) odpoczeliśmy 10 min i o dziwo odpalił za 2 kopnięciem, bez obciążenia było OK ale jak próbowalismy jechać to był strasznie słaby. Dochodził do średnich obrotów i dalej tak jak by mu benzyny nie nadążał podawać bo nie reagował na mocniejsze odkręcenie manetki tylko basowe "buuuuu" jak w komarku.
Postawiliśmy go na słońcu żeby trochę wyschną i po 2 godzinach już lepiej chodził a po przejechaniu 2 km całkiem normalnie zaczął działać

I tu moje pytanie żeby na przyszłość nie powtarzać takiej rozrywki szczególnie że komary strasznie głodne latały, czy przyczyny trzeba by szukać w wodzie w gaźnikach czy raczej w elektryce ??

MARCIN m-72 - 12 Wrzesień 2010

Biometr był niekorzystny
piekar_2005 - 12 Wrzesień 2010

Stawiałbym a wilgoć w zapłonie.
Tak ja napisałeś, maszyna wyschła i można było jechać
W moim janku to normalka

durke - 12 Wrzesień 2010

fryta napisał/a:
Od razu mówię że mam banana na mordzie jak to piszę :mrgreen:

Otóż dziś testowałem sobie nowe oponki (uralsziny) wszystko fajnie, założyłem i test na żwirowni, jedną górkę pokonałem bez problemu, myślę sobie jestem kozak :D biorę tę wyższą, rozpęd i też moja - hmmm no to zobaczmy tę najwyższą, ok 10m pod górkę w grząskim piachu, rozpęd i jestem na górze - pierwsza myśl, jest zajebiście, dobra guma to podstawa ale chcę ruszyć i dupa, patrzę na przęgiełko gumowe, ooooo się rozwaliło :mrgreen: :mrgreen: ojoj ale przykro :) i dalej pchałem moto do domku, parę kilosów tylko także spoko luz, koszowy był to i lekko było. Co się uśmialiśmy po drodze to Nasze - ogólnie wypad udany - trza jedynie sprzęgiełko wymienić. Mam tylko nadzieję że dyfer jest ok bo coś zazgrzytało ale jestem dobrej myśli.

Życie jest piękne co nie? :mrgreen: będzie co robić :lol:

Najwyższa górka: (na fotce wydaje się dużo mniejsza)

[url=http://img685.images....th.jpg]Obrazek[/URL]

Zmielone sprzęgiełko:
[url=http://img228.images....th.jpg]Obrazek[/URL]

Normalnie masz taki luz na kłach czy na fotce jest już cofnięte koło do tyłu? Jak na moje oko to właśnie to mogło być powodem rozerwania gumy.

fryta - 12 Wrzesień 2010

Tak to wygląda po rozwałce (wyrwało mi kawałek gumy) - wcześniej było idealnie.
Jedynie co zauważyłem na szybkiego to fakt że ścieło mi zabezpieczenie na wałku, nie ma tego pierścienia - guma się przesunęła do tyłu i dalej to już wiadomo.

MW-750 - 12 Wrzesień 2010

fryta napisał/a:

Zmielone sprzęgiełko:
[url=http://img228.images....th.jpg]Obrazek[/URL]


Gdybyś mocniej nadział bolce w gumę tak aby całe w nia weszły a na tyle wałka wchodzącym w krzyżak przed dyfrem przesunął zapięcie żeby wałek nie mógł się cofać to może guma by ocalała. Na tym zdjęciu widać że sprzęgiełko w stosunku do przednich widełek jest mocno cofnięte. Oprócz tego że wałek skrzyni biegów musi swoja kulką wejść do wnętrza wałka napędu i nie mieć przy tym zbytnich luzów, to jeszcze sprzęgiełka należy składać na ciasno czyli tak jak wcześniej napisałem wbić je na przednie widełki od skrzyni do oporu aż bolce będą całkowicie schowane, później tylne widełki wbić do oporu aż ich bolce także będą całkowicie schowane a na koniec przesunąć zabezpieczenie wałka przed krzyżakiem kasujac całkowicie luz. Guma sprzęgiełka o ile nie będzie stwardniała na kamień to poradzi sobie bez problemu bez jakiegokolwiek luzu - po to jest gumowa. Jeżeli widełki nie sa do końca wbijane a później jeszcze zapomina się przesunąć zapięcie w odpowiednie miejsce lub ząbki pod zapięcie sa wyrobione to nic dziwnego że wszystko dostaje luz, bolce widełek wychodza sobie z gumy i niszczą sprzęgiełka. 15 lat jeżdżę na jednym sprzęgiełku, ostatnio bardziej rekreacyjnie ale w przeszłości nie oszczędzałem sprzętu w terenie i do tej pory te pierwsze sprzęgiełko chodzi bez problemu mimo nawiniętych na koła 20 tys.km. Żeby było śmieszniej kupując kiedyś motor nasłuchałem się opowieści o wyrywajacych sie sprzęgiełkach i pierwszą rzeczą która kupiłem do moto na zapas poza dętką, linkami, palcem rozdzielacza i żarówkami bylo właśnie sprzęgiełko które do tej pory w stanie nienaruszonym leży w garażu. Jeżeli rwie wam sprzęgiełka na pewno jest to czymś spowodowane ale nie na pewno materiałem gumy lecz albo sposobem założenia, luzami na wałku lub zapominaniem o wyregulowaniu zabezpieczenia przesuwania się wałka. Trzeba też pamietać że są dwa pierścienie zabezpieczajace na wałku napedu i najpierw pierwszy (ten od strony sprzęgiełka) należy wyregulować tak aby obie widełki były całkowicie wbite a wałek napędu wchodził z minimalnym luzem ok 2mm (minimalny luz wzdłużny musi być aby nie uszkodzić wałka, dyfra, skrzyni lub zapięć) na kulkę wałka skrzyni biegów. Gdy to już jest ustawione to drugi pierścień (od strony krzyżaka) ustawiamy tak aby wałek napędu nie miał żadnego luzu (najlepiej bez luzu lub z minimalnym luzem 1 zeba regulacyjnego co odpowiada wyjściu kłów widełek ze sprzęgiełka na ok.2mm) co spowoduje że zęby widełek nie będą wychodzić ze sprzęgiełka lecz będą przenosić obciążenie całą swoja długościa a nie przy wychyłach wahacza częściowo wychodzić ze sprzęgiełka a przy dodaniu mocy ledwo zaczepione widełki rozrywaja gumę sprzęgiełka.

stepa - 13 Wrzesień 2010

Dobrze piszesz,a te 15 lat mi zaimponowało.Na zdjęciu fryty widać też uszkodzony kieł skrzyni wybity kłem wałka(takie wgłębienie)-nie możesz tego założyć z powrotem bo tylko uszkodzi to gumę i to szybko.Jeśli Tak wygląda ten kieł to i ten który go uszkodził jest pewno w takim samym stanie czyli do wymiany masz komplet.Robiąc teraz kilka motocykli obserwujemy różne wykonania i zamęczenia kłów-to że są niedolane tak w 1/2 swojej długości to normalka,rzec można: poniedziałkowa produkcja,ale trafiłem skręcone kły skrzyni,jak na nie patrzeć to układają się w ixa,X,wynik raczej mocnego pałowania.
fryta - 13 Wrzesień 2010

Tak jak piszesz Stepa - nie żałowałem wachy przy podjazdach :D bo w końcu po to ma się rusola, za chwilę idę wszystko ściągać i się obaczy, to że kły poszły to wiem - mam tego w zapasie trochę także luzik .
durke - 13 Wrzesień 2010

Ja pasowałem na wcisk, powbijałem wszystko na sztywno a i tak po przejechaniu paru kilometrów powstał mały luz jak się poukładało. Pewnie trzeba będzie o jeden ząbek zabezpieczenie przesunąć.

gerard - 17 Wrzesień 2010

mw750 ...
te 20 lat bez remontu :shock:
15 tys na jednym sprzegielku :shock:
20 tys km...przez te 20 lat jezdzenia bez remontu. :wink:
NIE WIERZE.a srednio wychodzi 1000 km rocznie .to cchyba jednak niewiele? co?
chyba wpadne w kompleksy :oops:

kangur - 18 Wrzesień 2010

Problemem jest też to, że po nabiciu sprzęgiełka na kły do oporu, te kły nie przechodzą na wylot przez gumę. Ba, nie dochodzą nawet do końca gumy, dla tego, kiedy podczas pracy dodatkowo kły trochę się wysuną, to tak naprawdę siedzą tylko na 2/3 głębokości w gumie, a to za mało. Ideałem byłoby, gdyby kły były tak ze 3-4mm dłuższe (przy zachowaniu oryginalnej grubości gumowego kuplunga), tak, aby przy maksymalnym ściśnięciu kły wychodziły delikatnie przez gumę na wylot.
MW-750 - 18 Wrzesień 2010

gerard napisał/a:
mw750 ...
te 15 lat bez remontu :shock:
20 tys na jednym sprzegielku :shock:
20 tys km...przez te 20 lat jezdzenia bez remontu. :wink:
NIE WIERZE.a srednio wychodzi 1000 km rocznie .to cchyba jednak niewiele? co?
chyba wpadne w kompleksy :oops:


Kiedyś jeździłem na moim MW dużo i bez oszczędzania sprzęta (bagna, lasy, rajdy pojazdów terenowych i militarnych z nieodłącznym mieleniem na "patelni"). Od dobrych 10 lat przymierzam sie do kapitalki: klepanie, piaskowanie, malowanie, elektryka, szlif cylindrów, wyciek oleju ze skrzyni, wymiana amorków - w związku z tym coraz rzadziej wyciągam ten motor i stąd taki mały przebieg. I mimo przymiarki do kapitalki sprzęgiełko nadal nie będzie wymieniane bo nie ma takiej potrzeby :mrgreen: Poza tym w miedzyczasie miałem z doskoku inne motocykle którymi również sporo kilometrów nastukałem że o samochodzie którym robie rocznie 15-20tys.km nie wspomnę :mrgreen:

marcysd - 18 Wrzesień 2010

Dzisiaj po ponad miesięcznej przerwie, instalacji skrzyni dnieprowej, powrocie do oryginalnych amorów, tuningu dyfra itd... wreszcie wyjechałem w trasę, konkretnie wkoło komina coby się od garażu nie oddalać.
Tak się w tym śmiganiu rozochociłem, że jednak pojechałem dalej. Z tej całej radości, zapomniałem o zatankowaniu :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Teraz wiem, że rezerwa starcza na tyle coby zabrać się za szukanie telefonu po pomoc :mrgreen: albo mi za dużo pali.

durke - 18 Wrzesień 2010

marcysd napisał/a:
Dzisiaj po ponad miesięcznej przerwie, instalacji skrzyni dnieprowej, powrocie do oryginalnych amorów, tuningu dyfra itd... wreszcie wyjechałem w trasę, konkretnie wkoło komina coby się od garażu nie oddalać.
Tak się w tym śmiganiu rozochociłem, że jednak pojechałem dalej. Z tej całej radości, zapomniałem o zatankowaniu :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Teraz wiem, że rezerwa starcza na tyle coby zabrać się za szukanie telefonu po pomoc :mrgreen: albo mi za dużo pali.

Co działałeś przy dyfrze?

marcysd - 18 Wrzesień 2010

Przerobiłem szpilki na M10 wkręcane od wewnątrz z łbami stożkowymi.

PS: Przy okazji minąłem się z ujeżdżaczem ruskiego zaprzęgu w kolorze jeloł bahama.

MW-750 - 18 Wrzesień 2010

marcysd napisał/a:
Teraz wiem, że rezerwa starcza na tyle coby zabrać się za szukanie telefonu po pomoc :mrgreen: albo mi za dużo pali.


A może masz za krótką rurkę rezerwy lub jej wcale nie masz?

marcysd - 18 Wrzesień 2010

MW-750 napisał/a:
marcysd napisał/a:
Teraz wiem, że rezerwa starcza na tyle coby zabrać się za szukanie telefonu po pomoc :mrgreen: albo mi za dużo pali.


A może masz za krótką rurkę rezerwy lub jej wcale nie masz?


Ty wiesz, że możesz mieć rację. Założyłem dokładnie taki i prawdę powiedziawszy teraz jak się mu przyglądam to on nie ma rurki tylko sam filtr.

Zwierzak - 18 Wrzesień 2010

Te kraniki jednak mają rezerwę. W moim kraniku w filtrze jest rurka. To pozycja "normalna" a na rezerwie paliwo płynie szczeliną obok rurki, w odlewie. U mnie ten "zapas" wystarcza na 15 km. Tylko...
marcysd - 18 Wrzesień 2010

Zwierzak napisał/a:
Te kraniki jednak mają rezerwę. W moim kraniku w filtrze jest rurka. To pozycja "normalna" a na rezerwie paliwo płynie szczeliną obok rurki, w odlewie. U mnie ten "zapas" wystarcza na 15 km. Tylko...


Wachy zabrakło mi w Mąchocicach więc i tak do żadnej stacji bym nie dojechał :lol:
Jak dobrze pójdzie to w przyszłym tygodniu będę mobilny :mrgreen:

durke - 19 Wrzesień 2010

Ja mam jakiś niemiecki kranik i dojechałem na rezerwie z Cedzyny do Bodzentyna, tam zatankowałem i z bananem na pysku pognałem dalej na północ :mrgreen:
faktem jest że mój optymizm wtedy wynikał z braku elementarnej wiedzy na temat tych motocykli.

MW-750 - 19 Wrzesień 2010

W moim oryginalnym gaźniku rezerwa jest na ok.50km. Na samym początku jak kupiłem moto to rezerwy nie było wcale a na pełnym otwarciu nie wypalał paliwa do końca bo ktoś rurkę rezerwywetknął w otwór pozycji otwarte :-) Po przełożeniu rurki w odpowiednie miejsce wszystko zaczęło działać jak powinno. W tych nowych faktycznie nie można zamienić rurki bo drugi otwór jest prostokątny i rurka w niego nie wejdzie. Zobacz pod światło czy w filterku jest rurka.
Mirek - 19 Wrzesień 2010

MW-750 napisał/a:
W moim oryginalnym gaźniku rezerwa jest na ok.50km. Na samym początku jak kupiłem moto to rezerwy nie było wcale a na pełnym otwarciu nie wypalał paliwa do końca bo ktoś rurkę rezerwywetknął w otwór pozycji otwarte :-) Po przełożeniu rurki w odpowiednie miejsce wszystko zaczęło działać jak powinno. W tych nowych faktycznie nie można zamienić rurki bo drugi otwór jest prostokątny i rurka w niego nie wejdzie. Zobacz pod światło czy w filterku jest rurka.

Nie pojmuję rezerwy w gaźniku.

MARCIN m-72 - 19 Wrzesień 2010

Czepiasz się. Wszyscy dobrze wiedzą o co chodzi
Mirek - 19 Wrzesień 2010

No niekoniecznie, początkujący mogą szukać rezerwy w gaźniku.
Marek - 19 Wrzesień 2010

durke napisał/a:
Ja pasowałem na wcisk, powbijałem wszystko na sztywno a i tak po przejechaniu paru kilometrów powstał mały luz jak się poukładało. Pewnie trzeba będzie o jeden ząbek zabezpieczenie przesunąć.
[url=http://img832.images....th.jpg]Obrazek[/URL]

Też się za to wziąłem,bo obserwowałem wysunięcie gumy z kłów. Przesunąłem zapinkę i po wielkiej szarpaninie udało się wpasować dyfer. A potem ku mojemu zdumieniu biegi w górę nie chciały wchodzić. Potem wszystko sie unormowało i wchodziły na dotyk,tyle że po jeździe okazało się,że luz powiększył się to początkowego stanu. Rowki na wałku nie są zużyte,ale może coś z tym pierścieniem,że nie spełnia swojej funkcji. Może zamienić na jakiegoś ciaśniejszego zegera.

durke - 20 Wrzesień 2010

Marek napisał/a:
Rowki na wałku nie są zużyte,ale może coś z tym pierścieniem,że nie spełnia swojej funkcji. Może zamienić na jakiegoś ciaśniejszego zegera.

Poszukaj w temacie kolegi marcysd o remoncie jego Kasi. Właśnie coś takiego zastosował, podtaczając chyba lekko wałek na segera i szlifując mu uszy. U mnie się ułożyło i luz jest może ze dwa mm, kły nie wychodzą z gumy.

Balu - 20 Wrzesień 2010

Przez to że kły nie wychodzą na wylot pod wpływem jazdy się wysuwają. Tego się nie zmieni dopóki kły nie będą przechodzić na wylot. Tylko jak je przedłużyć?
marcysd - 20 Wrzesień 2010

Ja te kły mam tak założone, że jak motor stoi na luzaka to one same lekko się wysuwają. Gdy siadam i obciążam amory własnym dupskiem to wówczas wchodzą one do końca i jest cycuś. Odradzam dystansowanie na styk z motocyklem "w górze", gdyż po obciążeniu istnieje duże prawdopodobieństwo, że zabezpieczenie wałka zostanie ścięte i kły się wysuną w czasie jazdy.
kozichwost - 20 Wrzesień 2010

A mnie dzisiaj moja kląkwa zadziwiła - po 4 godzinach walki ożyła i bez najmniejszego tyknięcia zrobiła 30km, a chcę powiedzieć że jak dla niej to jest 1/2 przebiegu międzynaprawczego.......


ZADZIWIAJĄCE.....

gerard - 21 Wrzesień 2010

w ostatnia sobote...
po bardzo nerwowym piatku zakomczonym mielonka dyfra...dobrze ze pod domem luli...
w sobote wsiadlem na moto z nowo zlozonym dyfrem .on sam byl ok.dzialal i krecil sie.jechalem na impre konczaca sezon letni a zaczynajaca sezon zimowy....do hellsów.piekna dluga prosta po asfalcie z kolega na pokladzie w wozku.80 km na 1 godzine i lece wtem cos szarpnelo ,wybalastowalem sprzeta ale szarpnelo 2 raz i po chwili zaobserwowqalem kolo wozka bocznego ktore wyprzedzilo nas i pojechalo przed siebie.ja sila rozpedu przejechalem okolo 100 metrow szurajac rama wozka o asfalt i nie napotykajac przeszkód...przyznam ze bylo to miekkie ladowanie.natomiast kolo -te urwane-20 metrow dalej uderzylo w reklame pobliskiego zakladu wulkanizacyjnego o tresci OPONY ZIMOWE.zaprawde.proroczy napis.dzisiaj wymienialm opony a jutro nieszczesna ośke.az strach sie bac! :grin:

fryta - 21 Wrzesień 2010

heh Gerard mieliście farta jak nic - widok wyprzedzającego koła zapewne bezcenny :D
szkielet1981 - 21 Wrzesień 2010

No gerard ty to widze zawsze masz extremalne przezycia jak sie nie sturlasz z przyczepy podczas snu to wyprzedza cie koło kosza hehe ja bym chyba niezle spanikowal podczas takiej przygody a po jej przetrwaniu szybko wypiłbym kilka glebszych by ochlonąc no ale najwazniejsze ze skonczylo sie bez wiekszych urazow :wink:
marcysd - 22 Wrzesień 2010

Oł fak. A kolega siedzenia Ci nie zapaskudził ze strachu jak tarł tyłkiem po asfalcie?
MW-750 - 22 Wrzesień 2010

Dobrze że rama wózka nie zahaczyła o żadna dziurę w jezdni bo było by dachowanie...
kozichwost - 22 Wrzesień 2010

Dniepr zadziwia dalej - 80 km bez wyjmowania narzędzi - teraz jak coś pierd**nie to nie będzie czego z czym łatać
Cezar - 6 Październik 2010

Po drodze w świętokrzyskie coś mi skrzynia na czwórce przy małej prędkości wariacji dostawała. Jakoś wróciłem. Szybka rozbiórka i oto efekt.


Uploaded with ImageShack.us
Wyrwany ząbek z trybu 4 biegu od przesówki


Uploaded with ImageShack.us
Telefon i dziś paczka odebrana. Szybko do garażu i zonk
Wycięcie na klin przesunięte ze 3mm
A to efekt


Uploaded with ImageShack.us
Normalnie ręce opadają.
Ale będę walczył dalej.

stepa - 6 Październik 2010

Wsio w porządku.Zepchnij trójkę w kierunku czwórki,zrobi się luźno to ją ustawisz na czwórce i obie razem zębatki dopchniesz na miejsce.Trójka nie ma klina,trzyma się na zaklinowanej czwórce.
Cezar - 7 Październik 2010

Od co jutro cdn
marcysd - 7 Październik 2010

Cezar napisał/a:

Telefon i dziś paczka odebrana. Szybko do garażu i zonk
Wycięcie na klin przesunięte ze 3mm
A to efekt
[url=http://img178.images...nia.jpg]Obrazek[/URL]

Uploaded with ImageShack.us
Normalnie ręce opadają.
Ale będę walczył dalej.


Cezar, jak zakładałem u siebie szybką czwórkę też miałem takie przesunięcie i to dokładnie tyle co u Ciebie.
Jak już się otrząsnąłem z szoku to wciskałem dalej tryb i jak doszedł on do zębów trójki to siły zrobiły swoje i tryby same się ustawił odpowiednio. Nie pamiętam już, który ale ten bez klina się obrócił. Wszystko oczywiście przy wciskaniu "zalane"
olejem. Może to nie profesjonalne, ale skuteczne.

galar - 7 Październik 2010

Cezar tak jak Stepa pisze przesuń zębatkę trzeciego biegu.
Oczywiście po jej uprzednim zsunięciu z wałka.

marcysd - 7 Październik 2010

galar napisał/a:
Cezar tak jak Stepa pisze przesuń zębatkę trzeciego biegu.
Oczywiście po jej uprzednim zsunięciu z wałka.


:oops: :oops: :oops:
No jak se tak teraz przypominam to tez trójkę trochę zsuwałem, ale nie wiele.

Cezar - 7 Październik 2010

Tak też zrobię, przy okazji zmienię sobie klina na polskiego, ale to dopiero w poniedziałek.
Fakt że gapa ze mnie rysunek był przed oczami.

Maciej S. - 18 Grudzień 2010

Na zlocie w Łajsie następuje dziwna awaria. Wracając do bazy w sobotę czuję jakieś dziwne puknięcie w układzie napędowym, po chwili drugie. Podejrzewam, że jest coś nie tak. Na miejscu, po podniesieniu motora, obracam kołem i udaje mi się zablokować napęd, jednak jak dalej kręcę jest OK. W niedzielę ruszam do domu z lekką dozą niepewności. W trakcie tych 400 km puknęło jeszcze ze 3 razy. Na pierwszej stacji benzynowej widać, że zaczyna wylatywać olej tak jakby z korka. Dociągam go i jadę dalej.

W garażu.
Rozbieram dyfer: rolki 6,5 wyleciały, cudem nie zablokowały dyfra. Puknięcia spowodowały roki, które wpadły między koło talerzowe a obudowę. Przy samym korku zrobiły małą dziurkę i stąd wyleciał olej. Zatarła się tuleja od zabieraka na igłach i zaczęła się obracać wewnątrz obudowy aluminiowej. Otwór nie powiększy się za bardzo, ale chyba dzięki temu maszyneria nie rozpadła się całkowicie.
Ogólnie bilans strat spory bo otwór w kole talerzowym pod rolki również się wyrypał.

Jedyny plus, że dojechałem do domu bez lawetowania.

durke - 7 Luty 2011

Dziś nagle utraciłem przeniesienie napędu beż żadnego zgrzytu, trzasku czy innych odgłosów, poza trzaskającym kaskiem z powodu sterczących moich włosów :razz: . Po rozbiórce już w garażu okazało się że ukręciłem nity zabieraków na obu tarczach sprzęgłowych :shock: ale jak się im bliżej przyjrzałem to nie było wcale trudne. Łebki nitów jeśli można to tak nazwać okazały się lekko zaklepanymi drutami. W zasadzie to z nitami się nic nie stało tylko otwory w tarczach się wyrobiły i zabieraki wypadły :???:





Najciekawszą niespodziankę zostawił mi poprzedni właściciel - zaspawane śruby sprzęgła, jakby Loctite nie znali :mrgreen:

Bez szlifierki kątowej się nie obeszło i trudno mi sobie wyobrazić taką robotę w trasie.
Poza tym odkryłem że moja laska wysprzęglika składała się z trzech części a w bieżniach łożyska wyryte są koleiny po których niby miały poruszać się kulki.


Cezar - 7 Luty 2011

Po prostu choroba Galara jest zaraźliwa :grin:
A rozbiórka dyfra jest przed tobą.

durke - 7 Luty 2011

Cezar napisał/a:

A rozbiórka dyfra jest przed tobą.

Dyfer jest już poza mną na szczęście, siedziałem dopóki go nie poskładałem.

Cezar - 7 Luty 2011

To co będziesz robił w oczekiwaniu na przesyłki?
durke - 7 Luty 2011

Zarabiał pieniądze na zachcianki mojej ukraińskiej kochanki :twisted:
karrad13 - 7 Luty 2011

Cezar napisał/a:
Po prostu choroba Galara jest zaraźliwa :grin:


Musisz przestawić swoją ukrainkę trochę dalej od Galarowego sprzęta :razz:

Lula - 5 Maj 2011

Najnowsza awaria skrzyni:

Podczas ostatniego wyjazdu z Gerardem i Karolem na imprezę w obsadzie kilkuosobowej robiliśmy małe "świece" na tylnych kołach.

Niestety ale w pewnym momencie "coś" chrupnęło" i koniec zabawy. Następnego dnia start maszyny z dwójki i powrót z małżonką do domu. W skrzyni nieźle stukało ale maszyna pokornie jechała do przodu. Po 150 km dojechaliśmy do celu i następnie rozbiórka, a tam wałek atakujący obcięty na pół :roll: Tego jeszcze w swojej historii nie przerabiałem - zawsze musi być ten pierwszy raz :cool:

GREJF 1 - 5 Maj 2011

Lula -kacie,katowniku :cool: ten ukręcony wałek był dorabiany czy pseudo-oryginalny ?Miałeś sporo szczęścia 150km na rozwalonej skrzyni :shock:
Lula - 5 Maj 2011

Wałek oryginalny zza buga. O dziwo powrót z duszą na ramieniu ale mimo sutków maszyna działała. Nawet wysprzęglik poprawnie działał, pomimo tego że też był w dwóch kawałkach :cool: Na szczęście czwarty bieg jest najbliżej przedniej ściany i łożyska więc pęknięty wałek nie miał dużego "bicia" i mogłem kontynuować jazdę. Przynajmniej miałem czas na kontenplację podczas drogi przy tych 70km/h :mrgreen:
kozichwost - 5 Maj 2011

Lula napisał/a:
Przynajmniej miałem czas na kontenplację podczas drogi przy tych 70km/h :mrgreen:

A dla mnie taka prędkość to już strach w oczach

Monster - 5 Maj 2011

Lula napisał/a:
Najnowsza awaria skrzyni:

Podczas ostatniego wyjazdu z Gerardem i Karolem na imprezę w obsadzie kilkuosobowej robiliśmy małe "świece" na tylnych kołach.

Niestety ale w pewnym momencie "coś" chrupnęło" i koniec zabawy. Następnego dnia start maszyny z dwójki i powrót z małżonką do domu. W skrzyni nieźle stukało ale maszyna pokornie jechała do przodu. Po 150 km dojechaliśmy do celu i następnie rozbiórka, a tam wałek atakujący obcięty na pół :roll: Tego jeszcze w swojej historii nie przerabiałem - zawsze musi być ten pierwszy raz :cool:


Podczas takiej zabawy w 16ce zgubiliśmy 5 zębów z talerza,blisko był fachowiec ładnie napawał ale wytrzymały kilka km,do domu dało się dojechać,ciężko było tylko ruszać :mrgreen:
Chyba ruski nie lubią takich zabaw :twisted:

luis7777777 - 5 Maj 2011

Ostatnie charce zakończyły się rozsypanym dyfrem pourywało śruby i obudowe szlag trafił no i w skrzyni olej wygłądał jak srebro , :idea: a powrót do domu w końcowej fazie osiągał 20km na godzine
fryta - 2 Lipiec 2011

Jako że od tygodnia rusek stał w rozbiórce (m.in. wymiana wałka rozrządu) a dziś dopiero skończyłem składanie tego kawałka żelastwa postanowiłem wybrać się na małe przetestowanie rusa, odpaliłem w sumie bez problemów, trochę regulacji gaźnikami, zmieniłem położenie iglicy (poszła na sam dół) i śmignąłem po wiosce, jadąc czułem że moto jest strasznie zamulone, ledwo zapinam 4, myślę sobie kurcze jednak ma za ubogo, wracam na chatę, schodzę z moto i szok :mrgreen: bęben koła tak się nagrzał że aż zmienił kolor na brunatny (foto tutaj -> https://picasaweb.google.com/fryta007/RemontyGratyCzesciK750#5625109089315674498 ), gorący jak cholera, farba dostała bąbli.
Kuźwa szczęki widocznie podczas postoju się zapiekły i cały czas tarły, echh a nic nie ściągało podczas jazdy, tylko to zamulenie ale myślałem że to przez iglicę :mrgreen:

Ot taka sobie dziwna "awaria" - będzie co robić w najbliższym tygodniu :mrgreen:

kłosek kaszuby - 6 Lipiec 2011

nadal nie mam ładowania i coś piszczy czy to prądnica ? sprawdze jak będe miał chwile wolnego
durke - 11 Styczeń 2012

Wczoraj pojechałem opłukać wieprza po zimowym i ku memu zaskoczeniu jakieś 8 km od mieszkania skończyła mi się linka sprzęgła. Wszystko ok, pomyślałem przecież mam zapasową. Zaglądam no i mam - do przedniego hamulca i gazu. Wstyd wzywać auto pomoc prawie na podwórku. Syn popatrzył na mnie nieufnie jak powiedziałem mu że wrócimy na kołach. Umyłem żelazo i zabrałem się za regulacje automatu, który był poluzowany do granic możliwości aby "nie przeszkadzać" Próba na stopce wypadła pomyślnie jednak to nie to samo co na kołach. Zwłaszcza że od razu zauważyłem trudność w znalezieniu luzu. No cóż - rzekłem - kto przy sobie nie wozi, temu automat grozi i skinąłem na syna aby zajął miejsce stosowne do chwili. Pierwszy strzał z miejsca zgasił silnik, za drugim razem kilka bujnięć i krótkimi skokami naprzód. W wyobraźni widziałem dumę konstruktorów owego wynalazku jednocześnie trzeźwo zachowując ostrożną odległość do poprzedzających pojazdów. Nagle olśniło mnie że żaden z nich nawet nie pomyślał że ktokolwiek będzie tego używał w centrum zatłoczonej metropolii na motocyklu solo z pasażerem. Obrałem najmniej kolizyjną trasę z jak najmniejszą ilością skrzyżowań. Hardcore był jak na "światłach" nie udało mi się znaleźć luzu i musiałem trzymać nogą sprzęgło jednocześnie łapać balans motocykla tak aby podeprzeć się prawą nogą. Dobrze że sprawnie działa mi przedni hamulec no i syn był w miarę zdyscyplinowany. Lekko spocony dotarłem do celu. Dziś Cezar polutował mi linkę i wygląda lepiej jak nowa. Widok iskry w oku syna że stary dał radę - bezcenne :wink:
MW-750 - 11 Styczeń 2012

Zamiast wozić całą linkę wystarczy wozić baryłki ze śrubką gdyż linki przeważnie rwą się przy końcówkach. Dzięki skręcanym baryłkom nie trzeba wozić osobno linki sprzęgła i hamulca. Ja mam zawsze 2-3 baryłki w schowku.
durke - 11 Styczeń 2012

MW-750 napisał/a:
Zamiast wozić całą linkę wystarczy wozić baryłki ze śrubką gdyż linki przeważnie rwą się przy końcówkach. Dzięki skręcanym baryłkom nie trzeba wozić osobno linki sprzęgła i hamulca. Ja mam zawsze 2-3 baryłki w schowku.

Masz rację ale to raczej doraźne rozwiązanie. Jutro zrobię foty lutowania to zobaczysz różnicę. Na tej lince mogę busa ciągać teraz :mrgreen: .

MW-750 - 11 Styczeń 2012

U mnie na sprzęgle to nie doraźne a stałe :-) W ciągu ostatnich paru lat chyba 3 razy przesuwałem baryłkę na sprzęgle o centymetr dalej i jeżdżę nadal. Tak więc zaoszczędziłem na 3 linkach :-)
Cubick - 12 Styczeń 2012

A to ciekawe, bo kiedyś zastosowałem baryłkę na końcu linki sprzęgła i po kilkunastu kilometrach se odpadła, sama. Następna też. Potem zrozumiałe czemu ruscy/niemce zastosowali tam pręt gwintowany. Chyba chodzi o drgania od wysprzęglika.
Maciej S. - 12 Styczeń 2012

Potwierdzam, też mam linkę sprzęgła zakończoną skręcaną baryłką. Już 3 lata z tym jeżdżę i jest OK. Durke nawet jeżeli ma to być doraźne to ratuje cię z opresji w trasie.
durke - 12 Styczeń 2012

Chyba zainwestuję jednak w lutownicę gazową. Będzie pomocna też w innych awariach :wink: Ale mam pytanie bo taka baryłka zawsze może zginąć po zerwaniu - gdzie można nabyć te dokręcane?
Maciej S. - 12 Styczeń 2012

Ja kupuję w moim wiejskim sklepie z cżeściami motorowymi. Cena coś 5zł szt.
Cezar - 12 Styczeń 2012

durke napisał/a:
Chyba zainwestuję jednak w lutownicę gazową. Będzie pomocna też w innych awariach :wink: Ale mam pytanie bo taka baryłka zawsze może zginąć po zerwaniu - gdzie można nabyć te dokręcane?

Na Nowowiejskiej w sklepie rowerowym.

gerard - 12 Styczeń 2012

a jak linka peknie wemkowej kierownicy przy klamce to co wtedy?
Prince - 12 Styczeń 2012

gerard napisał/a:
a jak linka peknie wemkowej kierownicy przy klamce to co wtedy?

Nic szczególnego. Odwracasz nie zerwaną stroną , wpuszczasz baryłkę na linkę przy klamce a od dołu na tzw bolec awaryjny ( czyli to o czym pisano wcześniej). Czyli najprościej- odwracasz stronami zakładając baryłkę na sprawne zakończenie.
A ze z cięglami gazu juz nie ma tak " letko" sugeruje wozić dodatkową.

kozichwost - 12 Styczeń 2012

Ostatniej jesieni zerwała mi się linka sprzęgła jakieś 20 km od domu. Nie za bardzo miałem ochotę na regulację półautomatu, więc... wróciłem do domu bez sprzęgła...
Wystarczyło lekko pchnąć zestaw, żeby jechał do przodu, wskoczyć na niego i zapodać pierwszy bieg. Później zmiana na wyższy bieg w momencie zamykania gazu... Redukcje? - nie ma problemu - odkryłem, ze pomiędzy każdymi biegami mam luz - wystarczyło przymknąć gaż, tylko po to, żeby złapać luz, później przegazówka i redukcja.. 20 km do domu i tylko jeden zgrzyt skrzynią :lol:

Puzel - 12 Styczeń 2012

A mnie zastanawia dlaczego nie wyregulujecie tego automatu na stałe, np. przy okazji montowania skrzyni, przecież to są raptem 2 minuty
Balu - 12 Styczeń 2012

Dokładnie, u mnie automat działa cały czas. Jak nie chce mi się wciskać sprzęgła to bawię się nogą.
Mrkubek - 12 Styczeń 2012

Zmiana biegu bez sprzegla to żaden grzech(w razie potrzeby)
W swoim suzuki wracalem 10 km do domu bez linki od sprzegla
wystarczy ująć gazu i w miare wyrównac obroty

jbr - 12 Styczeń 2012

Patrzę na tą dyskusję i trochę się dziwię. Jeżdżę weteranami dobre 20 lat i na każdy dalszy wyjazd zawsze zabieram linkę sprzęgła, którą uważam za podstawową część zamienną.
pietroni - 12 Styczeń 2012

Jawa ts 350 miała taki automat i wracałem bez linki 300 km do domu, bez problemu. Skrzynia dniepra ma inne rozwiązanie też daje radę, sprawdziłem ok 45 km i spoko.
stepa - 13 Styczeń 2012

Od zawsze wożę wszystkie linki ze sobą bo nigdy nie znam dnia ani godziny.Mam klamki MZ i ciężko jest w nich zastosować skręcane baryłki których i tak mam z pół garści i to o różnych średnicach bo zawsze się komuś może przydać.Takie baryłki robię sam w chwilach nudy i bezrobocia-prosta zabawka a satysfakcja spora po zerwaniu gdzieś w środku lasu.
Aaaa-właśnie odkryłem u kumpla linki do klapy tylnej poloneza-są bardzo długie-ponad 2 metry,pancerz zwijany z taśmy(nie z drutu),linka ø 2mm,w naszych motórach sięgnie wszędzie,każdą linkę z tego się zrobi a kosztuje kilkanaście złociszy.

durke - 14 Styczeń 2012

stepa napisał/a:
pancerz zwijany z taśmy(nie z drutu),linka ø 2mm

Malina na przedni hamulec, w poniedziałek odwiedzę sklep z częściami do trapeza.

jbr - 15 Styczeń 2012

Metody naprawy linki:

MW-750 - 15 Styczeń 2012

Patent z baryłką na tym rysunku jest pod pozycją G czyli prawie jak nasze 2.
durke - 15 Styczeń 2012

Istnieje jeszcze jedna metoda naprawy - Cezarowa
Bandit - 17 Styczeń 2012

stepa napisał/a:
Od zawsze wożę wszystkie linki ze sobą bo nigdy nie znam dnia ani godziny.Mam klamki MZ i ciężko jest w nich zastosować skręcane baryłki których i tak mam z pół garści i to o różnych średnicach bo zawsze się komuś może przydać.Takie baryłki robię sam w chwilach nudy i bezrobocia-prosta zabawka a satysfakcja spora po zerwaniu gdzieś w środku lasu.
Aaaa-właśnie odkryłem u kumpla linki do klapy tylnej poloneza-są bardzo długie-ponad 2 metry,pancerz zwijany z taśmy(nie z drutu),linka ø 2mm,w naszych motórach sięgnie wszędzie,każdą linkę z tego się zrobi a kosztuje kilkanaście złociszy.


A propos tej linki od poloneza (chyba rzeczywiście niezła alternatywa), to czy ma znaczenie z jakiego modelu (caro, itp.)? Chyba mają jakieś różne zakończenia, ale nie jestem pewien, czy ma to jest ważne w tym przypadku, skoro i tak ma być dostosowywana do indywidualnych potrzeb.

Fisher - 21 Styczeń 2012

Ja się normalnie załamię :cry: Moja pierwsza trasa nie była zbyt wielka, przejechałem ok 100 metrów. Silnik mojego Dniepra wydawał mi się w niezłym stanie zaraz po kupnie (wcześniej jeździł elegancko), chciałem mu zrobić podstawowy serwis i przejechać się kilka razy po śniegu, natomiast na wiosnę zrobić pełny remont. Usunąłem wszelkie usterki, zrobiłem gaźniki, hamulce, wymieniłem olej, zmierzyłem kompresję (wyszło po ok 7,5 na obu cylindrach - cacy). Wszystko gotowe, moto odpalone, gaźniki wyregulowane, chodzi pięknie! Wyjeżdżam, jest pięknie, ok 100m wracam pod garaż, a tu nagle zesłabł i zgasł. Wjeżdżam, a z pod obu głowić leje olej jak z kranu :cry: Oczywiście potem zero odpalenia, sprawdzam kompresję, pokazuje mi na obu po ok 4 :cry:
Wiedziałem że tak będzie że nie uda mi się porobić bączków napędowcem po śniegu :cry:

Miał ktoś tak przypadek? Mogło tak nagle i po tak krótkim dystansie wywalić obie uszczelki pod głowicami? :cry: Idę się napić, zdrowie :cry:

Balu - 22 Styczeń 2012

W większości przypadków jest tak że wydające się poważne usterki są błahostką. Rozkręć to zobaczysz.
durke - 22 Styczeń 2012

Olej wylewa się spod dekli zaworowych a nie spod głowicy. Zobacz dokładnie co i skąd się wylewa i opisz dokładnie. Czy ciśnienie mierzyłeś przy otwartych na maksa przepustnicach?
Cubick - 22 Styczeń 2012

Ciekawa sprawa, musisz przeanalizować dokładnie co robiłeś od czasu jak jeździł. Silniki tak sobie nie tracą kompresji i to na obu cylindrach jednocześnie;) Niedokręcone głowice, regulatory luzów zaworowych itp. A jakieś dźwiękowe efekty towarzyszące były?
Kaz - 22 Styczeń 2012

Fisher napisz co konkretnie robiłeś przy tym podstawowym serwisie, będzie łatwiej pomóc, np. czy zdejmowałeś głowice czy tylko ustawiałeś zawory, bo może coś przy ustawianiu wyszło nie tak i są podparte zawory i po ptakach, więc pisz co żeś robił !

Kazek

durke - 22 Styczeń 2012

Fisher napisał/a:
Idę się napić, zdrowie :cry:

Musimy poczekać jak kolega wydobrzeje :mrgreen:

Fisher - 23 Styczeń 2012

A witam kolegów, Durke prawdę napisał i już mi trochę lepiej więc piszę, ale ciężko było :)

A więc co robiłem, moto w zeszłym roku u kumpla jeździło (ale było praktycznie prosto z Białorusi). Potem wstawił go do szopy, ja teraz kupiłem i przywiozłem do siebie. Chciałem się nim przejechać i zrobić na razie podstawowy serwis, wymieniłem olej, świece, czyszczenie gaźników, sprawdziłem kompresję (na otwartych na max przepustnicach wyszło na obu ok 7,5). Na podstawie ładnej kompresji wywnioskowałem że zawory powinny być ok, więc się chociaż z 5 km przejadę. Moto odpaliło od kopa, ładnie się zagrzało i pojechałem. Po ok 100m jak już wjeżdżałem do garażu nagle poczułem że moto zaczyna słabnąć i prawie natychmiast zgasło, nie było przy tym żadnych dodatkowych, niepokojących dźwięków. Już w garażu zauważyłem że z pomiędzy głowicy i cylindrów ostro wali olejem (obu), kompresja spadła, moto się nie dało uruchomić.

Dzisiaj wszedłem go garażu, moto zimne, kluczyk i zapalił od pierwszego kopnięcia i chodził bardzo ładnie, ale po chwili jak zaczął się nagrzewać zaczęło coś (co ok 30s) stukać metalicznie w prawej głowicy i moto zaczęło przygasać, mogłem go utrzymać z gazem, ale wolałem go zgasić żeby nie narobić większych strat.

Przeczuwam, że w najlepszym razie czeka mnie kompleksowy remont głowic, mam nadzieje że nie więcej strat. Jest wyciek z pomiędzy głowic a cylindrów, same głowice są czyste. Na razie czeka mnie zrzucenie głowic i weryfikacja strat.

Aha, szybkie pytanie, skoro moje moto nie jeździ, potrzebuję w garażu miejsce i muszę odkręcić wózek od moto, powiedzcie mi co z napędem? Czy ta cała oś od strony wózka jest tylko włożona w dyfer na jakimś wieloklinie? Czy jakoś przymocowana? Chodzi mi o to czy jeżeli odkręcę wszystkie mocowania wózka, to mimo napędu odciągnę cały wózek bez problemu?

Zrobiłem kilka fotek, ale niestety tylko telefonem, na ciężkim kacu nie mogłem znaleźć aparatu, niewiele widać, ale można zauważyć, że olej leje pomiędzy głowicą a cylindrem, fotki są obu cylindrów:

http://imageshack.us/phot...1/24648003.jpg/

http://imageshack.us/phot...6/45891243.jpg/

http://imageshack.us/phot...3/60382732.jpg/

http://imageshack.us/phot...1/39940936.jpg/

http://imageshack.us/phot...3/54202152.jpg/

Jeżeli ktoś ma pomysł, lub widział coś podobnego, będę wdzięczny za opinię

Pozdrawiam
Fisher

kozichwost - 23 Styczeń 2012

Tak - wałek napędowy koła kosza jest na wieloklinie - zejdzie bez problemu. Co o silnika - ale ma wycieki....
Skoro takie ładne sprężanie to ja zdjąłbym głowice, sprawdził dla niespokojności szczelność zaworów i wymienił uszczelki pod głowicami a i pewnie nakrętki głowic...

galar - 23 Styczeń 2012

Wałek napędowy na kosz jest zablokowany klinem 3-3,5 mm w krzyżaku od strony
reduktora w koszu, a od strony dyfra wychodzi suwliwie.
Jak odłączysz kosz to wałek zostanie razem z koszem.
Co do wycieków może też sprawdź po zdjęciu głowic
rurki odpływowe bo potrafią przeciekać przy głowicy.
Są w nią wkręcane.

durke - 23 Styczeń 2012

Po pierwsze zdejmij głowice, wymyj i nalej nafty w kanały dolotowe i wydechowe. Zobaczysz czy trzymają zawory. Na pewno wali Ci z osłon lasek popychaczy i spod uszczelek tych osłon. Te wycieki z połączenia głowicy z cylindrem to może być nie spalona benzyna jeśli nie ma kompresji. Boję się tylko jednego - motor z Białorusi zawsze rozbiera się u nas na czynniki. Nie wiesz gdzie i ile on stał. W jakich warunkach. Czy elementy ruchome głowicy nie uległy korozji. Czy Białorusin nie zrobił "szybkiego remontu" aby moto paliło "od kopa". Pierwsze co to silnik na stół.
Fisher - 25 Styczeń 2012

Witam wszystkich :mrgreen:

A więc jestem już po sekcji mojego silnika i okazało się że nie jest tak źle :mrgreen:

No ale po kolei, zrzuciłem głowice i cylindry. Widać że prawy cylinder był jeszcze dziewiczy, natomiast lewy był zdejmowany. Jak montowali lewą głowicę "zapomnieli" tej miedzianej uszczelki pomiędzy cylindrem a głowicą. Przestały również istnieć (chyba bo ich nie ma) papierowe uszczelki pomiędzy blokiem silnika a cylindrem, oraz te oringi z osłonami od popychaczy zaworowych, stamtąd wycieki oleju. Co do utraty kompresji i stukaniu w prawej głowicy no i tego że przygasał: szlag trafił wszystkie nakrętki od śrub do regulacji zaworów, 3 nakrętki mają zerwany gwint i popieprzyły się luzy po odpaleniu, natomiast jedna odkręciła się całkiem i stąd hałas w prawej głowicy. Ponieważ odkręciła się ta śrubka, to nie otwierał się zawór wydechowy i dusiło go, dlatego przygasał.

Ogólnie pod tym silnik wydaje mi się zdrowizna, wał, korbowody zero luzów, tłoki i pierścienie w eleganckim stanie.

Zrobiłem próbę, ustawiłem jak się tylko udało przez te pieprzone śrubki luzy i zalałem głowicę benzyną. Po dłuższej chwili (gdzieś z 10 minut) pojawiło się pod spodem zaledwie kilka kropel więc chyba jest nieźle. Po ustawieniu dobrych (oczywiście chwilowo przez te nieszczęsne nakrętki) luzów, przykręceniu głowicy pomiar ciśnienia - otwarta przepustnica na maxa i wyszło 8,5 więc chyba przyzwoicie.

Reasumując potrzebuję: ogólnie komplet wszystkich uszczelek na oba gary (chyba 2 papierowe pomiędzy blok silnika a cylindry, oraz 2 miedziane pomiędzy cylindry a głowice, pod dekle mam już nowe), uszczelniacze i osłony popychaczy, no i komplet śrubek z nakrętkami do regulacji zaworów. Po tym sprzęt powinien zacząć śmigać :mrgreen:

Aha, jedno pytanie, po odkręceniu tej centralnej jednej nakrętki i zdjęciu dekla zaworowego wylało się trochę oleju, czy na tej szpilce wychodzącej z głowicy, za pomocą której się przykręca dekiel powinien być jakiś oring?

Cubick - 25 Styczeń 2012

Czyli standard. Za jakieś 2 lata zaczniesz zwiedzać tym sprzętem inne kraje europejskie :mrgreen:
Mrkubek - 25 Styczeń 2012

Nie powinno być żadego oringu
Uszczelki od pokryw pewnie bedą lepsze stare więc nie wyżucaj
Pod cylek dotnij sobie sam uszczelke
A pod głowice od handlarzy

A na konikach nie masz zerwanych gwintów ?

Monster - 18 Sierpień 2012

Troszeczkę Dnieprzak osłabł,po zdjęciu pokrywy taki widok:
luz zaworowy jakieś 8mm.
Nikt jeżdżący "normalnym" motocyklem nie wierzy że dało się w ogóle uruchomić a co dopiero jechać :mrgreen:


Cezar - 18 Sierpień 2012

No to trochę klekotało :shock:
Monster - 18 Sierpień 2012

O dziwo nie za bardzo,tylko spadek mocy,do chaty dojechałem bez problemu,wyszło przy rutynowym sprawdzaniu.
durke - 18 Sierpień 2012

Co ile ustawiasz luz zaworowy? :mrgreen:
Bąq - 18 Sierpień 2012

Monster napisał/a:
Troszeczkę Dnieprzak osłabł,po zdjęciu pokrywy taki widok:
luz zaworowy jakieś 8mm.
Nikt jeżdżący "normalnym" motocyklem nie wierzy że dało się w ogóle uruchomić a co dopiero jechać :mrgreen:



Nie kontrujesz śrub, czy po prostu nakrętka się odkręciła?

krzysztofzok - 18 Sierpień 2012

Masz szczelinomierz z dużym zakresem widzę:) To jest właśnie nieprzewidywalność tych maszyn...
jarekstryszawa - 18 Sierpień 2012

Ostatnio po sporych górkach dojechałem do domu z podpartym zaworem ssącym na prawym garnku w uralu solo.
Nawet się drapał pod niezłe wzniesienia.

Monster - 18 Sierpień 2012

Bąq napisał/a:
Monster napisał/a:
Troszeczkę Dnieprzak osłabł,po zdjęciu pokrywy taki widok:
luz zaworowy jakieś 8mm.
Nikt jeżdżący "normalnym" motocyklem nie wierzy że dało się w ogóle uruchomić a co dopiero jechać :mrgreen:



Nie kontrujesz śrub, czy po prostu nakrętka się odkręciła?


Odkręciła się nakrętka i czekała grzecznie w pokrywie,lekko tylko przycięta.

soviet - 20 Sierpień 2012

Zauważyłem, że Dniepr jak ma wyzionąc ducha to jedzie coraz lep[iej, aż tu nagle jak nie pierdyknie... :)
nutka - 20 Sierpień 2012

soviet napisał/a:
Zauważyłem, że Dniepr jak ma wyzionąc ducha to jedzie coraz lep[iej, aż tu nagle jak nie pierdyknie... :)


Coś w tym jest . To tak jak wjechać Nad Solinę i paść u stóp Balego w Jaśle , jak pierdykło to został tylko hol :( .

soviet - 22 Sierpień 2012

To "pochwal" się nutka co się urwało, że został tylko hol.
dz@hym - 5 Wrzesień 2012

Żadna tam awaria ale dzisiaj miałem pokaz: lecę tak z 50km/ h i raptem wskazówka prędkościomierza skoczyła ze 3 razy do 80 a potem .. złamała się .. ale tak mniej więcej na 1/3 długości... Myślałem że ze śmiechu ze świni spadnę! Ale wierzę już we wszystko co tu piszecie! Licznik km działał jeszcze ze 30 km!
Bąq - 5 Wrzesień 2012

pewnie elektroniczny ogranicznik prędkości zadziałał ;)
nagar - 3 Październik 2012

Wyczyn powstał w niedziele przy prędkości 90 km/h (ruski licznik) Zawory głowica całe, gładź cylindra lekko przytarta u góry :hura:

Bąq - 4 Październik 2012

Musiała Ci nieźle skoczyc temperatura
nagar - 4 Październik 2012

Jak spadła moc zatrzymałem się i położyłem łapy na deklach zaworów były ciepłe, nie były nawet gorące. Dopiero gdy jechałem na sprawnym prawym cylindrze to on się porządnie nagrzał ale to jet normalne.
soviet - 4 Październik 2012

Tłoki Almot?
nagar - 4 Październik 2012

Tak Almot.
galar - 4 Październik 2012

To co Ty lałeś do baku?
No chyba że zapłon był od dawna przestawiony.
Taka dziura nie powstaje na odcinku 10 km.

soviet - 4 Październik 2012

Paliwo wyczynowe? :mrgreen:
nagar - 4 Październik 2012

Zapłon ustawiony po krawacie od wtedy około 100 km. Paliwo w baku miałem faktycznie wyczynowe bo mieszanka, ze Statoil i shella to najtańsze ogólnie dostępne.
Najbardziej mnie w tym zastanawia to to że zaraz po awarii nie poparzyłem sobie łap deklami.
Tak wyglądają zawory, mają kawałki aluminium przylepione:

galar - 5 Październik 2012

Ten lewy zawór to na dole przy trzonku był szlifowany/spawany?
Poza tym stracznie jest wybita przylgnia w grzybku.

nagar - 5 Październik 2012

Zawory są przerabiane od czegoś innego, ta wyrobiona przylgnia też mnie zastanowiła. To szlifowanie zauważyłem przy odbiorze, gość powiedział jak zrobił że tak ma być. Będzie poprawiał, ciekawe co powie.
Bąq - 5 Październik 2012

Pokaż świece,a prawdę powiedzą ;)
Cubick - 5 Październik 2012

Przepalony tłok nie oznacza że cały silnik był przegrzany i że będą Cię parzyły dekielki :wink: Takie "niezdrowe" temperatury występują w silniku lokalnie i przeważnie uszkadzają element który jest bezpośrednio narażony na ich działanie.
nagar - 5 Październik 2012

To pewnie była temperatura, wygląda to tak jakby z RPG strzelił w tłok. Zdjęcia świec będą jutro.
Prince - 5 Październik 2012

Stawiam na wczesny zapłon. Jak już Bąq napisał- świeczkę pokaz, a nie gdybaj o RPG.
nagar - 6 Październik 2012

Proszę i oto świece. Tak jak patrzymy po lewej stronie lewa głowica po prawej prawa.
Patrzę na tą prawą świecę i ona też ma poprzyklejane drobiny aluminium. Pewnie druga strona również do roboty.



Na prawej dojechałem do domu.

Bąq - 6 Październik 2012

No przegrzana jak nic, uboga mieszanka, za wczesny zapłon, lewa jest zaolejona -prowadnice zaworowe, kanał odprowadzania oleju zapchany albo pierścienie kaput. Tak czy siak czeka Cię rozbiórka silnika,musisz go dobrze wyczyścić z aluminium które wleciało do środka w formie gazowej i się osadziło wszędzie gdzie mogło.
Prince - 6 Październik 2012

Chociaż prawdę powiedziawszy spodziewałem sie czego innego. Olej na izolatorze to pewnie wynik dalszej pracy na tej świeczce. Oczywiście rozbiórka pieca i tak konieczna. Zastanawia mnie jednak to, ze na drugiej świecy też są opiłki. Sprawdziłbym czy w dolotach jak daleko w stronę filtra sięgają. A może zamieniałeś na chwile świece miejscami? Nie było jakiejś polerki dolotów, czy coś?
O jakim oznaczeniu są te świeczki?

nagar - 6 Październik 2012

Bąq napisał/a:
lewa jest zaolejona -prowadnice zaworowe, kanał odprowadzania oleju zapchany albo pierścienie kaput.

Po awarii parę kilometrów przejechałem na prawym cylindrze, zaoleiła się bo była dziura w tłoku.

[ Dodano: 6 Październik 2012 ]
Prince napisał/a:
Zastanawia mnie jednak to, ze na drugiej świecy też są opiłki. Sprawdziłbym czy w dolotach jak daleko w stronę filtra sięgają. A może zamieniałeś na chwile świece miejscami? Nie było jakiejś polerki dolotów, czy coś?
O jakim oznaczeniu są te świeczki?


Też zauważyłem te drobiny i myślę że drugi tłok nadpaliło, świece nie były zamieniane. Jutro posprawdzam doloty i napisze jakie świece założyłem bo teraz nie pamiętam. Zapłon był odrobinę wyprzedzony sprawdzę czujnikiem przy zdjętych głowicach ile.
Mieszanka mogła się zubożyć w wyniku przytkanej dziurki w korku?

manat - 6 Październik 2012

Te świece są z krótkim, czy długim gwintem ?
nagar - 6 Październik 2012

Długim.
manat - 6 Październik 2012

Może świeczki doprowadziły do tej dziury. Może źle myślę ,ale wydaje mi się że to koliduje również z zaworami. W głowicy od urala walą zawory po świecy, może w dnieprze jest inaczej.
nagar - 6 Październik 2012

Na tych świecach przejechałem około 2 tyś km. Na świecach nie ma śladu działania mechanicznego- uderzenia.
Balu - 6 Październik 2012

Dniepr na oryginalnych nie podtoczonych głowicach i cyclach będzie działał na długich świecach.
nagar - 6 Październik 2012

Nie obrazisz się Balu, ale mamy już w Dnieprze wałek nierządu i dwa cycle.
Balu - 7 Październik 2012

Słuchaj jak masz obniżone cycle i głowice to tłok może ci stukać w taką świece z długim gwintem. Przerobiłem to na swoim, jak podtoczone miałem głowice to tłok mi zmniejszał przerwę na świecy do 0. Wystarczyło dać po 2 podkładki pod długie świece i jeździłem na długich świecach. A twojej wypowiedzi to nie kumam w ogóle.
nagar - 7 Październik 2012

Spodobało mi się słowo " cycle ", myślałem że jest to Twoje przejęzyczenie ale widzę że to jest jakaś gwara.
pietroni - 7 Październik 2012

Cycle to cycle a długie świece niszczą gwint w głowicy nawet jak się da jeździć to nagar się zbiera na wystającym gwincie i przy wykręcaniu niszczy gwint w głowicy i część spada do komory spalania. :stres:
nagar - 7 Październik 2012

Prince napisał/a:
Sprawdziłbym czy w dolotach jak daleko w stronę filtra sięgają.
O jakim oznaczeniu są te świeczki?


W dolotach nic nie znalazłem, żadnych drobin aluminium. Rozebrałem prawy cylinder i jest wporządku żadnych nadpaleń na tłoku.
Świece BP6E

Sprawdziłem na żarówkę zapłon i pewnie to jest przyczyną awarii.
0,9 mm przed GMP -mierzone na tłoku czujnikiem.
25mm przed GMP -mierzone na kole zamachowym na złożonych ciężarkach zablokowanych.
107 mm przed GMP- na kole zamachowym rozłożone ciężarki zablokowane.
Pierwszego pomiaru nie jestem do końca pewien czy mi jakieś głupoty nie wyszły w MZ jest 3,5 mm

[ Dodano: 7 Październik 2012 ]
pietroni napisał/a:
a długie świece niszczą gwint w głowicy nawet jak się da jeździć to nagar się zbiera na wystającym gwincie i przy wykręcaniu niszczy gwint w głowicy i część spada do komory spalania. :stres:


Krótki gwint świecy też nie jest najlepszy bo u mnie obluzowała się ta wtopiona tulejka mosiężna. Najlepszym wyjściem byłaby średnia długość gwintu albo podkładanie dystansów. Wtedy świeca będzie wkręcona w tulejkę mosiężną oraz w gwint w aluminium.

pietroni - 7 Październik 2012

:?: :?: :?: czegoś tu chyba nie kumam:
Cytat:
Krótki gwint świecy też nie jest najlepszy bo u mnie obluzowała się ta wtopiona tulejka mosiężna. Najlepszym wyjściem byłaby średnia długość gwintu albo podkładanie dystansów. Wtedy świeca będzie wkręcona w tulejkę mosiężną oraz w gwint w aluminium.

nagar - 7 Październik 2012

Co jest nie zrozumiałe ?
pietroni - 7 Październik 2012

Długość części gwintowanej korpusu powinna ściśle odpowiadać grubości ścianki głowicy cylindrów, tak aby w komorze spalania wystawały tylko elektrody. W przypadku zbyt krótkiego gwintu, elektrody będą schowane w otworze gniazda świecy w głowicy, dokąd mieszanka ma utrudniony dostęp (stąd utrudniony zapłon), a jednocześnie świeca będzie zbyt intensywnie odprowadzać ciepło. Jeżeli zaś gwintowany wkręt świecy jest zbyt długi, będzie wystawał wewnątrz komory spalania, a jego krawędzie nadmiernie nagrzewając się spowodują samozapłon mieszanki.

Z tych samych powodów trzeba pamiętać, że wkręcając świecę należy podkładać pod nią tylko jedną uszczelkę. Brak uszczelki poza brakiem szczelności, wywoła takie same skutki, jak zbyt długa część gintowana świecy, a założenie dwóch uszczelek - jak zbyt krótka część gwintowana świecy.

http://www.motopraca.pl/cms/show_object.php?id=437

Tylko tyle.

nagar - 8 Październik 2012

Masz racje i ja o tym wiem. Ale popatrz na gwint w tej głowicy



Krótka sięga tylko tyle ile jest tej wkładki. Ta tulejka nie wypadnie ale jak popsikałem WD na głowice w okolicy świecy po odpaleniu, gdy głowica była nie nagrzana to zobaczyłem bąbelki. Przyjrzałem się i po obwodzie tej wkładki widać było pęknięcie. Kompresja wychodziła delikatnie nie zbyt mocno.

pietroni - 8 Październik 2012

Ten co naprawiał ten gwint powinien naprawiać patelnie a nie głowice. Zmartwię Cię ale to chyba będzie złom, chyba że znajdziesz speca od spawania alu i zaleje to dziadostwo po wyjęciu tego babola i od nowa nagwintujesz. To nie ma prawa trzymać a gwinty w takich głowicach naprawia się tylko raz i takim patentem:


http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu

http://www.youtube.com/wa...feature=related

nagar - 8 Październik 2012

To nie moja głowica znalazłem to u jednego z naprawiaczy. Wpisz gugla "głowice Dniepr" to znajdziesz to zdjęcie. Na moje oko to ta głowica nie była naprawiana a tylko wyszkiełkowana dlatego widać ten żółty metal. Tak wygląda głowica w orginale.
pietroni - 8 Październik 2012

Nie, tak nie wygląda w oryginale.
nagar - 8 Październik 2012

Tym z filmu nie da się naprawić obluzowanej tulejki w głowicy Dniepra.
Jak wygląda oryginalny gwint w głowicy ?

galar - 8 Październik 2012

nagar napisał/a:
Tym z filmu nie da się naprawić obluzowanej tulejki w głowicy Dniepra.
Jak wygląda oryginalny gwint w głowicy ?


Bo u ciebie naprawiacz naprawiał metodą sprzed 20 lat.
Teraz zamiast tulejek stosuje się metodę heli coil.
I masz rację tulejki tym nie naprawisz.

SHADOW - 20 Październik 2012
Temat postu: Byłem w M-1
Dziś tak ładnie było że wsiadłem do kosza i zona zaczęła mnie wozić (nich się uczy bo kiedyś może się przydać). Wyskoczyliśmy na nową S-8 z Pruszkowa w stronę Wawy i tak się fajnie jechało ze po kilku dłuższych chwilach byliśmy w Markach. Zrobiliśmy przerwe na studzenie docierającego się silnika i cole no i zaczął sie powrót. Na moście korek na pół godziny bo wypadek był a jak już zjechaliśmy na stacje żeby pod korek nalać to się okazało ze jedna z kontrolek umarła. Pomyślałem że szybka wymiana żarówki i jedziemy dalej. W efekcie po godzinie odpaliłem. Rozsypała się stacyjka, spaliłem kilka bezpieczników a na koniec jak już pół instalacji rozebrałem okazało się że to tylko czójnik oleju padł. Godzine zmarnowałem zanim złóżyłem szczątki stacyjki do kupy i doszedłem co jest do czego. Ale fajnie było, żona zadowolona bo 60 km sama przejechała a mnie od klęczenia kolano boli więc siedze, pisze i piwo pije. Fajny dzien.
pietroni - 20 Październik 2012

No fajny ;) a nie lepiej było żonę zapędzić do szukania usterki, pewnie jako laik zapytała by: a ten tego z tym kabelkiem to po co tu :radocha:
Monster - 20 Październik 2012

Na drugi raz kontrolki nie dotkniesz na trasie,pewnie jeszcze mało ważna :mrgreen:
Prince - 20 Październik 2012

No proszę. Parę godzin temu w Pruszkowie kupiłem tenerkę. I wracaliśmy w przeciwnym kierunku. Mógłbym zabrać stacyjkę.
kozichwost - 21 Październik 2012

Ze dwa tygodnie temu jeździłem Dnieprem po okolicy Ożarowa. Nowy silnik (300 km po remoncie) wszystko nowe - chodzi bardzo ładnie. W pewnym momencie silnik ewidentnie pokazuje, że ma solidnie przestawiony zapłon. Jakoś do teściów zjechałem - cudem cudem po nocy na jednym - czasem półtora gara... Co się stało???? odpadł styk z nowego przerywacza - a sądziłem, ze takie coś zdarzyć się nie może.
gerard - 1 Listopad 2012

https://picasaweb.google.com/lh/photo/mB663iCUSdKvj3gmzfIrqi6HbUNyRsnxvx-938rGSJI?feat=directlink z cyklu ruskie awarie w trasie.ostatni weekend sierpnia zlot w Imiolkach kolo gniezna,wygłupy na bardzo przyczepnej trawie https://picasaweb.google.com/lh/photo/gSM7J4hXbdjIpD398SqBjYodSzHoOySeI4157h-Bcjg?feat=directlink,stoopi (dobrze ze nie bylo dachowania)oraz holowanie lodzi wioslowej. :twisted: aleco sie ubawilem to moje!
a to poczatek sezonu 2011.ale na miejsce dojechalem.
https://picasaweb.google.com/lh/photo/S8Ket2yFglRQVZSr9MW4coodSzHoOySeI4157h-Bcjg?feat=directlink
a efekt przejazdzki nad Wartą z ciezkim pasazerem w wózku.
https://picasaweb.google.com/lh/photo/QJwQD9k4JKBZv5gtGWNt-IodSzHoOySeI4157h-Bcjg?feat=directlink

Bąq - 1 Listopad 2012

A się dziwisz,że sprzęgiełko poszło, jak dyfer nie dał rady ;)
gerard - 15 Listopad 2012

ale sie narobilo :|
https://picasaweb.google.com/lh/photo/tB4SA1KIxwUuLcO1YvAFE-iSJ5mXpdL5oUtAAqXyYWs?feat=directlink

Mrkubek - 15 Listopad 2012

Coś ty zrobił. Uciekałeś przed leśniczym. Bo tak podziurawiony ten kosz. NIe wspominając o zagniocie :D
soviet - 16 Listopad 2012

Nie czuć i nie słychać. Widać dopiero w drodze powrotnej. :]


Mrkubek - 16 Listopad 2012

Soviet a tobie co ?
siwy2934 - 16 Listopad 2012

soviet wyklepie się :mrgreen:
Kaz - 16 Listopad 2012

Ło masz, a gdzie tak Panie przyładował ? Jeszcze powie że nie wie gdzie ? :)

Kazek

galar - 16 Listopad 2012

Mrkubek napisał/a:
Coś ty zrobił. Uciekałeś przed leśniczym. Bo tak podziurawiony ten kosz. NIe wspominając o zagniocie :D


Jak zaczniesz więcej jeździć a mniej przy kompie spędzać czasu to się pewnie kiedyś dowiesz.

Cezar - 17 Listopad 2012

soviet napisał/a:
Nie czuć i nie słychać. Widać dopiero w drodze powrotnej. :]

[url=http://foto.redmotor..._tn.jpg]Obrazek[/URL] [url=http://foto.redmotor..._tn.jpg]Obrazek[/URL]

Ruscy już dawno dbali o bezpieczeństwo (pasażera). To jest tzw. bezpieczna strefa zgniotu.

soviet - 17 Listopad 2012

Zapier... z szybko z załadowaną przyczepą po polnej drodze. Była dość dziurawa. W pewnej chwili musiało mocno podbić i skrzynka wyczepiła się z mocowań i spadła na ziemię. Tak sie złożyło że koło wózka po niej sie przetoczyło. Nic nie było słychac i czuć Dopierow drodze powrotniej, podjeżdżając do czegoć co leżało na tej drodze zorientowłem się że to moja skrzynka :)
admin_bb - 17 Listopad 2012

soviet napisał/a:
[..]W pewnej chwili musiało mocno podbić i skrzynka wyczepiła się z mocowań i spadła na ziemię. Tak sie złożyło że koło wózka po niej sie przetoczyło. [..]


To znam. Z tym że na trasie Warszawa-Otwock, w ruchu samochodowym i ja się zorientowałem bo miałem podbicie kosza do góry ;] . Ludzie na przystanku mieli sensację....

Mrkubek - 17 Listopad 2012

galar napisał/a:
Mrkubek napisał/a:
Coś ty zrobił. Uciekałeś przed leśniczym. Bo tak podziurawiony ten kosz. NIe wspominając o zagniocie :D


Jak zaczniesz więcej jeździć a mniej przy kompie spędzać czasu to się pewnie kiedyś dowiesz.


Jak zarejestruje świerzo skonczony motor i odbiore prawko to ok.
Na razie nie mam jak. Po polach co najwyżej. Ale sie jeszcze w sprzęt trzeba wprawić.

fryta - 17 Listopad 2012

gerard napisał/a:
ale sie narobilo :|
https://picasaweb.google.com/lh/photo/tB4SA1KIxwUuLcO1YvAFE-iSJ5mXpdL5oUtAAqXyYWs?feat=directlink


To kara ;) ten silnik jeździł tylko w solówkach więc chciał znów poczuć smak jazdy bez kosza :mrgreen:

galar - 17 Listopad 2012

Mrkubek napisał/a:
galar napisał/a:
Mrkubek napisał/a:
Coś ty zrobił. Uciekałeś przed leśniczym. Bo tak podziurawiony ten kosz. NIe wspominając o zagniocie :D


Jak zaczniesz więcej jeździć a mniej przy kompie spędzać czasu to się pewnie kiedyś dowiesz.


Jak zarejestruje świerzo skonczony motor i odbiore prawko to ok.
Na razie nie mam jak. Po polach co najwyżej. Ale sie jeszcze w sprzęt trzeba wprawić.


A Ty uczysz się jeździć ma motorze czy na motocyklu?
Bo to dwie zupełnie inne rzeczy.
Jak byś u mnie operował takim słownictwem na kursie to być
tylko obręcze kół/felgi czyścił no i motor też.

Kaz - 18 Listopad 2012

galar napisał/a:
A Ty uczysz się jeździć ma motorze czy na motocyklu?
Bo to dwie zupełnie inne rzeczy.
Jak byś u mnie operował takim słownictwem na kursie to być
tylko obręcze kół/felgi czyścił no i motor też.
No nie przesadzaj Galaru z tym czyszczeniem, jak go zwał tak go zwał każdy wie o co chodzi ;P
Wpisz w Google motor i zobaczysz co wyskoczy, a po drugie nasz Mrkubek ma dopiero osiemnachę na nosie i mógłby być Twoim synem dwa razy pewnie ;)

Kazek

galar - 18 Listopad 2012

Dlatego od młodego trzeba uczyć właściwych określeń.
Całe szczęście, że nie napisał "motór" :mrgreen:
A dla wyjaśnienia motor to silnik i masz go np. w pralce.
Tak samo są motocykliści a nie jacyś "bajkerzy"

karrad13 - 18 Listopad 2012

http://sjp.pwn.pl/szukaj/motor
Na tym kończę tę jałową dyskusję, każdy następny post odbiegający od głównego tematu usunę.

gerard - 18 Listopad 2012

https://picasaweb.google.com/lh/photo/xpOt2W-Qd1c9GOb-8-8Qui6HbUNyRsnxvx-938rGSJI?feat=directlink
a tu blacharka do zrobienia.az niewiarygodne ale polowa błotnika przeszla miedzy kołem a lampą:roll:

Mar-ku - 18 Listopad 2012

Gerard..jeśli byłby konkurs na najbardziej "sponiewierany "zaprzęg to zapewne byś wygrał....
galar - 18 Listopad 2012

U Gerarda sprzęt jest nieustannie na froncie.
Mar-ku - 18 Listopad 2012

i zapewne dlatego zacnie wygląda ...nie to co nasze normalne ..lub odpicowane..
stepa - 21 Listopad 2012

.......wasze.........
Mar-ku - 22 Listopad 2012

ichnie ... moja Kaśka jeżdzi..nie wygląda..
gerard - 29 Listopad 2012

https://picasaweb.google.com/lh/photo/Gd8WzHLdGINmhs-T7a2EBoodSzHoOySeI4157h-Bcjg?feat=directlink

a czy pana to awaria?

kozichwost - 19 Grudzień 2012

Może nie w trasie, ale podczas centrowania koła.... A sądziłem, że tego w ten sposób popsuć nie można


Rura - 19 Grudzień 2012

Ano zonk... Cóż można powiedzieć - to je amelinium, tego nie skleisz ;-) .
Mrkubek - 30 Grudzień 2012

Mi też się amelinium wzięło i urwało :(



galar - 30 Grudzień 2012

To się zdarza w najlepszej rodzinie.
Poprostu albo zły odlew albo za mocno
ściśnięte koniki bez podkładek dystansowych.

Mrkubek - 30 Grudzień 2012

Podkładki były. Swoje lata przecież ma. A i uszkodzone podczas ich remontu też mogły być.
kozichwost - 30 Grudzień 2012

To jest amelinium tego nie pomalujesz, ale pospawasz i będzie latało
soviet - 2 Styczeń 2013

Mam dokładnie identyczne uszkodzenia. Głowica jeszce całkiem całkiem. Mówicie, że to można pospawać i będzi elatać?
kozichwost - 2 Styczeń 2013

Dobry spawacz - ale na prawdę dobry spawacz poradzi sobie i będziesz zadowolony
galar - 2 Styczeń 2013

Ja o spawałem i później latało bez problemu.
Mrkubek - 2 Styczeń 2013

Mam już drugą głowice. Tanio było i na miejscu u pana Rogaczewskiego. I ma lepszy gwint wydechu niż ja.
Blazey - 2 Styczeń 2013

Mrkubek napisał/a:
Mam już drugą głowice. Tanio było i na miejscu u pana Rogaczewskiego. I ma lepszy gwint wydechu niż ja.

Pan Rogaczewki ma lepszy gwint wydechu niż ty? :rotfl:
Matko! Co wyście tam robili??? :wysmiewacz:

Mrkubek - 2 Styczeń 2013

Nie tego wydechu :D O głowice sie rozchodzi :D
soviet - 2 Styczeń 2013

Ile bierze przeciętnie spawacz za pospawanie jednego ucha?
galar - 2 Styczeń 2013

To było dość dawno i W-wa 50 zł.
Harcerz - 2 Styczeń 2013

A mi moje biemdabli r80 też na drodze stanęło :cry:
jbr - 30 Styczeń 2013

Dzięki Bogu, nie w moim Retro :wink:

durke - 31 Styczeń 2013

jbr napisał/a:
Dzięki Bogu, nie w moim Retro :wink:
ObrazekObrazek

No ale to chyba awaria motocyklisty a nie sprzętu ;-)

gerard - 31 Styczeń 2013

a jakas geneza tego wypadku urwania?
ale ze kierownica,błotnik i zacisk to jak to z nimi się stało że uszkodzone?

Monster - 31 Styczeń 2013

gerard napisał/a:
a jakas geneza tego wypadku urwania?
ale ze kierownica,błotnik i zacisk to jak to z nimi się stało że uszkodzone?


Jakieś drzewo nagle na drogę wyskoczyło :mrgreen:
Zacisk pewnie odkręcony z powodu krzywej tarczy.

Miałem takie boczne trafienie w Beemce,wyrwałem zderzak z Passata,a cylinder wytrzymał :wink:

durke - 1 Luty 2013

Ciekawe co z lewą nogą?
ygor - 1 Luty 2013

podkulił :mrgreen:
marcysd - 16 Luty 2013

Mnie dzisiaj wskazówka speedometra przeszła na emeryturę.


Odpadła jak zamknąłem licznik :rotfl:

dz@hym - 16 Luty 2013

Moja podobnie choć trochę więcej jej zostało. Będziesz próbował to naprawiać? Ja spróbuje rozebrać i polutować.. może?
marcysd - 17 Luty 2013

dz@hym napisał/a:
Moja podobnie choć trochę więcej jej zostało. Będziesz próbował to naprawiać? Ja spróbuje rozebrać i polutować.. może?


Ciężko będzie rozebrać bo po ostatnim kręceniu licznikiem posklejałem wszystko silikonem. Mam jeszcze jeden licznik i może jego spróbuje cofnąć. W ostateczności pożyczę sobie wskazówkę.

Z tego co pamiętam to dosyć ciężko jest zdjąć wskazówkę.

Mrkubek - 17 Luty 2013

zle pamietasz. w dnieprze zmienialem bo dostalem ladniejszy zegar ale wskazowka byla nowsza a w swoim mialem strzaleczke. przeszczep byl prosty.
Blazey - 17 Luty 2013

Ponoć dobrze się ściąga wskazówki widelcem lub rozszywaczem do papieru
http://sklep.espinacze.pl...wacz-eagle-1029

gerard - 17 Luty 2013

a lutowanie zwiększy masę wskazówki i bedą przekłamania.nie polecam tego rozwiązania.
galar - 26 Luty 2013



Motocykl stał po powrocie ze Święta Kosza.
Po wnikliwych oględzinach wyszło skrzywienie fajki i wyłamanie części
górnego mocowania amortyzatora. Unicestwieniu uległ też lewy tłumik.
Wszystko po niewinnym skoku z góry z wysokości 3 m. a może było więcej?
Reszta wytrzymała.

durke - 1 Marzec 2013

Udało mi się przejechać ponad 5000 km bez nakrętki koła alternatora. Spiesząc się na Kaziuki w zeszłym roku silnik składałem bardzo pospiesznie. Nie udało się jednak pojechać na kołach, a po powrocie widocznie zapomniałem że zębatka była tylko przymierzana. Tak przejechałem ponad pięć koła i nic się nie zepsuło. Więcej szczęścia niż rozumu :twisted:
kozichwost - 1 Marzec 2013

Mnie się udało zrobić 600km z popękanymi pierścieniami na jednym cylindrze. Ostał się cały tylko jeden olejowy. Olejem rzucało wszędzie, filtr powietrza miałem nim ociekający - tak z odmy dawało. Buty do tej pory mi lśnią i nie przemakają, ale udało się objechać. Za 400km (operacja krawat) dolałem tylko 2,5 litra oliwy
TYTUS 11 - 2 Marzec 2013

"Udało mi się przejechać ponad 5000 km bez nakrętki koła alternatora"

Mi się nie udało.Ta franca się odkręciła jakimś cudem.Efekt-koła rozrządu do wymiany :twisted:

Cezar - 20 Marzec 2013

Taka mała usterka, po lekkich katach na śledziku puścił loktajt na nakrętce zabieraka w skrzyni ( brak otworu na zawleczkę - trzeba zrobić) efekt - dziwne dźwięki.

Wałek kardana wytarł nakrętkę. Wałek OK. Przy okazji kontrola kuplungu też OK.

rozpylacz - 16 Czerwiec 2013

Maszyna gubiła zapłony , ale tak do 2 sek co jakieś 15-20 sek.
Jako ze zrobiłem sobie zapłon elektroniczny na IGBT ze stanów ( nie chińszczyzna) więc byłem pewny 100% ze to nie elektroniczny zapłon. Cholernie mecząca awaria. Na postoju wszystko grało, piknie pali. Wzorcowo. Kątem oka przyuważyłem bruzdę na cewce WN.
Pękniecie długości 6mm przy rdzeniu. No to już jasne. Dopiero skojarzyłem fakt że po myjni aktywował się ten chochlik.

W garażu podmieniłem cewkę WN i wszystko wróciło do normy.

Blazey - 17 Czerwiec 2013

rozpylacz napisał/a:

Jako ze zrobiłem sobie zapłon elektroniczny na IGBT ze stanów

Napisz coś więcej o tym zapłonie.

rozpylacz - 17 Czerwiec 2013

Blazey napisał/a:
rozpylacz napisał/a:

Jako ze zrobiłem sobie zapłon elektroniczny na IGBT ze stanów

Napisz coś więcej o tym zapłonie.


admin mnie zatłucze za offtopica.
Tu masz temat. W polsce duzo części z chin, dlatego półprzewodniki z stanów ciągnąłem.
Chodzi jak ta lala. 0,2mm platynka, 1,3mm świeca, iskra fioletowa i gruba :)
http://www.elektroda.pl/r...161488#12161488

kozichwost - 22 Wrzesień 2013

Pora i na mnie. Zaczęło się od solidnego strzału ze sprzęgła, żeby zakopaną maszynę wyrwać z piasku. Efekt - silnik chodzi słychać rzegotanie a motocykl nie jedzie Pierwsza myśl - dyfer. Gaszę silnik i schodzę z motocykla. Oglądam i co widzę - eksplodowało poliuretanowe sprzęgiełko - najtwardsze


Patrzę na miejsce, gdzie powinno się sprzęgiełko znajdować
To powyginane coś to ruskie okucie tego sprzęgiełka


Kły sprzęgiełka uderzyły o siebie i jeden pękł
Zdążyło mi jeszcze zrobić coś takiego






Jeszcze nigdy tak szybko nie wyjąłem skrzyni z ruska

Balu - 22 Wrzesień 2013

To nie zły moment dostała. Harpagan :P
Bąq - 22 Wrzesień 2013

Tak własnie się kończy zrobienie idealnie trwałego sprzęgiełka, można powiedzieć ;) Zabierak się ułamał, zaparł się drugim końcem o sprzęgiełko-kardana i taka dźwignia wystarczyła do wyłamania skrzyni, obydwie dolne szpilki miałeś? Dobrze,że miski olejowej nie odjęło od bloku.
Najciekawsza awaria 2013 roku chyba ;)

nagar - 22 Wrzesień 2013

Powolutku, ten sam wyjazd parę godzin później :mrgreen:




pietroni - 22 Wrzesień 2013

No no kolega katownik na maksa.
GAVO77 - 22 Wrzesień 2013

Bąq napisał/a:
Najciekawsza awaria 2013 roku chyba ;)

Jestem tego samego zdania :grin:
Za coś takiego to chyba nagroda się należy :lol:

Balu - 22 Wrzesień 2013

Lulę tym pobił na pewno :P
kozichwost - 22 Wrzesień 2013

Trzy motocykle, jeden wyjazd i jak zwykle do domu cała i zdrowa wróciła żółta kacha palona z pycha....
Balu - 22 Wrzesień 2013

Krzyśka kacha jest nie do zniszczenia bo nic przy niej nie robi. Prowadnica chodzi razem z zaworem i wiele innych nie doskonałości ;p
Bąq - 22 Wrzesień 2013

Nagar, alternator się zblokował czy co?
nagar - 22 Wrzesień 2013

Powiem szczerze że nie wiem jak do tego doszło ale na liczniku było 90 km/h próbowałem odjechać bananowej zarazie :mrgreen: . Alternator działa spoko, zęby po prostu się wykruszyły i to dokładnie połowa. Efekt dźwiękowy był słyszalny od jakieś czasu ale nic z tym nie robiłem. Altek nie był dociągnięty bardziej był luźny niż ciasny .
Prince - 22 Wrzesień 2013

Enoooo. Takiej akcji jak z tą skrzynią jeszcze nie widziałem. Szacun i na PW poproszę adres gdzie przesłać browca.
fryta - 22 Wrzesień 2013

A mnie ostatnio wybuchł dyfer :rotfl: i jednak jest to możliwe, pękła obudowa (w wielu miejscach) a resztki wpadły między atak a talerz i chrup chrup wszystko pięknie się zmieliło - została jedna mała kupka gruzu :rotfl: ale i tak rus jeszcze jechał, ot maszyna.
Cubick - 22 Wrzesień 2013

Srogie awarie kamraty wyciągnęły na wierzch :mrgreen: Aż pomruk poszedł po stajniach redmotorzowych..
Rzekłbym, znaki czasu ;)

marcysd - 23 Wrzesień 2013

Zawsze myślałem, że nie da się wyjąć skrzyni bez odsuwania silnika bądź dyfra, a tu proszę... Dla chcącego nic trudnego. :mrgreen:
sniper_bob - 12 Październik 2013

dzisiaj 40km od domu coś trzaska w silniku zgasiłem chce odpalić kopniak ledwo obraca silnikem przy kolejnych próbach jedynie na sprzęgle da się zmienić jego polożenie... tel i wracam na lince od razu do garażu... sciągam skrzynie chodzi bez problemu, obracam tarczą sprzęgła silnik kręci... :mysli: patrze a jedna ze 6 śrubek tarcz sprzęgłowych wykrecona waliła o obudowe skrzyni aż się oparła i zablokowała wszystko....
ale ktos tam już grzebał ponieważ ta śrubka byla inna od wszystkich nie wygladała na stożek.. moto już poskładane odpalił od kopa... :hura:

marcysd - 16 Listopad 2013

Jak to mówią zawsze kiedyś musi być ten pierwszy raz.
Odkąd zmieniłem gaźniki i maksymalna prędkość przelotowa wzrosła z 70km/h do nawet 120km/h zacząłem mieć problemy ze szprychami tylnego koła. Notorycznie po każdym wypadzie musiałem jedną, dwie szprychy założyć nowe bo pękały na zgięciu przy bębnie. Dziś z rana przed wyjazdem zlokalizowałem jedną uszkodzoną szprychę, ale, że mi się spieszyło do lasu postanowiłem wymienić ją po powrocie. W efekcie czego 40km od domu zmieniałem kapcia, gdyż tylno koło w trybie natychmiastowym zaczęło pozbywać się szprych, aż w końcu złapałem kapcia. Finalnie zgubiłem 5 szprych a cała reszta się poluzowała.


W tej sytuacji na warsztat wchodzą koła i opony.

Dodam, że przy prędkości powyżej 80km/h wyczuwalne znacznie było niewyważenie tylnego koła co w rezultacie mogło być przyczyną dzisiejszej awarii.

andrzeja - 18 Listopad 2013

marcysd napisał/a:
Dodam, że przy prędkości powyżej 80km/h wyczuwalne znacznie było niewyważenie tylnego koła co w rezultacie mogło być przyczyną dzisiejszej awarii.

Czyli potwierdza się stara prawda, że takim sprzętem powinno się jeździć do 80km/h lub zainwestować w nowe normalnie spawane rafki i szprychy ulepszone cieplnie a nie ogólnie dostępne zrobione ze zwykłej st. a ulepszenie polega jedynie na zawalcowaniu materiału na gwincie i na zagięciu szprychy.

Cubick - 23 Listopad 2013

Pęknięta szprycha w tylnym kole lubi się oprzeć o kielich kardana i kapeć gotowy... miałem tak 2 razy. Rekord to powrót do domu na 20 szprychach:) W ogóle temat szprychowania to dla mnie zagadka. Pospinałem już kilka-kilkanaście kół i jedne się sypią regularnie jak u Ciebie a inne wystarczyło zapleść raz i latają (zaplatający i jakość szprych ta sama). Tłumaczę to sobie jakością bębnów, felg no i moich wątpliwych umiejętności I fakt, unikam prędkości ponad 90 bo cuda się potrafią dziać. Ostatnio po szybkim powrocie do domu np. wyciekł smar z łożysk tylnego koła :)
wiesław - 23 Listopad 2013

Marcysd to jakie założyłeś te gażniki?
galar - 2 Grudzień 2013

Taki mały defekt podczas powrotu z Łajsu.


Uprzedzając pytania dotyczące koloru pewnych elementów to efekt późniejszego
holowania na suchym dyfrze do garażu. I tak nie było co za bardzo ratować.

Jerzy - 2 Grudzień 2013

A jakaś diagnoza, ocena co było przyczyną a co skutkiem?
galar - 3 Grudzień 2013

Ostateczną przyczyną był urwany ząb małej satelity.
Co ciekawe przed "krawatem", a po powrocie z Krymu rozbierałem dyfer
i nic nie wskazywało na jego niechybny koniec.
Jak wiesz w Łajsie nie bawiłem się w błocie przejazd tylko po pieczątki.
A awaria na prostej drodze. Prędkość 90-100 co jakiś czas obserwacja czy
czasem nie wycieka olej. I nic takiego nie było.
Wygląda na to, że skończyła się warstwa utwardzonych zębów ataku
i dalej poszło, kawałek między zęby satelit a ząb satelity w obudowę.
Chyba, że było na odwrót. Z jakiś niewyjaśnionych przyczyn urwał się ząb satelity
wywalając dziurę a brak oleju dokończył sprawę.
Tak naprawdę to nic nie słyszałem (prędkość+szczękowy kask) dopiero efekt
zobaczyłem jak straciłem napęd.

nagar - 3 Styczeń 2014

Takie rzeczy to tylko u mnie ?


stepa - 4 Styczeń 2014

Ulepiłeś to ze srebrnej plasteliny-za taką rzeźbę ode mnie mocne 5.
AdamBem - 4 Styczeń 2014

Czy to złudzenie, czy te wałki są poskręcane? Może specjalnie robią takie, żeby częściowo amortyzowały siły skrętne :razz:
andrzeja - 4 Styczeń 2014

A może je specjalnie w piekarniku odpuszczasz??? :radocha:
nagar - 4 Styczeń 2014

:mrgreen:
Daro - 4 Styczeń 2014

Jakość niektórych części może doprowadzić do szału.Składając swojego Dniepra zrozumiałem dlaczego oni tyle piją,bo na trzeźwo,to brakuje sił.
walgoz - 6 Styczeń 2014

Wycisk sprzęgła ,współczesna produkcja, równo 1000 km przebiegu

Bieżnie są już tak wyjechane, że zaczęło wycierać mosiężne łożysko.
Zamiennik rolkowy gotowy ,tylko zamontować.

Drugi przypadek -zakupiłem niedawno nową klawiaturę zaworów do Urala-ewidentnie trafił mi się poniedziałkowy montaż,obie ssące były źle poskładane,tzn tulejka była "na dole" zamiast u góry.Niestety zapomniałem zrobić zdjęcia.

marcysd - 6 Styczeń 2014

walgoz napisał/a:
Wycisk sprzęgła ,współczesna produkcja, równo 1000 km przebiegu


Ależ z Ciebie pesymista. Spójrz na to to, że aż 1000km przejechałeś :rotfl:

miedzmin - 7 Kwiecień 2014

ot zblokowało i odleciało :)
https://picasaweb.google.com/miedzmin/TwierdzaSzyfrow#5999299768772281138
https://picasaweb.google.com/miedzmin/TwierdzaSzyfrow#5999299794589577778
https://picasaweb.google.com/miedzmin/TwierdzaSzyfrow#5999299881691968530
https://picasaweb.google.com/miedzmin/TwierdzaSzyfrow#5999299937234563890

gerard - 15 Czerwiec 2014

a mi w piątek 13-ego rozpadł się dyfer!zatarło się łożysko na ataku i otworzyły się obudowy...
przyczyna? ....no miałem pecha :wink:

robson - 16 Czerwiec 2014

[quote="gerard"]a mi w piątek 13-ego rozpadł się dyfer!zatarło się łożysko na ataku i otworzyły się obudowy...
przyczyna?
Za gęsty miodek lub jego brak-zgadłem?

kozichwost - 16 Czerwiec 2014

Nie wydaje mi się. Ja latam na 85w140 w napędach i wszystko ok
Contraband - 17 Czerwiec 2014

Tak gęsty tylko do dyfra czy też do skrzyni?
kozichwost - 17 Czerwiec 2014

Ja go leję do skrzyni, dyfra i zwolnicy. Nawet zimą, kiedy olej ten ma konsystencję miodu nic się nie dzieje
kozichwost - 3 Wrzesień 2014

Kilka dni temu zdjąłem prawą głowicę - dostała nowy gwint kolanka. Przy okazji chciałem wymienić pękniętą sprężynę zaworową. Rozpiąłem zawór wydechowy i wypadł zawór razem z prowadnicą. ..
manat - 3 Wrzesień 2014

U mnie walneła prowadnica w zaworze wydechowym, ale na lewej stronie i to na początku lipca. Wczoraj odebrałem od naprawy (w tym dwie reklamacje) :evil: I co ? Nieszcelny zawór ssący :mrgreen:
TYTUS 11 - 4 Wrzesień 2014

Niestety ustawienie osiowości nowej prowadnicy to sprawa dla dobrego fachowca.Też leży u mnie głowica z taką awarią i czeka na swoją kolej.A poza tym to spotkałem się z nową prowadnicą w której otwór był przewiercony mimośrodowo.
zundapp750 - 5 Wrzesień 2014

Po 40km jazdy prawy cylinder napompował wydech olejem.
Balu - 5 Wrzesień 2014

chu.jo.wo zrobione to napompował. Tyle gadania.
Mar-ku - 6 Wrzesień 2014

W czasie wyprawy ,na trasie do Kowna na Litwie skończył mi się zabierak w kole...
zundapp750 - 8 Wrzesień 2014

TYTUS 11 napisał/a:
Niestety ustawienie osiowości nowej prowadnicy to sprawa dla dobrego fachowca.Też leży u mnie głowica z taką awarią i czeka na swoją kolej.A poza tym to spotkałem się z nową prowadnicą w której otwór był przewiercony mimośrodowo.

Tytusie witaj w klubie, ja otrzymałem komplet mimośrodowych prowadnic, mechanicy z Czarnożył dosłownie boki zrywali jak oglądali "ukraińskie prowadnice prosto ze sklepu". Powiedz, gdzie kupowałeś?

TYTUS 11 - 8 Wrzesień 2014

Oj nie pamiętam pewnie u jakiegoś importera technologii ukraińskich. Inna sprawa to jak im się udaje tak to spieszyć :nono: :mrgreen:
Jerzy - 8 Wrzesień 2014

TYTUS 11 napisał/a:
Oj nie pamiętam pewnie u jakiegoś importera technologii ukraińskich. Inna sprawa to jak im się udaje tak to spieszyć :nono: :mrgreen:


Banalnie prosto, wystarczy, że wiertło będzie nierówno zaostrzone.

kozichwost - 8 Wrzesień 2014

Mam newsa - podczas powrotu z krawata przy 75km/h zablokowało mi koło kosza i kurde - wyprowadziłem motocykl aż stanął. Podczas kontrowania z zablokowanym kołem kosza wygięło mi przednie zawieszenie.....
jackobi - 8 Wrzesień 2014

kozichwost napisał/a:
Mam newsa - podczas powrotu z krawata przy 75km/h zablokowało mi koło kosza i kurde - wyprowadziłem motocykl aż stanął. Podczas kontrowania z zablokowanym kołem kosza wygięło mi przednie zawieszenie.....

No bajka po prostu, taki koszmar śni mi się po nocach... silnik czy napędy zblokowały się ?

galar - 8 Wrzesień 2014

Paweł a co było przyczyną zablokowania koła?
Balu - 9 Wrzesień 2014

Mi wczoraj wyskoczył pies zwracałem z pracy, zrobiłem kozła na krawężniku. W emce. Nam do wymiany stacyjkę i obudowe lampy oraz zagiety zbiornik. Kierownicę do sprostowania i uchwyt lewej klamki pękniety. To są straty w motorze. Ja mam złamany obojczyk i gips na 4 tygodnie. Jechałem około 45km/h. Było by inaczej jak bym miał 3 koła.
galar - 9 Wrzesień 2014

Ja bym poszukał właściciela psa. Szkody poniosłeś.
andrzeja - 9 Wrzesień 2014

Balu napisał/a:
Mi wczoraj wyskoczył pies zwracałem z pracy, zrobiłem kozła na krawężniku. W emce. Nam do wymiany stacyjkę i obudowe lampy oraz zagiety zbiornik. Kierownicę do sprostowania i uchwyt lewej klamki pękniety. To są straty w motorze. Ja mam złamany obojczyk i gips na 4 tygodnie. Jechałem około 45km/h. Było by inaczej jak bym miał 3 koła.

No to koledze nie zazdroszczę. Sam wiem co to znaczy złamany obojczyk ale mój poskręcano na śrubki i było od razu lepiej niż w gipsie.
Nie powiem jak starzy ludzie mawiają "a nie mówiłem". Trzy koła to płaszczyzna zawsze się trudniej wywrócić.

Balu - 9 Wrzesień 2014

Wiesz dalej czekam na gondolę! Gdyby nie to to już dawno miałbym kosz. A pra nie znajdę.
Monster - 9 Wrzesień 2014

Znając życie pies okazałby się przybłędą,od dnia wypadku oczywiście.
kozichwost - 9 Wrzesień 2014

galar napisał/a:
Paweł a co było przyczyną zablokowania koła?


Jeszcze nie zaglądałem - wymieniłem na zapas i 10 km do następnej awarii ujechałem. Najprawdopodobniej rozleciały się łożyska w kole

adniem21 - 10 Wrzesień 2014

Balu miałem podobnie tylko ze MZ-tą pare lat temu, tylko ja się nie polamalem.
Kalor - 31 Październik 2014

Oto awaria z przed dwóch tygodni.

Wystarczyło jedno pospolite ruszenie na wstecznym i tyle zostało mi z wałka i tej zębatki pasożytniczej w skrzyni. Efekt tego zamieszania to powrót do domu na jedynce (dobrze że było blisko) gdyż pokruszone zęby zblokowały zmieniacz i nie dało się wbić innego biegu. Optymistycznym faktem jest że była to idealna okazja aby zamontować wolną jedynkę :mrgreen:

Cubick - 1 Listopad 2014

Imponujące, jak na skrzynię dnieprową która uchodzi za niezniszczalną. A jaka mogła być przyczyna?
gerard - 2 Listopad 2014

a jednak żąbki...A ja wiem jak to można zrobić!
wystarczy być na tyle zdolnym żeby umiec zamontowac w rosyjskim zestawie-niemiecki silnik ,odpalic go i zacżąć ujeżdzac.he he :P

gerard - 3 Luty 2015

jako ze foty odkryłem na nowo to awaria sprzed 2 lat w Bornym ,na szczęście dojechałem do domu dzięki zdolnemu spawaczowi.dziasiaj mam ramę z nową główką i znakomitej jakości spawami a nie takim gó...m z ukrainskiej fabryki



Daro - 3 Luty 2015

Niestety dziś też zaliczyłem awarię i to w takim błocie,musiałem pchać gada ze 100 m(brak wysprzęglania).Na szczęście dopchałem do lekkiego wzniesienia,które umożliwiło mi włączenie biegu i powrót do domu.Miałem nadzieję ,że posypało się łożysko,ale niestety nie.Wyjąłem skrzynię i ucieszyłem się,że stało się to kilka kilosów od domu,bo frez na sprzęgle lada chwila przestałby istnieć.Zastanawia mnie dlaczego popychacz wyrzeźbił taki dołek na docisku.Jutro może rozbiorę sprzęgło,to wszystko się wyjaśni.
Saakaszwili - 5 Kwiecień 2015

Start wykonany poprawnie, lot przebiegł zgodnie z planem, niestety przy lądowaniu silny wiatr boczny spowodował przegięcie motocykla na kosz, i z pod Lublina Męka jechać musiała z błotnikiem kosza mocowanym na konstrukcji trytytkowo-rękawiczkowej. Załoga bez uszkodzeń, zdjęcie ku przestrodze dla tych którzy chcą przyspieszyć omijając korki pasem remontowanym :)

kris-tofer - 24 Maj 2015

Dziś odkręcił mi się dekielek komory pływakowej w K301 :) )) Strata w postaci wachy no i buta, bo zanim się zorientowałem to cały but w benzie już miałem :)
JacKar - 9 Czerwiec 2015

Mi ostatnio padło uszczelnienie wysprzęglika a dokładniej tego wycisku efekt część oleju ze skrzyni uciekło do komory sprzęgłowej i dalej na zewnątrz :/ skończyło się na wyjęciu skrzyni, czyszczeniu tarcz sprzęgła i wymianie wycisku. Na szczęście mam już sposób aby zrobić to bez ruszania silnika :p

amurvan - 2 Wrzesień 2015

Ja ostatnio tak kopałem, że mi kopniak odpadł :) Na szczęście poluzowała się jedynie śruba. Ale dla kogoś z boku pewnie śmiesznie to wygląda.
gerard - 11 Styczeń 2016

aaa coś takiego mi sie przytrafiło na rogalu u Danki.yyy chyba nie dokreciłem sróbki blokującej klocki.ta wypadła wraz z jednym klockiem i...tloczkiem.drugi tkwi dzielnie na swoim miejscu do końca he he

Michal_ - 2 Maj 2017

grzecznie wracam sobie w niedzielę z Radecznicy, w Hrubieszowie na światłach redukcja z międzygazem jak przykazano, a tu takie kwiatki :shock: :


galar - 3 Maj 2017

Michał, no nie na pewno od redukcji z międzygazem. Koła zębate są zazębione na stałe.
nagar - 3 Maj 2017

Michal_ napisał/a:
grzecznie wracam sobie w niedzielę z Radecznicy, w Hrubieszowie na światłach redukcja z międzygazem jak przykazano, a tu takie kwiatki :shock: :

[url=http://fotownia.redm....th.jpg]Obrazek[/url]


Jakie objawy wystąpiły np zablokowało skrzynie zgrzytnęło, czy co ?

Michal_ - 5 Maj 2017

A zgrzytnęło tylko i później brak płynnego oddawania momentu na dwójce.
nagar - 25 Czerwiec 2017

Dzisiejsze osiągniecie zjazdy po szutrze na Słowacji. ;)



Jakieś pomysły co z tym zrobić ? :)
lub
Potrzebna sprawna długa rama, najlepiej MT12.

andrzeja - 26 Czerwiec 2017

Zamiast szukać drugiej ramy lepiej oszlifować i dobrze pospawać. Będziesz przy najmniej wiedział, że spawy są dobre i trzymają.
nagar - 26 Czerwiec 2017

Brałem taką opcje pod uwagę.
Ale wygląda na to że spaw wytrzymał, pękła główka ramy.

Jerzy - 26 Czerwiec 2017

Tak jest gdy parametry spawania są niewłaściwe - wówczas pęka materiał obok położonej spoiny. Dotyczy to zwładzcza spawania elektrodą przez słabego spawacza. Sądzę, że dobry fachman przy pomocy migomatu zrobi mocną i trwałą spoinę. W innej ramie też nie masz gwarancji, że nie zrobi się takie same uszkodzenie.
gerard - 26 Czerwiec 2017

miałem to samo i poszedłem przy okazji o krok dalej...obciołem główkeramy do konca wytoczyłem wiekszą na typowe łożyska stożkowe i przyspawałem.problem główki ,spawów i łozysk został załatwiony ...juz od 4 lat...nie ma problemu.żekłem
nagar - 27 Czerwiec 2017

Biorę pod uwagę wszystkie możliwości naprawy tej ramy. Ale skłaniam się najbardziej do kupna następnej, a ta zostawię na zimowe wieczory.
Myślicie że główka ramy ma większe możliwości wytrwania z wahaczem pchanym długim ?

andrzeja - 27 Czerwiec 2017

Według mnie nie bo ramię siły jest większe, czysta fizyka.
astride - 3 Lipiec 2017

Podczas ostatniego wyjazdu pękła podstawa "grzybków"
http://fotownia.redmotorz.eu/image/ptl7J

Ktoś miał podobnie? :mysli:
:mysli:
http://forum.redmotorz.eu...p=134677#134677

rafal_zuk - 3 Lipiec 2017

Dokładnie tak samo - myślę , że to zmęczenie materiału lub zapieczenie grzybka .
Zostaje tylko wymiana na nowy :)

astride - 3 Lipiec 2017

Pewnie zmęczenie materiału bo smaru było ok :grin: :grin:
rozpylacz - 22 Lipiec 2017

Dyfer 9
Urwalo, zaokraglilo ale nie zmielilo. Duzo szczescia mialem :)




OJ jednak objadlo



Michal_ - 23 Lipiec 2017

A co to za śruby?
nagar - 10 Sierpień 2017



Tym razem wał silnika pękł. :)

rafal_zuk - 11 Sierpień 2017

Tylko u Ciebie takie cuda . :shock:
kozichwost - 11 Sierpień 2017

Bo jeszcze tylko on jeździ na dnieprowym piecu..... Jak czekał na holownik, gadaliśmy przez telefon. Stanęło na tym, że jak założył podciśnieniowe gaźniki, to aż mu wał złamało.....
andrzeja - 11 Sierpień 2017

Ciekawa koncepcja...
rafal_zuk - 11 Sierpień 2017

A ja twierdze , że trwałość silnia "made in CCCP " jest przewidziana na 40-50 tys Km . I nie ma mocnych na tą myśl techniczną - można przerabiać , kombinować - nic to nie da . :P
kozichwost - 11 Sierpień 2017

Po 40 - 50 tysiącach to z silnika nie zostaje już nic..... żaden element nie nadaje się do odzysku, o ile jakikolwiek po takim przebiegu jest jeszcze tym samym, wkładanym na początku. W sowieckiej myśli technicznej pierwszy wstrząs sejsmiczny pojawia się po 10 - 15 tysiącach. Później już same wstrząsy wtórne - tak co 10 tyś......
Ja szedłem tą samą drogą, co właściciel złamanego wału. Obrót na pięcie nastąpił w chwili, kiedy pękł mi blok silnika.......
Złamałem skrzynię biegów, ale wału nie.... w sumie zazdroszczę

nagar - 11 Sierpień 2017



U mnie ten wał przejechał 43 tys km. Jeszcze sprawne są panewki i korbowody. :) Pewnie wstawię te korbowody do następnego wału, tak z sentymentu.

Ma ktoś jakiś pomysł co do przyczyny pęknięcia ?

Balu - 11 Sierpień 2017

Winny jest za czysty olej :D
nagar - 11 Sierpień 2017

Balu napisał/a:
Winny jest za czysty olej :D

Wysiliłeś sie ;)

andrzeja - 12 Sierpień 2017

Typowe zmęczenie materiału. Niedostateczne wyosiowanie i wyważenie wału i koła zamachowego sprawiło że wał cały czas się przeginał aż w końcu pękł. Czysta fizyka i mechanika.
pifpaw - 12 Sierpień 2017

Nie martw się nie tylko tobie się to przytrafiło
Koledze tytusowi 2 miesiące temu również pękł wał w dnieprze

kozichwost - 12 Sierpień 2017

Wg mnie te wały pękają, bo nie mają podparcia środkową panewką główną.
Kolega Nagar chociaż nie musiał się męczyć z wyjęciem wału... jak podpora? Jak koła rozrządu? Osi koła pompy nie ugięło?

andrzeja - 12 Sierpień 2017

Wały Zündappa też nie mają podparcia na środku a jednak nie pękają. Ponadto więcej jest posiadaczy Dnieprów a jakoś im nic nie pęka.
nagar - 12 Sierpień 2017

Podpora, koła i reszta wygląda że jest dobrze, bez strat.
Wał jest za krótki aby go dodatkowo łożyskować.
Pękł bo coś jest albo było nie równo wykonane.

Daro - 12 Sierpień 2017

jakość w tych motocyklach pozostawia wiele do życzenia.Nie bez znaczenia jest zmuszanie silników do pracy na dość wysokich obrotach w celu uzyskania w miarę przyzwoitych prędkości.W moim MT-16 do70/godz.jest znośnie,ale powyżej odczuwam,że silnik nie czuje się najlepiej.Jeśli chodzi o awarię w maszynie Nagara,to i tak dobrze się zakończyło,bo taka awaria może wyzłomować silnik.
nagar - 12 Sierpień 2017

pifpaw napisał/a:
Nie martw się nie tylko tobie się to przytrafiło
Koledze tytusowi 2 miesiące temu również pękł wał w dnieprze


To że pękł to się nie martwię :) .
Bardziej mnie zastanawia dlaczego pękł i to mnie martwi że nie znam przyczyny.

nagar - 12 Sierpień 2017

andrzeja napisał/a:
Typowe zmęczenie materiału. Niedostateczne wyosiowanie i wyważenie wału i koła zamachowego sprawiło że wał cały czas się przeginał aż w końcu pękł. Czysta fizyka i mechanika.


Raczej wszystko było wyważone bo nie było wibracji ani drgań.Brak osiowania przy jednym łożysku kulowym z luzem C3 większego wpływu na wał nie będzie miało.

Lampa - 12 Sierpień 2017

Wały pękają to się zdarza zwłaszcza przy starszych konstrukcjach. Częstą przyczyną jest nie równomierne zużycie panewek albo nadmierne ich wypracowanie. Przyczyn może być wiele np. nie osiowe łożyskowanie ,zmęczenie materiału, albo jakaś wada. W takich przypadkach wymienia się wał i jedzie dalej.
nagar - 12 Sierpień 2017

Lampa napisał/a:
Wały pękają to się zdarza zwłaszcza przy starszych konstrukcjach. Częstą przyczyną jest nie równomierne zużycie panewek albo nadmierne ich wypracowanie.


Panewki są jak nowe bez zużycia.

BALON - 12 Sierpień 2017

Nagar
nie tylko tobie pękł wał w wieprzu
znam kilka przypadków
też się nad tym głowiłem i nic nie wymyśliłem :uoee:
jak się dowiedziałem to ten typ tak ma :roll: :roll:

z ciekawości zapytam w jakich warunkach drogowych pękł? (jazda pod góre, albo szybko, albo wolno)

kozichwost - 13 Sierpień 2017

andrzeja napisał/a:
Wały Zündappa też nie mają podparcia na środku a jednak nie pękają. Ponadto więcej jest posiadaczy Dnieprów a jakoś im nic nie pęka.


To, że wały zundappa nie pękają to nie argument. Dolniaki też nie pękają.

nagar - 13 Sierpień 2017

BALON napisał/a:
Nagar
nie tylko tobie pękł wał w wieprzu
znam kilka przypadków
też się nad tym głowiłem i nic nie wymyśliłem :uoee:
jak się dowiedziałem to ten typ tak ma :roll: :roll:

z ciekawości zapytam w jakich warunkach drogowych pękł? (jazda pod góre, albo szybko, albo wolno)

Dzień wcześniej było max wolno, również max szybko, było w piachu. :)
Przed pęknięciem była spokojna jazda z prędkością około 75 km/h lekkie wzniesienie.

Problemem który mnie ostatnio trapił w tym silniku było to że z lewego cylindra dochodziły dźwięki spalania stukowego przy dodawaniu gazu i przy większych prędkościach. Grzał się również bardziej lewy cylinder , temperatura wyższa o jakieś 10 stopni.
Wyczyściłem komorę spalania z nagaru ale jednak dźwięki nie ustąpiły.
Jest mozliwe że wał pękał poprzez 200 km jazdy ?

Jerzy - 13 Sierpień 2017

Pękanie, w tym takiego wału jak u ciebie, to proces długotrwały. Zatarcie robi się szybko. Równierz pęknięcie w wyniku zablokowania tłoka następuje błyskawicznie. Moim zdaniem w twoim przypadku nastąpiło zmęczenie materiału w wyniku zmiennych obciążeń. Z tego co wiem to akurat dosyć typowa przypadłość Dnieprów. Kłania się jakość produkcji i materiału. Niemcy robią to lepiej i dla tego tam takie przypadłości się nie zdarzają.
Bąq - 14 Sierpień 2017

Można gdybać, pękają wały w peugeot boxer, sprinter, trafficach. Kiedyś czytałem badania tych wałów w każdym przypadku była stwierdzona słaba jakość żeliwa sferoidalnego. A i tak robili to specjaliści z użyciem sprzętu i też to były przypuszczenia. Teraz pomyślcie o biednej fabryce w Kijowie gdzie kontrola jakości odbiega trochę od tych w PSA czy grupie VAG. Po za wadami jakościowymi czy przy obróbce wału, wpływ ma oczywiście wyważenie całego układu by zminimalizować zmiany naprężeń w czasie, podczas pracy silnika. Problemy z osiowością pojawiają się przy wałach z większą ilością cylindrów i większą ilością punktów podparcia.
pantah - 15 Sierpień 2017

u mnie w Traficu też pękł, a panewki w porządku
Michal_ - 17 Styczeń 2018

Przyczyna zblokowanej skrzyni:


Wsteczny wskoczył przy redukcji z dwójki na jedynkę, całe szczęście miałem niskie obroty silnika i nic nie rozwaliło.

astride - 18 Styczeń 2018

No ładnie..Faktycznie, 14stycznia Dniem Mielone Skrzyń :)
Ciekawe co u mnie się okaże? Jak znajdę czas w weekend to włożę pazury.

astride - 27 Styczeń 2018

Nie wiem jeszcze jaka kolejność zdarzeń była.. Pisałem wcześniej w innym dziale że Ppychacz zatopił się w grzybku tym samym zwiększając skok sprzegła( BTW wczoraj usłyszałem że tam powinna być kulka???). Liche sprzęgło spowodowało lawinę zdarzeń. Zablokowana skrzynia na trasie, po paru dniach w garażu potańczylem z mtocyklem przód tył i..skrzynia się odblokowala.. Wczoraj rozebrałem. Wylamany ząb na trybie drugiego biegu na wałku zdawczym. Jak zdjąłem pokrywę to najpierw zauważyłem luzem leżący ten gumowy bufor będący oparciem dla wycinka koła zębatego kopajki. Reszta elementów sobie krążyła po wnętrzu, min.ulamane pręciki z zawleczkami.. Czyżby duże opory podczas rozruchu (Bmwvr100- jedno kopnięcie za dużo) spowodowały w/w a w konsekwencji np. zblokowanie gitary itp?
_________________

astride - 10 Lipiec 2018

http://fotownia.redmotorz.eu/image/pynIf
Uwaga na aluminiowe nity..

nagar - 15 Lipiec 2018

A :idea:
nagar - 15 Lipiec 2018

http://fotownia.redmotorz.eu/image/pJaKB
andrzeja - 16 Lipiec 2018

Ale dałeś czadu :lol:
Lampa - 16 Lipiec 2018

Sprzęgiełko masz gumowe czy jakieś inne rozwiązanie?
nagar - 16 Lipiec 2018

Sprzęgiełko gumowe takie czerwone, jeszcze nic przy tym nie kombinowałem.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group