Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ural M67 - pierwszy rusek, i od razu duzy wyjazd
#1
Czesc,

Jak w temacie, szykuje sie do duzego wyjazdu, (Zlombol) i wybor moj padl na M67 z '87. To bedzie moj pierwszy rusek, do tej pory tylko japonce (glownie Kawy).
Na przygotowanie go do jazdy bede mial bardzo malo czasu, bo tylko tydzien, (mieszkam za granica a moto w Polsce). Mechanicznie jestem dosc kompetentny ale zupelny brak doswiadczenia w radzieckich konstrukcjach troche mnie niepokoi, szczegolnie po przeczytaniu kilku watkow na tym forum.

Moto ktore mam na oku bedzie kupine i przetrzymywane przez czlonka rodziny, opisane jest jako stan bardzo dobry, silnik pracuje ladnie, ale sam nie bede mogl ocenic, zreszta brak doswiadczenia w temacie i tak by nie pomogl. 
Ogolnie, w planie jest wymialna przekladni napedu na szybka, 9 lub 10, bo bedzie sporo autostrad. Dostanie swieze plyny, u mnie zawsze tak maszyny maja na dzien dobry. Sprawdze sobie kompresje ewentualnie wedlug potrzeb wyreguluje/ wyczyscze gaznik. 

Wiem ze radzieckie konstrukcje jezdzace na niskooktanowej benzynce moga wymagac stojenia zaplonu, a nie wiem czy poprzedni wlasciciel cos w tym temacie dzialal, sam tego nigdy nie robilem, nowoczesne konstrukcje tego nie potrzebuja...

Bylbym wdzieczny za porade co musowo sprawdzic, co kupic i zabrac ze soba w trase (pojade chyba z koszem wiec miejsce bedzie) i bardzo bym byl wdzieczny o namiary na specjalistow, i "dostawcow" w okolicach (blizszych lub dalszych) Sandomierza (swietokrzyskie/podkarpackie) w razie jakbym potrzebowal czesci NA JUZ tuz przed wyjazdem.

Pozdrawiam serdecznie

Wojciech
Odpowiedz
#2
Po pierwsze na poczatek wypadało by się przywitać w stosownym dziale.
Po drugie, według mnie to masz baaardzo ambitny plan, żeby wyszykować ruska w tydzień no chyba że chcesz wydać kupę kasy, a i tu pewności co do stanu nie ma. Jedyne wyjście, według mnie, to dogadać się z kimś kto siedzi w temacie długo żeby ocenił przed zakupem
мт- одиннадцать
Odpowiedz
#3
Najprosciej to bedzie posadzic do kosza mechanika
I to dobrego, ktory z partyzanta ogarnie nieznany sprzet
a co sie sprzedaje? Napewno nie sprzet przygotowany do wyprawy. Ale najlepiej to wsiadaj jedz a potem sie dowiesz ze sie nie dalo Wink
Odpowiedz
#4
Jechać sprzętem który ma xx lat , jeździł nie wiadomo gdzie i przez kogo użytkowany. Ja bym spasował taka wyprawę, odłożył na za rok czy dwa lata kiedy sprzet będzie sprawny.
Ps. tez kupiłem rusa w tym roku i sie zastanawiam czy to cos 100km da rade przejechać Smile Druga sprawa jest taka że rusem 80km/h czuje sie tak jak na mojej bylej kawie ponad 200km/h Smile
Odpowiedz
#5
Nie starszcie chłopaka. Ma plan i nie boi się wyzwańWink
Jedno mogę Ci zagwarantować.
Wyprawę zapamiętasz na całe życie.
W kosz najlepiej oprócz mechanika wsadź drugiego urala.
Moim zdaniem próbuj. Odpuść sobie prędkość typu szybkie czwórki czy dyfer 9 a zamiast tego weź w kieszeń kasę na lewetę.
Pamiętaj, że tu nie ma hamulców tylko spowalniacze. Potraktuj to rekreacyjnie.
Trzymam kciuki i obyś dojechał do mety.
Lubię fajne kawałki żelaza.
Odpowiedz
#6
Gratuluję odwagi i życzę pozytywnego efektu wyjazdu. Tak jak koledzy zdecydowanie odradzam wymianę przełożeń przed tak dużą wyprawą i przy bardzo krótkim czasie na przygotowanie motocykla. Takie zmiany wymagają doświadczenia i czasu na dotarcie się części. Dystansowanie nowych części wymaga wielokrotnego składania i rozkładania dyfra, często również po przejechaniu po kilkuset kilometrów. Z wielkim prawdopodobieństwem zafundujesz sobie problem w środku trasy. Zresztą Ural z koszem naprawdę najlepiej prowadzi się na dyfrze 8 - przystosowanym do kosza. Lepiej skup się na trakcji i ogólnej obsłudze. Sprawdzenie i usprawnienie hamulców, regulacja naciągu szprych w kołach, wymiana lub przynajmniej smarowanie łożysk w kołach, kontrola łożysk w główce ramy, dokręcenie śrub, kontrola zapłonu i układu paliwowego itp. Nie wiem w jakim stanie będziesz kupował motocykl, ale jeśli będzie on pochodził wprost ze wschodu to na 100% zobaczysz, że to całkiem nowe doświadczenie i wyzwanie w stosunku do wcześniejszych pojazdów użytkowanych przez ciebie.
Odpowiedz
#7
Szczerze i bez ironi dziekuje za zarowno slowa otuchy jak i kubel zimnej wody. Dzieki za przypomnienie o powitaniu, naprawione.
Czuje potrzebe zarysowania szerszego obrazu mojej sytuacji. Z wyksztalcenia jestem po pierwsze operatorem maszyn do obrobki skrawaniem, po drugie nauczycielem.
Pracuje w obu zawodach jako wykladowca mechaniki (glownie produkcyjnej ale nie tylko). Moje motocylke mechanika widza tylko podczas przegladu.
Zdarzaly mi sie grubsze naprawy, jak wymiana skrzyni biegow, uszczelki pod glowica, a nawet budowanie silnika kupinego w kilku pudelkach (samemu, osobiscie we wlasnym przydomowym garazu).
Dla zabawy zbudowalem sobie customowego rat-bike'a z mocno rozbitej zzrki. Serwisowanie hamulcow, inspekcja i wymiana lozysk, lancuchow i zebatek, serwis i ustawianie gaznikow cwiczone wielokrotnie na roznych maszynach japonskich producentow. Niektore naprawy dokonywane na poboczu. Wiec o zadnym mechaniku do kosza nie mam mowy.
Nie mniej nigdy nie mialem w rekach rusa, brak wiedzy na temat jakosci materialow, typowych usterek, szczegulnie unieruchamiajacych pojazd.
Do wyjazdu mam piec miesiecy, i moge przez ten czas gromadzic czesci. W swieta wielkanocne bede przez 8 dni w Polsce co przelozy sie na 60 roboczo godzin.
Fajnie by bylo znalezc kogos z doswiadzeniem w okolicy, kto sprawdzilby mi stam motocykla przek Wielkanoca, doradzil czym sie zajac a czego nie ruszac.
Fajnie by bylo tez dostac kontakt na kogos kto ma czesci, w razie W.

Motocykl upatrzony jest swiezo sprowadzony wiec licze sie z problemami i dlatego pytam ludzi z doswiadczeniem, jezdzacych w trasy, samemu dlubiacych w swoich maszynach o pomoc merytoryczna i porade przed wyjazdem. Nie jestem gowniarzem co wskakuje na byle co i jedzie gdzie oczy poniosa, to juz za mna.

Co do wyprawy, nie wiem kto jest, a kto nie w temacie, Zlombol w tym roku do Turcji. Ale ja chce dalej na Utimate, czyli powrot przez Gruzje, Azerbejdzan, Kazachstan i Homeland motocylkaSmile. Ciagle licze koszty, zbieram budzet, i narazie mocno napiety jest wiec wyjazd nie jest na 100% pewny w tej formie.

Pozdrawiam serdecznie

Wojciech
Odpowiedz
#8
Pierwszy i podstawowy błąd to - świeżo sprowadzony motocykl... Który będzie wymagał na pewno remontu kapitalnego całej mechaniki oraz elektryki.

Druga sprawa to nowe części, które chcesz zgromadzić... To nie "japonia", gdzie kupisz wałek rozrządu, panewki i ogień. Tutaj kupisz części, które jeśli w ogóle będą pasować to będą miękkie jak goowno, lub krzywe, lub tak twarde że pękną za tydzień a może i już jutro...

Mam Urala M-67 od 2003r. po wielu modyfikacjach, trwających lata.. Zmienione gaźniki na podciśnieniowe, wymieniony wałek rozrządu na łożyskowany dorabiany, wymienione w głowicach zawory i prowadnice na samochodowe, zmieniony alternator 500W od Bandita, zmieniony cały zapłon a mimo to obawiam się w tym roku wyskoczyć na tydzień do Węgier (2000-2500km w totalu).

Jak siadam na ZX-9R to sprawdzam tylko czy mam kartę bankową w dowodzie rej - nic więcej mnie nie obchodzi i ogieeń. Rozumiesz tą różnicę? Na Twoim miejscu w taką wyprawę kupiłbym Jawę 350 z Velorexem, wziął wał i tłokami i tryby skrzyni na podmianę i z uśmiechem na twarzy jechał w trasę.
Odpowiedz
#9
Oj, tam, niech jedzie, pisze z trasy codzienne update, bedzie co poczytac. W czasie takiego wyjazdu bedzie mial go czas pokochac i poznac dokladnie od srodka...
Ostre zakręty prostują myśli
[-] The following 1 user Likes siara's post:
  • endrju
Odpowiedz
#10
Pokochać albo znienawidziec i zostawić gdzieś w rowie. Ja też przy zakupie miałem ambitne plany, od ponad 25 lat jestem mechanikiem samochodowym, przeszła przez moje ręce rowniez niezliczoną ilość jaw, cz, etz i tym podobnych, a po zakupie i pierwszych rozbiórkach dniepra czułem się jak ogrodnik który naprawił w życiu co najwyżej łopatę. (nie ubliżając broń boże ogrodnikom) mechanika która my znamy w porównaniu ze wschodnią myślą techniczną to nic innego jak zderzenie że ścianą. Teraz mam poskładane to na "cywilizowanych" gratach, zrobiłem w tym sezonie bezawaryjnie ponad 2000km ale i tak wyjazd dalej niż 150km od domu wiązał się z zabraniem połowy warsztatu i postawienia rodziny w stan gotowości.
мт- одиннадцать
Odpowiedz
#11
(30-01-2020, 13:18)Choina napisał(a): Szczerze i bez ironi dziekuje za zarowno slowa otuchy jak i kubel zimnej wody. Dzieki za przypomnienie o powitaniu, naprawione.
Czuje potrzebe zarysowania szerszego obrazu mojej sytuacji. Z wyksztalcenia jestem po pierwsze operatorem maszyn do obrobki skrawaniem, po drugie nauczycielem.
Pracuje w obu zawodach jako wykladowca mechaniki (glownie produkcyjnej ale nie tylko). Moje motocylke mechanika widza tylko podczas przegladu.
Skoro się dłubiesz to bliższe Ci będzie porównanie do chińskiego skuterka - nie wiadomo jak to naprawiać bo się w palcach rozpada..Tutaj zazwyczaj więcej dłubania jak jazdy.Polecam wątek ruskie awarie w trasie.
Tomek
Odpowiedz
#12
Ambitnie . Pomijając kwestie techniczne, nikt nie wspomniał o konieczności nauczenia się jazdy z wózkiem bocznym... żebyś nie zginął na pierwszym lepszym zle pochylonym zakrecie w prawo. Tym bardziej jak całe życie jezdziles solowka.
Odpowiedz
#13
marzenia i plany trzeba realizować na pewno jak pojedziesz i wrócisz to przejdziesz do historii co do opinii to zgadzam się z kolegami a zwłaszcza z jednym  , nie jadę ruskiem bez upewnienia się czy w danym czasie będzie ktoś kto mnie zholuje do tego mam przygotowany sztywny hol
Odpowiedz
#14
Wojtek- nie pękaj!!
Masz aż 5 miesięcy na przygotowania, więc dasz radę! Wiesz jak posługiwać się młotkiem i przecinakiem, nie raz już śruba ześlizgnęła się z paluchów i rąbnęła Cię po kościach jak cholera, więc przygotowanie merytoryczne posiadasz.

Nie napisałeś ile czasu przeznaczyłeś na ten wypad, a to bardzo ważne. Ile kilometrów planujesz pokonywać dziennie? Ile km będziesz miał do pokonania? O kasę nie pytam, bo nie wypada, ale mity o " taniości Wschodu" dawno odeszły do mitów właśnie.
W momentach zwątpienia na trasie, gdy- zdawałoby się- wszystko jest pozbawione sensu i lepiej wsiąść do pociągu bylejakiego itp- wtedy pomyśl o minach tych, którzy w Ciebie wątpili, a Ty i tak dojechałeś do mety!
I przede wszystkim: przecież robisz to dla siebie, dla swojej frajdy, dla- mówiąc górnolotnie- przygody swojego życia!
3-mam za Ciebie kciuki i jestem w Klubie-Wierzących-W-Wojtka!!

Pozdrawiam
Konrad
Odpowiedz
#15
Choć z drugiej strony patrząc, drugi silnik do wózka, dyfer na zapas, trochę narzędzi i ognia... MARZENIA TRZEBA SPEŁNIAĆ...
мт- одиннадцать
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Numer ramy Urala M67 Boston 3 1,490 01-12-2017, 15:21
Ostatni post: maniek1234
  Pierwszy rusek BeetleJuice 20 4,599 10-08-2017, 12:42
Ostatni post: Prezes
  Dlaczego rusek jest droższy niż CeZeta pantah 20 4,000 07-01-2016, 07:38
Ostatni post: Jerzy
  pierwszy post i juz ma problemy. czy warto? Redneck 17 6,403 11-08-2013, 12:31
Ostatni post: klapek
  Pierwszy rusek- Dniepr, K-750 czy może Ural romik76 7 3,892 03-10-2010, 21:53
Ostatni post: kangur

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości