Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Zerowa kompresja
#1
Korzystając z tego, że w końcu ściągnąłem motocykl do nowego miejsca zamieszkania nabijałem kilometry do dziś.
Motocykl chodził tak fajnie, że wracając ze zwiedzania okolicy na ostatniej prostej podkusiło mnie aby dać w palnik na maksa.
No i to był bład. Po chwili chodził już tylko na jeden gar ale dzielnie dowiózł mnie do domu.
Sprawdzam pobieżnie co i jak i okazuje się, że na prawym garze mam zerową kompresję.
Myślę skasowało mi luzy na zero i mam podparte zawory ale zrzucam pokrywę zaworów, sprawdzam luzy... są na 0,25 mm i 0,3 mm (już po ostudzeniu).
Czyli je powiększyło i to znacznie.
Reguluję jak trzeba. Kręcę kopajką i niby zawory ładnie pracują. Otwierają się i zamykają.
Robię próbę olejową i nic się nie zmienia. Dalej na wskaźniku ZERO i wskazówka ani drgnie.
Rzucam mięsem... zastaje mnie zmrok. Przy latarce nie chcę zrzucać głowicy i tak wkurwiony na swoją głupotę przykrywam motocykl plandeką.
Dopóki nie padł ten gar a i nawet po tym nie dochodziły mego ucha jakieś niepokojące odgłosy, tracenie mocy czy inne takie świadczące o puchnięciu tłoka czy przycieraniu.
Liczę że kolejny raz nie rozpieprzyłem cylindra tylko nie wiem gdzie pies pogrzebany.... Chyba zawory - tak mi się wydaje.
Bez ściągnięcia głowicy pewnie się nie obejdzie a ja na nowym miejscu mam może 2 procent swoich narzędzi.
Czy w razie takiej potrzeby ktoś z poznaniaków poratuje np przyrządem do spinania zaworów?
Rozepnę je na kluczu nasadowym ale nie mam tyle siły w kciukach aby je potem spiąć. 
Głowice mam nowe, na ruskich prowadnicach i ruskich zaworach.... Tak wiem, że to nie najlepiej wróży.
No to się pożaliłem. Może ktoś zna jakieś próby aby posprawdzać co i jak bez zbędnego demontażu głowic.
Sorry koledzy za długi wywód ale musiałem to z siebie wyrzucić... bo wypicie pół butelki burbonu nie poprawiło nastroju. (całej niestety nie miałem)
Lubię fajne kawałki żelaza.
Odpowiedz
#2
ehh...znowu prawy garnek?  Confused
Myślę, że jak ochłoniesz to najlepszą decyzją będzie jednak zdjęcie tej głowicy. Wówczas wszystko będzie jasne ( chyba..). Teraz jest solówka wiec dobre dojście :-).
Chętnie bym pomógł ale z Wolsztyna do Ciebie parę kilometrów jest. Masz jakąś na zapas ?

Pozdrawiam
Tomek
"Łune takie chodziły panie!"
Odpowiedz
#3
Spróbuj ponaciskać tależyk zaworowy śrubokrętem prostopadle do osi zaworu, i obserwuj czy zawór się rusza w któraś ze stron. Zbadasz luz zawór prowadnica.
Odpowiedz
#4
Tak... ciągły ból prawego jaja Wink
Podejrzewam, że przytarło trzonki zaworów w prowadnicach i nie do końca się zamykają.
To by tłumaczyło zwiększenie luzu na zaworach.
Zastanawia mnie czy jest jakiś prosty patent aby to sprawdzić.
Zrzucę kolanko wydechowe, gaźnik i popatrzę czy tam dmucha.
Tzn tak bym sprawdził ssanie bo wydech z zasady dmuchać powinien.
Pewnie i tak się nie obejdzie bez zdjęcia głowicy.
Zapasowej głowicy niestety tu nie posiadam... jak i miejsca i narzędzi. Jeszcze się w Polsce dobrze nie zainstalowałem.
Lubię fajne kawałki żelaza.
Odpowiedz
#5
Jeżeli któryś zawór stoi co przy 0 kompresji jest raczej na pewno oczywiste to na 99.99% będzie to zawór wydechowy. Ale równie dobrze może stać popychacz a tu bez zdjęcia cylindra się nie obejdzie. Niestety.
Odpowiedz
#6
Mogło ci wylecieć lub się przestawić gniazdo zaworowe. Jest jeszcze jedna opcja, współcześnie bardzo żadka ale nie niemożliwa. Otóż przy zbyt ubogiej mieszance i znacznym obciążeniu silnika mogło wypalić dziurę w tłoku. Ta przypadłość może nie dawać objawów jak przycieranie lub dzwonienie zaworów. Popatrz przez okno wydechu i ew. od strony gaźnika czy grzybki są na miejscu i właściwie przylegają, bo skrzywienie któregoś w wyniku uderzenia w tłok da taki jak u Ciebie skutek.
Odpowiedz
#7
A może najzwyczajniej w świecie urwał Ci się grzybek zaworowy albo chodzi razem z gniazdem.
Odpowiedz
#8
Mam silnik M61 w solówce - właśnie żeby w palnik dawać - ze 3-4 razy tak wracałem na lewym lub prawym, z zerowym ciśnieniem, zawory się haczyły, póki chłopcy nie wyfrezowali mi gniazd tak że zawory są głębiej schowane, zaraz poszukam fotki, od tego czasu spokój. Pierwotnie oryginalne zawory to pierwszy raz się spotkały zaraz jak go odpaliłem i nawet chodził trochę na wolnych. Na drugi dzień kichnął odbił i już były do wymiany - mocno skrzywiło jeden zawór (nie pamiętam który), sporo mocniej niż później jak w palnik dawałem. Ale czy właśnie to Ci się zdarzyło to głowy nie dam, chociaż brzmi podobnie. Szukam foty jak teraz nisko siedzą w gniazdach.
Odpowiedz
#9
http://forum.redmotorz.eu/showthread.php...#pid112462
Odpowiedz
#10
Zagadka rozwiązana.
Rohhor zrobiłem dokładnie to co Ty.
Zawór ssący uderzył z wydechowy, który nie zdążył się cofnąć.
Rozwalone oba zawory.
Wydechowy dodatkowo lekko pocałował tłok. Mam nadzieję, że nie wyrządził jakiś szkód na nim lub np na korbowodzie.
Pęknięta prowadnica od zaworu wydechowego.
Lekkie ślady otarć na lasce popychacza ssącego ( w miejscu gdzie rurka osłonowa kończy się w cylindrze) oraz zmasakrowany kamień od laski wydechowej, która leży na popychaczu.
Co było pierwsze to już się chyba nie dowiem. Myślę, że reszta szkód to pokłosie wzajemnej kolizji zaworów.
A teraz proszę o pomoc.
Gdzie dać w Poznaniu głowicę do roboty?
Nie znam lokalnych warsztatów.
Ewentualnie komu wysłać ale tak aby to ogarnął w miarę szybko.
Spece typu Paweł z Grudziądza mają odległe terminy ale może ma ktoś tam dojście i zgodzi się zrobić szybciej.
Wiem, że za głupotę się płaci ale nie chcę marnować sezonu.
Tłok mam pasowany na 5 setek i żadnych przytarć nie było.
Po kolorze w komorze wnioskuję, że ubogiej mieszanki nie miał.
Sprężyny zaworów mam wzmacniane. Dużo lepsze niż oryginały.
Myślę, że zawór przytarł się w prowadnicy wydechowej i nie zdążył zamknąć.
Rurki osłonowe lasek ustawione centrycznie. Nawet ta ssąca bardziej niż wydechowa.

Kilka fotek.

[Obrazek: 20210511_22233657a5b.md.jpg]
[Obrazek: 20210511_22243877243.md.jpg]
[Obrazek: 20210511_222524578f7.md.jpg]
[Obrazek: 20210511_222614a2e40.md.jpg]
[Obrazek: 20210512_122624b36f2.md.jpg]
[Obrazek: 20210512_122653f646e.md.jpg]
Lubię fajne kawałki żelaza.
Odpowiedz
#11
Podzwoniłem trochę po firmach w Poznaniu i mam dwie możliwości.
1. firma Marex Motor Mankiewicz - strasznie zarobiony i może tylko prowadnice dorobić w sensownym czasie. Reszta (oprócz zaworów) mam nadzieję będzie u mnie do uratowania
oraz
2. Owczarczak-Garstecki Witold - powiedział, że ogarnie w około tydzień

Czy ktoś miał z nimi coś do czynienia?
Warto tam dać?

W obu firmach mówili, że zawory mam dać swoje.
Wiem, że najlepiej Paradowscy ale u nich sporo się czeka na dorobienie.
Może ktoś z Was ma na półce zawory Paradowskich na odsprzedaż?
Druga opcja to allegro są jakieś tajwańskie firmy Duells. Ktoś na tym jeździ? Warto kupić?
Czy pasowanie prowadnic na 0,04 ssący i 0,05 wydechowy będzie odpowiednie? A może inne?
Z czego dorobić prowadnice? Żeliwo, które coś tan smaruje przez zawarty w nim grafit czy z brązu?
Lubię fajne kawałki żelaza.
Odpowiedz
#12
prowadnice popatrz na klasykmoto
darek
Odpowiedz
#13
Jeśli masz w okolicy zakład co remontuje silniki spalinowe maszyn budowlanych i rolniczych to uderz do nich - pogadaj z nimi, tak zrobiłem a oni sobie wszystko pomierzyli, wciski sobie pomierzyli i ustalili co i jak, prowadnice dobrali i przetoczyli gdzie trzeba i od tego czasu działa bez zarzutu, więcej już takich przygód nie miałem. dałem im tylko swoje zawory, mieszankę starych i nowych a te nowe miały nadruk OTK czy jakoś tak ale to nadruk na trzonku, nie odlew, te z nadrukiem droższe, te z odlewem sporo tańsze, te z nadrukiem chyba kolega forumowy URAL63 kiedyś miał
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  problem z kompresja huser 103 26,645 07-03-2014, 03:21
Ostatni post: Jerzy

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości